16 października 2020

Twórczość polskiego Van Gogha

Mela Muter była pierwszą z twórczyń kręgu École de Paris, która najwcześniej dotarła do Paryża, portrecistką nasycającą swe obrazy spektakularnym ładunkiem psychologicznym, malarką posługującą się rozległym repertuarem środków plastycznych, ambitnym samoukiem czerpiącym ze spuścizny dawnych i współczesnych mistrzów pędzla. 

 

O początkującej, studiującej w Paryżu artystce pisano:

"Spośród niemal wszystkich kobiet, jakie przybyły do Francji, by studiować sztukę, pani Mutermilch zdecydowanie się wyróżnia. Przyjeżdżając bowiem, żeby uczyć się u naszych mistrzów, przywiozła ze sobą niezbędny bagaż, który pozwala jej faktycznie skorzystać z tych nauk, których uczeń pozbawiony talentu nie potrafiłby zrozumieć. Dlatego pani Mutermilchowa już osiągnęła tak znakomite rezultaty. Jej obrazy podobać się mogą z dwóch powodów: są skomponowane według reguł malarskich i promieniują zdrową i prawdziwą poezją"

(cyt. za: Ewa Bobrowska, Emancypantki? Artystki polskie w Paryżu na przełomie XIX i XX wieku, "Archiwum emigracji. Studia – szkice – dokumenty", zeszyt 1-2 (16-17), Toruń 2012, s. 24-25).

Mela Muter, "Zima" ("L'Hiver"), 1910, fot. DESA Unicum

Artystka z dużą uwagą rejestrowała zmiany, jakie zachodziły w rodzimej i europejskiej sztuce, świadomie czerpała z tych rewolucji i tłumaczyła je na własny język malarski. W wyniku tej wrażliwości na własny styl, ale i recepcję dzieł wielkich mistrzów w twórczości Meli Muter można rozpoznać silne wpływy sztuki Jamesa Whistlera, Paula Cézanne'a, Edouarda Vuillarda. Działała pod wpływem symbolizmu, przeszła fascynację syntetyzmem, aż po nawiązania do kubizmu i ekspresjonizmu – ten ostatni kierunek na kilka dekad pchnął malarkę w sferę emocjonalnego w formie i treści malarstwa Vincenta van Gogha. Pod wpływem holenderskiego mistrza artystka "rozbijała jednobarwne płaszczyzny na dekoracyjne, ekspresyjnie łamiące się formy, wykonane za pomocą wydłużonych, wijących się duktów pędzla. Koloryt jej obrazów stał się matowy, stonowany, utrzymany w zróżnicowanych odcieniach żółcieni, czerwieni, zieleni, błękitu i brązu. Malowała bezpośrednio na niezagruntowanym płótnie, które wchłaniało farbę, a często przebijało przez nią. Czasem wykorzystywała naturalny kolor płótna, pozostawiając fragmenty niezamalowane" – zauważała Barbara Brus-Malinowska. Ową stylistyczną niezwykłość zauważono w twórczości malarki w 1923 roku, gdy to w warszawskiej Zachęcie zorganizowana została duża wystawa twórczości Meli Muter: 

"Obrazy p. Muter nie przypominają nam rzeczy widzianych, nie tylko w malarstwie polskim. Bardzo cienkimi nićmi pokrewieństwa, a raczej podobieństwa zewnętrznego wiążą się z twórczością van Gogha (…). Wspólność z van Goghiem wyraża się głównie w technice, w podobieństwie faktury w niektórych pejzażach z południa Francji. (…) Strona fizyczna, zarówno jak i strona duchowa malarskiego wyrazu artystki jest na wskroś oryginalna, samoistna i, w całym znaczeniu tego słowa, osobowa".

Mela Muter, "Spacer", 1921, fot. DESA Unicum

Stworzony podczas letniego pleneru w 1921 roku wielobarwny pejzaż z drzewami i spacerującą na drugim planie parą, zdradza, jak w subtelny sposób Mela Muter korespondowała z osiągnięciami sztuki van Gogha. Nawiązując do bogatej reprezentacji malarstwa pejzażowego holenderskiego twórcy, malarka nie tylko oddała priorytetowość na swoim płótnie językowi przyrody, ale także osiągnęła moc psychologiczną sceny poprzez rzeczywistość przyrody. Pomimo operowania przez Muter dużą dozą konkretu, poszczególne partie obrazu zdają się to skracać, to wydłużać, mieszać ze sobą w kombinacji cienkich linii, konturów i kontrastowo zestawionych barw. Wzorem doświadczenia van Gogha malarka tworzy w "Spacerze" rodzaj malarskiego "pola magnetycznego", które wprawia w ruch całą kompozycję. Świadome użycie tych środków plastycznych i intelektualnego odbierania rzeczywistości sprawiło, że Melę Muter oceniano jako bezpośrednią, gwałtowną i niewzruszoną swą siłą spadkobierczynię stylu van Gogha. Krytyk Max Goth pisał już w 1913 roku:,

"Styl Muter jest gwałtowny, niewzruszony w swej przemocy, ostry, napięty aż do krzyku, à la Van Gogh" 

(cyt. za: Ewa Bobrowska, Emancypantki?..., dz. cyt., s. 24-25)

Mela Muter, "Młoda dziewczyna", fot. DESA Unicum

Pejzaże, oprócz portretów i martwych natur, zajmują w twórczości Muter znaczące miejsce i dziś możemy w nich dostrzec rodzaj artystycznego i osobistego pamiętnika. Widoki Bretanii artystka utrzymywała w ciemnych i zimnych tonacjach niebiesko-szarych i zielonych, kojarzących się z morzem i wiejącym od niego północnym chłodem. Hiszpania i Kraj Basków malowała w tonacjach jaśniejszych, w których przeważają żółte i czerwone ochry. Pejzaże szwajcarskie, nadjeziorne, sięgają do turkusowych zieleni i ciepłych, różowych szarości. Wreszcie nadmorskie południe Francji, Prowansja czy Collioure, które artystka odkrywała w latach 20. XX wieku, odwołują się do ciemnych, nasyconych czerwieni. Wojenne i powojenne widoki z okolic Awinionu cechowały się zestawieniem dopełniających się błękitu i żółci, jakby chciały objawić płynność pomiędzy porami dnia, porami roku.


Mimo korespondencji jej twórczości z dziełami francuskiej sztuki współczesnej, krytycy doceniali jej dzieło jako dzieło Polski:
 

"Mela Muter wspaniale przysłużyła się malarstwu polskiemu, poprzez najbardziej świadome, jak tylko można sobie wyobrazić, potwierdzenie swojej własnej osobowości. Była przede wszystkim jedną z tych silnych indywidualności, jednym z najznakomitszych odkrywców sztuki narodowej. Jedynie temu właśnie zawdzięcza, że zalicza się ją do ‘École de Paris'. Dzięki Francji stała się równocześnie wybitną przedstawicielką ‘Art vivant' i wielkim polskim malarzem. Mela Muter, której bogata twórczość, tematycznie wprost nieograniczona, postawiła ją w pierwszym rzędzie młodych polskich mistrzów, miała stać się w tym czasie jednym z portrecistów europejskich, zdolnym do przekazania przyszłym pokoleniom tajemnic najwspanialszych na świecie umysłów swego wieku" 

– stwierdzał André Salmon.