Witkacy i Birula: przyjaźń artysty z lekarzem, czyli seanse w Zakopanem
Weronika Daniluk
"Nazywano niegdyś Zakopane "duchową stolicą Polski'. My nazwalibyśmy je inaczej: generalną wytwórnią specyficznego, zresztą czysto polskiego narkotyku, zakopianiny, której skład psychiczno- chemiczny staramy się tu, zdaje się po raz pierwszy w ogóle, zanalizować. Człowiek mający tzw. "zakopiańskie problemy" staje się niezrozumiałym dla psychicznego "cepra" z dolin. On traci dawnych przyjaciół, nie uznaje kobiet z "tamtej strony liny" (…) najpiękniejsza kobieta staje się dlań niezrozumiałą w swych erotycznych przejawach, z chwilą kiedy nie przeszła przez zakopiańską tresurę. Czymże bowiem jest najdziksza nawet perwersja bez dodania do niej czysto zakopiańskiego erotyzmu, bez paru silnych dawek zakopianiny?"
S.I. Witkiewicz, Demonizm Zakopanego, "Echo Tatrzańskie", 1919, numery 19-20; za: D. Folga- Januszewska, T. Jabłońska, Zakopane w czasach Rafała Malczewskiego, Olszanica 2006, t. 2, s. 34.
Witkacy to bezapelacyjnie największa osobowość międzywojennego Zakopanego. Intelektualista- malarz, pisarz i myśliciel miał osobowość skandalisty. Uwielbiał szokować, co przyniosło mu przydomek "wariata z Krupówek" (D. Folga- Januszewska, T. Jabłońska, Zakopane w czasach Rafała Malczewskiego, Olszanica 2006, t. 2, s. 41.). Według anegdoty był w stanie przyjąć gości w trakcie brania kąpieli (Tamże, s. 44.). Przyjaźnił się z lekarzem radiologiem oraz malarzem-amatorem w jednej osobie ̶ Teodorem Białynickim- Birulą. W czasie I wojny światowej Teodor służył jako lekarz wojskowy, najpierw w armii rosyjskiej, a potem w Wojsku Polskim. Po wojnie kierował sanatorium w Zakopanem, a następnie w Chodzieży. Zajmował się też malarstwem. Malował głównie pejzaże. Pod jego okiem Witkacy eksperymentował z substancjami psychoaktywnymi (Tamże, s. 40.). Na naszej aukcji prezentujemy prace obu panów.
Lekarz do swojego zakopiańskiego domu zapraszał przyjaciół na spotkania towarzyskie, zwane orgiami, w czasie których spożywano alkohol i narkotyki. Birula pozyskiwał narkotyki i opiekował uczestnikami narkotycznego transu, za co, w ramach honorarium, otrzymywał portrety malowane przez Witkacego (Tamże.). Dzięki temu zgromadził ich pokaźną kolekcję. Według rękopiśmiennego katalogu w Bibliotece Narodowej jego kolekcja liczyła ponad 300 prac (Tamże.)!
Role się jednak czasami odwracały. Według protokołu z 27/28 czerwca 1929 to Witkacy występował w roli "mistrza ceremoniału", a malowali Birula i malarz Janusz Kotarbiński. 27 stycznia 1930 Witkacy zorganizował w hotelu "Poraj" wystawę zbiorową, na której, wedle informacji na zaproszeniu, wystawiano "serie prac mediumicznych, wykonanych transowo" (Irena Jakimowicz, Witkacy. Malarz, Warszawa 1985, s.67.).
Witkacy zaznaczał na portretach pod wpływem jakiej substancji znajdował się w czasie tworzenia. Mogły to być narkotyki, papierosy, ale także piwo, czy… herbata, w której rozjasniające pracę umysłu właściwości wierzył. Czasem podawał nawet konkretny gatunek herbaty. Była to, albo odmiana chińska, albo Darjeeling (I. Jakimowicz, Witkacy. Malarz, Warszawa 1985, s. 65.). Tworzył także pod wpływem narkotyków "wyższego rzędu" (m.in. meskaliny). Pracom tym najbliżej było do wykształconej przez niego koncepcji Czystej Formy.
Zachęcamy do prób rozszyfrowania oznaczeń na prezentowanych na naszej aukcji portetach Witkacego. Odsyłamy równocześnie do pozycji 9. w katalogu- portretu Julii Sokołowskiej, gdzie w opisie do obrazu zostały wytłumaczone wszystkie naniesione przez artystę zapiski.