Powrót kultowego dzieła jako NFT
Jest ikoną lat 80. Należy do pierwszego pokolenia artystów, które otwarcie buntowało się wobec totalitaryzmu. Był założycielem legendarnego kolektywu Gruppa, uznawanego za najważniejszą formację artystyczną w okresie PRL. Jego obrazy namalowane przed transformacją ustrojową są świadectwem polskiego dochodzenia do wolności. Choć te ekspresyjne prace nie stroniły od ironii, są śladem traumatycznych przeżyć Polaków, które powstały w wyniku represji reżimu. Dziś jego dzieło, nieodwracalnie zniszczone w wymiarze fizycznym, wraca jako niezniszczalne i niereplikowalne NFT. Sztuka Pawła Kowalewskiego – bo o nim mowa – po raz kolejny przełamuje granice.
To niefortunne zdarzenie spowodowało, że obraz "Dlaczego jest raczej coś niż nic" został zniszczony. W 1997 roku doszło do zalania przestrzeni magazynowej. Razem z wspomnianym dziełem, zniszczeniu uległy takie dzieła jak "Ja na górze, Ty na dole", "Między piekłem a niebem", "Manewry Armii Czerwonej 1918" i "Wściekły czerwony pies na zielonym tle pilnuje". Na szczęście, choć już nie istnieją, pozostał po nich cyfrowy zapis. To dzięki temu dziś możemy przywrócić jeden z tych obrazów, a co więcej, zabezpieczyć jego trwanie w Polskiej kulturze.
Paweł Kowalewski jest absolwentem warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dyplom uzyskał w pracowni słynnego malarza, Stefana Gierowskiego. Rok wcześniej, w 1982, powstała Gruppa. Wybitna krytyczka, Ada Rottenberg, w 1984 pisała:
"Wchodzą bez jakichkolwiek obciążeń z przeszłości. Nie dotyczą ich spory o język sztuki ani spory o awangardę – to zmartwienie starszej generacji. Nie muszą ani sobie zaprzeczać, ani siebie potwierdzać, niczego nie kontynuują i z niczym nie zrywają. Obce im są dramaty autosprzeniewierzeń, z jakimi nader często mieliśmy do czynienia po 13 grudnia. Obce także nagie nawrócenia. Wchodzą jak dzieci, które chrzest Historii ocalił od czyśćca na chwilę przed Sądem Ostatecznym. Dlatego mają pewien luksus dla innych nieosiągalny: mogą być wierni sobie, mogą nadążać za własną witalnością, a nawet uczynić z niej program".
Tym, co uwiodło publiczność, była właśnie witalność oraz zerwanie z przeszłością. Bezkompromisowemu językowi buntu towarzyszyła sugestywna figuracja. Był to bunt nie tylko wobec akademizmu oraz postawangardowych postaw w polskiej sztuce tego czasu, ale też sprzeciw wobec cenzury i represjom stanu wojennego, rzeczywistości komunistycznej Polski, którą młody Kowalewski odczuwał jako absurd i groteskę.
Paweł Kowalewski wykorzystywał odniesienia literackie, ale także patriotyczne czy historyczne. Często nawiązywał do problemów egzystencji oraz wątków, które są zaczerpnięte z życia codziennego. Była to koncepcja "sztuki osobistej, czyli prywatnej". W ramach tego założenia Kowalewski poszukuje inspiracji we własnym życiu, ale jednocześnie umieszcza widza w kontekście uniwersalnym. W efekcie malarz oscyluje pomiędzy doświadczeniem pojedynczością a powszechnością.