Mojżesz Kisling: namiętny malarz
Prezentowany w katalogu obraz autorstwa Mojżesza Kislinga to wybitne i wyjątkowe dzieło sztuki portretowej, zarówno w kanonie historii sztuki, jak i twórczości samego artysty – wszak Kisling był piewcą przede wszystkim kobiecych aktów, a w 1915 roku stworzył portret mężczyzny, francuskiego pisarza, Francisa de Miomandre'a.
Ten nieco zapomniany dziś francuski literat urodził się w Tours, jako syn sprzedawcy Gilberta Duranda i Teresy de Miomandre. W 1888 roku przeniósł się z rodzicami do Marsylii i przebywał tam do 1898 roku, gdzie studiował w jezuickim kolegium św. Ignacego w Marsylii. W tym samym czasie zaprzyjaźnił się z grupą młodych pisarzy, a kilka lat później wspólni założyli magazyn "La Revue Méditerranéenne", w którym Francis opublikował swoje pierwsze teksty. Już w 1904 roku opublikował swoją pierwszą książkę "Myśli i wspomnienia" w nakładzie dwustu dwudziestu egzemplarzy. Współpracował z magazynem "Le Mercure de France" (Paryż), "Antée" (Brugia) i "L'Occident". W 1908 roku pisarz zdobył niezwykle prestiżowe wyróżnienie Prix Goncourt, czyli nagrodę Goncourtów. Miomandre przez całe życie stworzył tysiące artykułów do ponad dwustu magazynów i gazet. Miomandre działał również jako scenarzysta - w 1923 roku napisał scenariusz do filmu "Schronienie miłości, czyli powrót wuja Arsena" na podstawie powieści o tym samym tytule. Od 1908 do 1911 należał do Klubu długich wąsów, grupy literackiej założonej przez symbolistycznego poetę Henri'ego de Régniera oraz pisarza i dyplomatę Paula Moranda.
To, co uderza w dziele najmocniej to szczególnego rodzaju flirt Kislinga z konwencją portretu i aktu. Jak zostało wspomniane, dzieła Kislinga to przede wszystkim wizerunki nagich lub roznegliżowanych kobiet. Patrząc jednak na portret francuskiego literata, przedstawionego w nieformalnej pozie, w eleganckim błyszczącym garniturze i cylindrze, można odnieść wrażenie, iż Kisling i tu zwraca uwagę na sensualność ludzkiej, męskiej natury. Ponadto harmonijny rysunek, spotęgowanie efektów barw i ekspresja sprawiają, iż "Kisling zastanawia ogromnym swoim natężeniem psychologicznym (...). Ekspresjonizm i jego derywaty cieszą już chociażby dlatego, że są naładowane istotnym życiem ludzkim. (...) Kisling wstrząsa w swoich płótnach właśnie intensywnością tego życia i zmusza do przeżywań". Mojżesz Kisling, jako artysta awangardy wziął świadomy udział w ostatecznej dekonstrukcji idealistycznej wizji ciała ludzkiego, ukształtowanej jeszcze na wzorcach sztuki greckiej okresu klasycznego. Jak sam mówił:
"Wiem, że nie można wnieść do malarstwa nic nowego, ponieważ tworzywo jest zawsze to samo, a nasze środki działania są niezmienne, i że malarzowi pozostaje tylko jedna droga: natchnąć te same odwieczne przedmioty własną uczciwością malarską".
Mojżesz Kisling był jednym z czołowych reprezentantów École de Paris skupiającej przybyłych z Europy Środowo-Wschodniej i Rosji artystów żydowskiego pochodzenia. Dzięki swym towarzyskim koligacjom i finansowym sukcesom zdobył miano "księcia Montparnasse'u". Artysta pochodził z ubogiej rodziny żydowskiej, mieszkającej od pokoleń na krakowskim Kazimierzu. Na studia w krakowskiej ASP poszedł raczej z rozpędu niż z powołania. Do Paryża w 1910 też udał się "nieprogramowo" – trochę ponieważ radził mu to Józef Pankiewicz, trochę ponieważ do miasta wybierał się w tym czasie zaprzyjaźniony z malarzem Simon Mondzain.
W swoich pierwszych latach we Francji miał – jak pisano – więcej szczęścia niż rozumu. Otwarcie krytykował kubizm (lato 1913 spędził w Pirenejach z Picassem i Grisem). W 1914 roku postanowił się pojedynkować z powszechnie szanowanym Leopoldem Gottliebem. Z rozpadającego się Bateau Lavoir przeprowadził się do niebędącego wcale w lepszym stanie La Ruche. Antysemicką nagonkę i trudności w otrzymaniu obywatelstwa w 1914 roku rozwiązał poprzez zaciągnięcie się do Legii Cudzoziemskiej, a w 1916 został ranny na froncie. Dopiero po zakończeniu Wielkiej Wojny niemal trzydziestoletni Kisling postanowił się ustatkować. Za namową przyjaciół w ponurym listopadzie 1919 pokazał swoje prace w Galérie Druet. Błyskawicznie zdobył rozgłos.
Wkrótce zainteresowali się nim amerykańscy kolekcjonerzy, a jury Salonu Jesiennego zaprosiło go, aby oceniał "młodych" w komitecie. Sytuacja finansowa twórcy była na tyle dobra, że zaczął regularnie jeździć na Południe. Spokoju nie dała mu za to prasa brukowa, przywołująca co rusz jego niedawne szalone życie. Wizerunek Kislinga – kobieciarza, jaki spotkamy w czasopismach międzywojnia (nie tylko w rozmaitych pismach plotkarskich, lecz także w "Vogue'u"), niewiele różni się od wizerunku Picassa – kolejnego kobieciarza z tego czasu. Na szczęście Kisling nie tylko wszedł w latach 20. do parnasu bohemy, ale przede wszystkim kanonu sztuki. Wystawiał na Biennale w Wenecji, stał się przedmiotem zarówno recenzji, jak i opracowań monograficznych. Wydawano albumy z reprodukcjami jego dzieł. Dobra passa trwała do wybuchu wojny. Kiedy naziści wkroczyli do Paryża, Kisling wiedział już, że znajduje się na liście "artystów zdegenerowanych". Po demobilizacji uciekł z Paryża do Marsylii. Jak zawsze lekkomyślny, nie zdecydował się ewakuować swojej pracowni na rue de Bara. W 1941 Gestapo zniszczyło jej zawartość, przez co dużą część obrazów autora z lat 30. znamy jedynie z fotografii. Ścigany przez Niemców, postanowił opuścić Europę. Przez port w Lizbonie wyruszył do Stanów Zjednoczonych. Lata okupacji spędził w Nowym Jorku, gdzie żył na uboczu i nie brał udziału w lokalnym życiu artystycznym. W 1945, zaraz po zakończeniu działań wojennych, postanowił wrócić do Francji. Nie chciał jednak już mieszkać w Paryżu, pozbawionym dawnych mieszkańców – osiadł z żoną i synami na Południu. Paradoksalnie, ostatni dziesięcioletni okres jego twórczości okazał się czasem szczęśliwym. Kisling umarł w czasie przygotowań do swojej ostatniej monograficznej wystawy.
Twórczość Mojżesza Kislinga, wiązana ze Szkołą Paryską, nosi również wyraźny ślad studiów nad dawnymi mistrzami. Wielu artystów-przybyszów decydowało się podjąć naukę w jednej z liberalnych szkół artystycznych Paryża i przy tym samodzielnie pogłębiało umiejętności warsztatowe, przyglądając się malarzom średniowiecza, renesansu i baroku w Luwrze. Dla wielu artystów początku wieku akt, najczęściej żeński, jako ulubiony temat akademickiej sztuki XIX stulecia, stanowił pole do eksperymentów i awangardowego ikonoklazmu. Ekspresjoniści czy kubiści deformowali czy geometryzowali, aby podważyć status quo dawnej twórczości. Wchodzili w dialog z mistrzami, aby na klasycznych rudymentach malarstwa budować nową harmonię opartą na geometrii, czasem dysonansach i drapieżnej ekspresji. Po Wielkiej Wojnie wielu artystów europejskich wracało do wzorcowych form sztuki, opartych na zasadach kompozycji sztuki greckiej czy rzymskiej. Rzecz jasna, nie było mowy o powtarzaniu modelu twórczości sprzed kilku tysięcy lat, lecz o harmonii, którą zapewniały widzowi dawne posągi czy malowidła.
"(…) Tylko artysta, który osiągnął mistrzostwo p. Kislinga, może nadawać aktom i portretom taką siłę wyrazu, posługując się jednocześnie środkami pozornie prostymi. (…) za pomocą kilku odcieni różu, jasnego mahoniu lub bursztynu, tworzy prawdziwe symfonie, powściągliwe, lecz wykwintne".
(Edward Woroniecki, L'art Polonais à Paris. expositions: (…) de M. M. Kisling et Kanelba chez M. Bernheim (…), "La Pologne politique, économique, littéraire et artistique" 1927, półr. II, s. 591)
Tego rodzaju poszukiwanie "klasycznej" zasady rozpoczęło się w twórczości Kislinga około 1916 roku. Wtedy śmiało już stąpający po paryskim gruncie malarz dialogował w malarstwie z obrazami swojego przyjaciela Amedeo Modiglianiego. Modigliani uprawiał w tym czasie malarstwo oparte na wyrazistym konturze, solidnej formie i prymitywnej stylizacji, w której rezonowało doświadczenie sztuki archaicznej i pozaeuropejskiej. W 1917 roku miała miejsce skandalizująca, jedyna indywidualna wystawa, której malarz doczekał się za życia. Policja ekspozycję w galerii Berthe Weill zamknęła ze względu na obrazoburczy charakter aktów Modiglianiego. Pociągłe sylwety kobiecych ciał oraz ich erotyczny charakter daje się wyśledzić w obrazach Kislinga z drugiej i trzeciej dekady XX wieku. Kisling jednak porzucał manierę przynależną włoskiemu artyście i nadawał ciałom modelek skupioną formę artystyczną, precyzyjny, graficzny charakter, nieco nadrealny wyraz poprzez operowanie detalem na często purystycznym tle.
"Jego zaborcza sztuka pcha go coraz dalej, sztuka ścisła, silna i subtelna jednocześnie, zmysłowa, więcej – żarliwa i rozkoszna, jednocześnie jednak uporządkowana, skupiona i świadoma, gdzie obok plam koloru, wibrujących i migoczących na wyścigi, linia zachowuje swoją wagę a rysunek narzuca swoje panowanie".
(Jan Topass, L'art et les artistes en Pologne, du romantisme à nos jours, Paris 1928, s. 111)
Krytyka artystyczna epoki dostrzegała w obrazach Kislinga, obdarzonych "rzeczową" formą, namiętny charakter malarza. Wskazywano, że ideał piękna, który pielęgnuje, ma klasyczny rodowód, lecz malarz nasyca go własnym temperamentem. Do natury podchodził z namaszczeniem, lecz nadawał jej formy plastyczne zgodne z własną wyobraźnią i intuicją. Zygmunt Klingsland z precyzją określał ten fenomen:
"(…) najchętniej posługuje się tymi pierwiastkami formy malarskiej, które są istotnymi odpowiednikami plastycznymi składników jego poglądu na świat – tak bardzo uczuciowego. Czy kiedykolwiek postępuje inaczej jakiś artysta rozumiejący konieczność i posiadający zdolność poddawania najpiękniejszych bodaj form natury subiektywnym pojęciom o pięknie i, w dalszej konieczności, założeniom swej indywidualnej wyobraźni twórczej? Im zaś wyraźniej sprecyzowane są te przekształcenia rzeczywistości i tym jaskrawiej występuje przewaga pewnych, ściśle określonych, pierwiastków składowych formy plastycznej. Stąd kunsztowna geometryczność kompozycji Michała Anioła lub fascynująca potęga światłocieniowej gry Rembrandta. I stąd cała w ogóle sztuka"
(Zygmunt Klingsland, Kisling, "Wiadomości Literackie" 1935, nr 38, s. 8).