Henryk Musiałowicz. Sztuka, która wstrząsa i niesie nadzieję.
"Sztuka Musiałowicza zawsze była pozbawiona dosłowności, oscylując pomiędzy pierwotnym rysunkiem, ikoną a współczesną abstrakcją. Poszukiwana i wyraża w niej cała prawda o człowieku we wcześniejszych okresach wydaje się jednak bliższa powszedniości, bardziej niepokojąca i silniej nacechowana tragizmem. Stopniowo, wraz ze wzrastającą dekoracyjnością potęgującą się dematerializacją wyobrażeń i elegijnym tonem, wieź z rzeczywistością staje się coraz bardziej metaforyczna i ulotna. Tak jakby artysta nabierał coraz większej pewności, że przeznaczeniem człowieka jest nie tylko cierpienie, ale także ukojenie i odrodzenie, i że sztuka ma nie tylko wstrząsnąć, stanowić przestrogę, być protestem i krzykiem, a może nawet przede wszystkim zbawić zło i nieść nadzieję."
Renata Rogozińska
Musiałowicz był artystą-outsiderem. Trudno zakwalifikować jego twórczość do jednego, konkretnego nurtu. Był on artystą poszukującym, którego celem było tworzenie sztuki zmuszającej do refleksji i kontemplacji. Na nadchodzącej aukcji pojawią się dwie prace mistrza – praca na papierze z cyklu "Dno Morskie" oraz obraz z cyklu "Rodzina". Obydwie prace pójdą pod młotek na aukcjach w maju.
Henryk Musiałowicz w swojej twórczości zarówno malarskiej, jak i rzeźbiarskiej opowiada o dramatycznej kondycji współczesnego człowieka. Jego dzieła to traktaty o kruchości życia, któremu zagrażają cierpienie, samotność, tęsknota. Jednym z głównych źródeł inspiracji była dla malarza natura. Efektem tej inspiracji jest obraz z cyklu "Dno morza" – serii, która niezwykle rzadko pojawia się na rynku aukcyjnym. Za pomocą rysunku artysta oddaje niezwykły biologiczny świat natury. W czarno-białej kompozycji widoczne są przebłyski barwy złotej oraz niebieskiej, które nadają pracy intrygujący charakter. Dla artysty natura była źródłem ciągłej fascynacji. W otaczającym go świecie oraz przyrodzie dostrzegał ogromną wartość. Od lat 80. XX wieku coraz częściej wracał do Cieńczy, czyli małej miejscowości położonej na Kurpiach, gdzie powstała jego pracownia, w której tworzył w miesiącach letnich. Artysta, jak wspomina córka Jolanta Musiałowicz, zaczynał swoje dni od wyjścia z domu, czy to w pole, czy do ogrodu. Dzień pracy kończył natomiast na werandzie, gdzie oglądał zachód słońca. Zachwycał się nad spektaklem natury i właśnie jej majestat starał się oddać w swojej sztuce.
26 maja na aukcji Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy pod młotek pójdzie praca z cyklu "Rodzina". Jak opowiadał artysta o serii prace z cyklu to "splot problemów i spraw ludzi uwrażliwionych jednakowo na konflikty wewnętrzne i na zagrożenie przychodzące z zewnątrz" (Henryk Musiałowicz, Moja droga, teksty Renata Rogozińska, Henryk Musiałowicz, Legnica 1999, s.nlb.) Niejednoznaczne zarysowanie sylwetki sprawiają, że mamy do czynienia bardziej z człekokształtną istotą niżeli ze zdefiniowaną postacią. Znieruchomiałe przedstawienie nadaje surowości wyrazu, a osadzone w mrocznej, obfitej w ornamenty scenerii miesza prostotę z bogactwem oraz surowość z kosztownością. Ozdobne tło nawiązuje do sztuki wczesnochrześcijańskiej, w której zdobienia i dekoracyjność były jednym z kluczowych elementów. Barwy ograniczone są do czerni, czerwieni oraz złocistych przebłysków. Wybór owej kolorystyki pozwolił na dynamiczne wydobycie sylwetki z szerzącej się na obrazie czerni. Plama barwna przywodzi na myśl bizantyjską mozaikę, a sposób jej nałożenia budzi konotacje z przedstawieniami ognia, światła oraz świętości. Wytworzone na obrazach znaki, medaliony czy symetryczne punkty koncentracji wynikają z inspiracji ikonami czy relikwiarzami.
Zobacz ofertę aukcji
Zobacz