10 stycznia 2020

Lolity i lalki Kazimierza Mikulskiego

Wysublimowana erotyka prac Kazimierza Mikulskiego zakorzeniona jest w tradycji surrealizmu, który jako sposób myślenia i tworzenia inspirował szereg artystek i artystów zrzeszonych w tzw. Grupie Krakowskiej. Artysta przez ponad 3 dekady swojej aktywności zawodowej związany był również z założonym przez Zofię i Władysława Jaremów i istniejącym do dziś Państwowym Teatrem Lalki i Maski "Groteska", w którym działał jako kierownik plastyczny, tworzył scenografie, lalki, maski i kostiumy do klasycznych utworów Brechta, Jarry'ego, Jerszowa, Mrożka czy Różewicza. Zrealizowane dla "Groteski" lalki, a także rysunki i szkice artysty prezentowane były ostatnio w ramach wystawy "Lalki: Teatr, film, polityka" w warszawskiej Zachęcie wiosną 2019.

Kazimierz Mikulski, Dziewczynka

Prezentowana praca – charakterystyczny dla Mikulskiego wielopostaciowy rysunek ołówkiem i tuszem na papierze – zdaje się nawiązywać właśnie do jego twórczości teatralnej. Ukazana na osi centralnej dziewczynka przypomina lalkę o niemym wyrazie pustych oczu, w które wpatrzony widz projektuje dowolne treści. Wokół postaci, przedstawionej w bliżej nieokreślonej przestrzeni wnętrza, zaznaczonej jedynie poprzez trzy zbiegające się w prawym dolnym rogu linie, krążą baśniowe stwory. Przy nogach warują ni to kaczki, ni żaby o uwypuklonych – męskich, człowieczych! – narządach płciowych; na wysokości głowy i bioder lewitują zaludniające wiele rysunków Mikulskiego maski o zwierzęcych oczach i nosach Baby Jagi. Pozbawiona cech narracyjnych scena jawi się jako starannie wyreżyserowana metafora okresu dojrzewania: centralna postać zaopatrzona jest w rekwizyty znamionujące z jednej strony niewinną dziecięcość – trzymaną z nonszalancją pod pachą lalkę, zgrzebne warkocze i kokardę na głowie, z drugiej zaś rodzącą się – czy raczej, imputowaną przez artystę – seksualność, reprezentowaną przez podciągniętą do wysokości nagiego łona szkolną sukienkę, "dorosłe" pończochy z podwiązką czy zaznaczone w dosadny sposób krągłe piersi. Krążące wokół dziewczynki postaci – czy raczej baśniowe, senne widziadła – budują dramaturgię sceny poprzez pełną napięcia, zwielokrotnioną grę spojrzeń.

"Lolito, światłości mojego życia, ogniu moich lędźwi. Grzechu mój, moja duszo. Lo-li-to: koniuszek języka robi trzy kroki po podniebieniu, przy trzecim stuka w zęby. Lo. Li. To. Na imię miała Lo, po prostu Lo, z samego rana, i metr czterdzieści siedem w jednej skarpetce. W spodniach była Lolą. W szkole – Dolly. W rubrykach – Dolores. Lecz w moich ramionach zawsze była Lolitą".

Vladimir Nabokov, "Lolita", tłum. Robert Stiller

Kazimierz Mikulski , "Przed śniadaniem", 1965

Pozbawione cech osobowych, odrealnione młode dziewczyny stanowią jeden z najczęściej powtarzających się motywów w malarstwie, rysunku a także poezji Mikulskiego. Porównywalne niekiedy do postaci Wenus Lucasa Cranacha Starszego, niemieckiego malarza i grafika okresu renesansu, odznaczają się silnym konturem, matematycznym niemal określeniem formy, a także szczególnym rodzajem prostolinijności i poetycką, liryczną aurą.

 

Jak pisał Marek Sołtysik:

"Dla artysty kobieta jest zjawiskiem, dla którego i warto żyć, i nie warto umierać". Sam Mikulski zaś, w jednym ze swoich wierszy, deklarował: "Kocham kobietę siedzi naprzeciw odległa".

Kazimierz Mikulski w Teatrze Groteska, źródło: NAC Online

"Mikulski jest w pierwszym rzędzie lirycznym poetą pięknej baśni. I był nim, zanim stał się malarzem i scenografem i zanim napisał swój pierwszy wiersz. Z tej też zapewne przyczyny nawet rzeczowi i chłodni w swych analizach krytycy uciekają w zetknięciu się z jego sztuką w poezję. I maja rację, gdyż drzwi do ujętej w widzialny kształt wyobraźni artysty najłatwiej otwiera się kluczem poezji".


Jerzy Madeyski