26 października 2020

Kopernik to ja

Oto jedna z najciekawszych biograficznych podróży polskiej sztuki XX wieku. Polski (arcy-) artysta uczynił z historycznej postaci swoje alter ego. Trudno nie dojść do wniosku, że Stanisław Szukalski chce nam powiedzieć: "Kopernik to ja". Astronom-mocarz, jakże różny od wykreowanego przez Jana Matejkę, po wstrzymaniu słońca przytwierdził sobie do piersi Toporła. Interesujący mariaż sztuki, astronomii i polityki. 

 

Postać Mikołaja Kopernika towarzyszyła Stanisławowi Szukalskiemu przez kilka dekad jego burzliwego, twórczego życia. W 1925 roku artysta wziął udział w konkursie na polską złotą monetę, ogłoszony przez Mennicę Państwową. Projekt Szukalskiego został wyróżniony, ale równocześnie komisja wyraziła opinię, że nie nadaje się do realizacji – mimo to wybito monetę próbną na podstawie projektu artysty. 

 

Z 1936 roku pochodził niezachowany (?) rysunek, przedstawiający Kopernika w związku z fantastycznymi projektami Stanisława Szukalskiego dotyczącymi przyszłości Polski. W nowej, planowanej przez artystę Polsce ("Polska II-ga") powinno znaleźć się nowe, zaakceptowane przez wszystkich miejsce kultu. Szukalski zaproponował stworzenie Duchtyni (na dnie Smoczej Jamy w Krakowie). Ten zakrojony na wielką skalę politycznowizualny projekt zrodził tego "mojżeszowego" (ze względu na dwa rogi) Kopernika. Zgodnie z opisem pod rysunkiem astronom-heros mierzy przestrzeń od serca–Ziemi do mózgu–Słońca. 

Czarno-biały Kopernik jest rozbudowanym powtórzeniem tego z 1936 roku. Kolorowy Kopernik  związany jest z wydarzeniami polonijnymi w Ameryce w 1972 roku. W Los Angeles zorganizowano wówczas Klub Kulturalny im. Heleny Modrzejewskiej. Jednym z pierwszych zaproszonych był ten niespokojny wizjoner (Szukalski), który na prelekcji zapoznał zebranych z projektem pomnika Mikołaja Kopernika, zamierzanym przez artystę w związku z pięćsetną rocznicą urodzin astronoma. Miał stanąć w Krakowie (u stóp Kopernika znajduje się kościół Mariacki). Rok później Szukalski wydał własnym sumptem plakat oraz pocztówkę, powtarzającą kompozycję z 1936 roku. Chciał w ten sposób zapoznać amerykańską młodzież z postacią wielkiego astronoma. W tym samym, 1973 roku Szukalski wyprodukował (znowu inwestując w to) medal, również powtarzający Kopernika z lat 30. Wykonano go z pozłacanego brązu w Granada Hills w Kalifornii i można go było nabyć za 12,5 dolara. 

 

100 lat przed Szukalskim, Kopernika uczcił Jan Matejko. Tytułowa rozmowa z Bogiem (1873, zbiory Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego) toczy się mniej dynamicznie niż gwałtowny ruch herosa, przedstawionego na projekcie pomnika przez Szukalskiego. Wychylają się w przeciwne strony i Kopernik Matejki patrzy na niebo podczas gdy ten sto lat późniejszy, gwałtownie je zdobywa. 

Jan Matejko, Rozmowa z Bogiem, 1873 (zbiory Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego)

 

W wizualnych skojarzeniach, wywoływanych twórczością Stacha z Warty, warto, nieoczekiwanie, przywołać późnoantyczną rzeźbę. Specyficzna obecność Kopernika przypomina choćby słynny kolosalny posąg Konstantyna Wielkiego z IV w. n.e. Szeroko otwarte oczy, intensywnie wpatrujące się przed siebie – to, co w rzeźbie późnoantycznej uważane jest za wyraz uduchowienia, nieoczekiwanie wraca w XX-wiecznym upamiętnieniu Kopernika. 

Posąg Konstantyna Wielkiego, IV w. n. e. (Palazzo dei Conservatori - Musei Capitolini - Rzym 2016)