Edward Dwurnik. Podróż Zaangażowana (wyniki)
13 października 2020 godz. 19:00

Edward Dwurnik (1943 Radzymin - 2018 Warszawa)
"2109" z cyklu "Błękitny", 1995
Cena wylicytowana: 160 000 zł
Numer obiektu na aukcji
13
Edward Dwurnik (1943 Radzymin - 2018 Warszawa)
"2109" z cyklu "Błękitny", 1995

Cena wylicytowana: 160 000 zł

olej/płótno, 150 x 220 cm
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: '1995 | E. Dwurnik | Błękitny | Nr: XX |145 | 2109'
ID: 86134
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Literatura
  • Dwurnik. Spis prac malarskich, (red.) Pola Dwurnik, Warszawa, Zachęta 2001, wydane jako dodatek do katalogu wystawy „Edward Dwurnik. Malarstwo. Próba retrospektywy", (08.09.-07.10.2001), Cykl XX „Błękitny" (1992-1997), poz. 145, nr 2109, s. nlb.
Więcej informacji
„Ta jawność zapożyczeń i ich rozmaitość jest też wskazaniem na wyrazisty cudzysłów, w jakim artysta umieszcza całą swoją twórczość. Czai się w tym lekka drwina z powinności twórcy oraz dystans wobec utartych pojęć związanych ze sztuką – takich jak ‘osobisty styl’ czy ‘etos artysty’. Naprawdę chodzi o to, żeby nie przestać malować”. ANDA ROTTENBERG

Prace Edwarda Dwurnika powstałe w latach 90. znacząco różniły się od wcześniejszej twórczości artysty. Dotychczasowe figuratywne realizacje przedstawiające na wpół fantastyczne pejzaże miejskie zastąpiły mocno zsyntetyzowane widoki morskie utrzymane w błękitnej tonacji, które malarz realizował w różnych formatach. Inspiracją dla prac była czynność oczyszczania obrazu ze świeżej farby, który pozostawia smugi na płótnie. Za szkice natomiast posłużyły Dwurnikowi fotografie z wakacji nad Bałtykiem. Jak opisywała prace z cyklu „Błękitne” Maria Anna Potocka: „Te popadające w abstrakcyjne pejzaże, dochodzące wręcz do horyzontalnej liniowości, są staroświecko estetyczne. Są syntezą obrazu realnego i potrafią przenosić jego piękno” (Maria Anna Potocka, Niespodziewane uwolnienie malarstwa, Thanks Jackson. Dwurnik 2001-2004, Kraków 2005, s. nlb.). Wydaje się, że obrazy wody są w twórczości artysty znakiem przejściowym od scen wypełnionych narracją do całkowitej abstrakcji, której podjął się w późnym okresie działalności. Artysta mówił o nich: „Postanowiłem więc malować abstrakcje. Na początku lat dziewięćdziesiątych stwierdziłem, że największą abstrakcją są woda i fale morskie, które mogą być bardzo groźne, bywają też jednak przyjazne, zwłaszcza w południowych morzach i ładnych kolorowych filmach, w których dzieciaki palą marihuanę i kąpią się w przezroczystych falach. I delfiny się pluskają. Ten motyw mnie wciągnął. Jak woda. Zrobiłem mnóstwo, około dziewięćdziesięciu pejzaży morskich, jak zwykle bez nieba. A ponieważ, jak wiadomo, wszystkie swoje obrazy porządkuję, numeruję i układam w cykle, ten zatytułowałem ‘Błękitny (Cykl XX)’” (Małgorzata Czyńska, Moje królestwo. Rozmowa z Edwardem Dwurnikiem, Wołowiec 2016, s. 30). W błękitnych płótnach Edwarda Dwurnika trudno doszukiwać się charakterystycznej, cienkiej, zdecydowanej linii, tak powszechnej w innych cyklach. Dominują natomiast zdecydowane uderzenia pędzla, prowadzonego odważnie, przesyconego farbą. Z ogromnych rozmiarów płócien emanuje mistrzowska prostota i spokój. Autor wyzbył się w nich postaci człowieka: „kiedy malowałem obrazy realistyczne, przedstawiały one zawsze jakieś konkretne sytuacje i były przez to, w jakimś sensie, zaangażowane w politykę lub problem społeczny (…). Byłem przez to ciągle uwikłany w różne oczekiwania, musiałem zawodzić niektórych moich odbiorców i polityków. Wymagano ode mnie określenia się politycznego i przyłączenia do jakiejś partii czy też konkretnej grupy osób. Wpadałem przez to w różne tarapaty. Postanowiłem uwolnić się od tych problemów i już trzy lata temu zacząłem malować pejzaże morskie, prowokujące do jakichś metafizycznych przeżyć” (Kazimierz Sobolewski, rozmowa z Edwardem Dwurnikiem, „Kurier Warszawski”, 13.11.1994).