Zakopane na papierze. Z czego wynika popularność papierowego medium w stolicy Tatr?
Istnieją na mapie świata miejsca szczególne, których wyjątkowa atmosfera pozwoliła na wykiełkowanie fenomenalnych dóbr kultury pod postacią nie tylko dzieł sztuki ale również znakomitej muzyki czy literatury. Z lokalnego punktu widzenia największym fenomenem na polskim gruncie było Zakopane. Na przełomie XIX i XX wieku miasto u podnóży Tatr, stało się miejscem spotkań polskiej inteligencji pochodzącej ze wszystkich trzech zaborów. Zakopane leżało na dalekich peryferiach Galicji, terenu cieszącego się stosunkowo największymi swobodami narodowymi, pobyt tam stanowił więc moment wytchnienia zwłaszcza dla Polaków z zaboru pruskiego i rosyjskiego.
Malowniczą, górską wioskę, okrzykniętą "polskim Piemontem" i "polskimi Atenami", uważano za duchową i kulturalną stolicę Polski. Tutaj malarze, poeci, politycy mogli swobodnie wymienić się ideami skupionymi wówczas najczęściej wokół odzyskania przez Polskę niepodległości. To tutaj powstał narodowy "Styl zakopiański" stworzony przez Stanisława Witkiewicza, a jego syn Stanisław Ignacy Witkiewicz powołał kultową "Firmę Portretową S.I. Witkacego". Zofia Stryjeńska z podhalańskiego krajobrazu czerpała inspiracja dla swoich roztańczonych góralek, Rafał Malczewski, syn mistrza Jacka, stworzył styl nazwany "realizmem magicznym" a Wyczółkowski apogeum swojej sztuki osiągnął w tatrzańskich pejzażach.
Artystyczną personą, która pod względem biografii najbardziej była związana z Zakopanem był oczywiście Witkacy. Mimo, że praktycznie całe życie spędził u podnóża Tatr, Stanisław Ignacy urodził się w Warszawie, jednak w wieku 5 lat przeprowadził się do Zakopanego ze względu na stan zdrowia ojca. Mimo niechęci twórcy "Stylu Zakopiańskiego" do akademickich sposobów nauczania, Witkacy rozpoczął studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, początkowo u Jana Stanisławskiego, następnie u Józefa Mehoffera. Okres współtworzenia pionierskiej grupy formistów owocował przede wszystkim w prace olejne, w których Witkacy próbował zwizualizować pojęcie "czystej formy". Twórcza frustracja, spowodowana niemożliwością implikowania teoretycznych założeń, spowodowała, że artysta na dobre porzucił medium malarstwa olejnego. Zamiast tego rozwinął fenomenalną, jednoosobową "Firmę Portretową S.I. Witkiewicz". Wraz z powstaniem przedsięwzięcia, z uwagi na "podróże służbowe" artysty do klientów czy portretowania podczas zakopiańskich "orgii", jedynym materiałem jaki wykorzystywał było papierowe podłoże oraz pastele. Oprócz portretów wykonywanych na zlecenie klienta, Witkacy z chęcią upamiętniał osoby ze swojego najbliższego otoczenia. Zarówno towarzyskie, jak i intelektualne relacje łączyły niepokornego malarza z Bronisławą Włodarską jak i Kazimierą Żuławską, których portrety pojawiły się w majowej ofercie aukcji Sztuki Dawnej. Prace na Papierze. Wizerunki przyjaciółek Witkacego z pewnością zostały stworzone w ramach towarzyskich spotkań. Portret Bronisławy Włodarskiej, nie jest opatrzony żadnym typem, natomiast Witkacy dodał adnotację o pomidorach, co może świadczyć o wspólnie spożywanym posiłku. Podobne komentarze figurują również na innych podobiznach byłej narzeczonej Choromańskiego, np. na portrecie z Muzeum Tatrzańskiego, gdzie tym razem przyjaciele zajadali się razem kuropatwą. Natomiast portret Kazimiery Żuławskiej został stworzony w Typie C, który był przeznaczony wyłącznie dla osób z otoczenia artysty, ze względu na bliskość kompozycji do możliwości empirycznego ujęcia "czystej formy".
Papierowe podłoże daje ogromne możliwości plenerowego tworzenia obrazów. Nie tylko ze względu na łatwość przenoszenia arkuszy i kasetki z farbami bądź pastelami ale również ze względu na artystyczną jakość jaką można osiągnąć przy pomocy kredek, bądź farb wodnych. Doskonałym przykładem artysty, któremu nie tylko zależało na oddaniu "żywego wrażenia" danego miejsca oraz malowania "in situ" był Leon Wyczółkowski. Modus tatrzańskiej twórczości Wyczółkowskiego doskonale poświadczają słowa przyjaciela malarza, Teodora Kocha:
"wychodził z założenia, że obraz jeżeli ma być wierny, winien być dziełem jednego wrażenia, starał się zawsze od pierwszego razu obraz skończyć. Nie odstraszały go ciężkie nie raz w górach warunki atmosferyczne. Opowiadał, jak raz pod Mnichem schwyciła go śnieżyca. Obraz kończył pastelą pod parasolem a następnie ślizgając się po niewygodnej wówczas ścieżce na Szpiglasową, zniósł go w dół do Morskiego".
Prezentowany w majowej ofercie widok na Kozią Przełęcz jest doskonałym zapisem zarówno atmosfery panującej nad fragmentem Koziego Wierchu ale również dokumentem trudnych warunków, w jakich ponad pięćdziesięcioletni malarz tworzył kompozycję dedykowaną surowemu pejzażowi skalnych masywów Wysokich Tatr.
Podobne podejście do malowanie "z natury" miał Rafał Malczewski, znakomity malarz oraz autor "Pępka świata" – książki poświęconej fenomenowi Zakopanego szalonych lat 20. XX wieku. Malarstwo akwarelowe służyło artyście przede wszystkim do szybkiego zapisu ulotnych wrażeń i widoków w każdym miejscu i o każdym czasie. Stanowiło dla Malczewskiego mniej osobistą formę wypowiedzi niż obrazy olejne. Techniką wodną malował znakomite lekkie, a zarazem skończone pejzaże. Przedstawiał na nich przede wszystkim ukochane góry, niejednokrotnie eksperymentując z perspektywą. Dziką, tatrzańską naturę ukazywał o każdej porze dnia i roku oraz w różnorodnych warunkach pogodowych. Tatrzańskie kompozycje tchną spokojną, senną poetyką podhalańskich przestrzeni. W technice akwareli, wymagającej przecież niezwykłego wyczucia pędzla i kompozycji, nie pozwala ona bowiem na poprawki, Malczewski doszedł do perfekcji. Zwłaszcza z niezwykłą lekkością, a zarazem z wielkim kunsztem oddawał śnieg: jego połacie o przeróżnych odcieniach, kręte szlaki pod szarobiałym puchem, ślady narciarzy po zjazdach lub białą pustkę. Fascynacja artysty śniegiem jest widoczna na kilkudziesięciu pracach ukazujących motyw zimy w górach, za każdym razem odmiennie. Każda z tych prac obiera inny kadr, inny kąt widzenia, zaś wstęga szlaków górskich układa się za każdym razem inaczej. Pejzaże akwarelowe Rafała Malczewskiego, odmiennie od jego wizyjnych prac olejnych, kreujących inny świat, są bardzo bezpośrednie i realistyczno-naturalistyczne.
Zgoła inne podejście do swoich akwarelowych, tatrzańskich kompozycji reprezentował Aleksander Augustynowicz, który w Zakopanem mieszkał od 1921 do 1939 roku. W swych dekoracyjnych obrazach malowanych z natury widzimy pieczołowicie oddanie każdego detalu, idealnie dopełnionego odpowiednim tonem wodnej farby. Akwarela dla artysty o ormiańskich korzeniach nie była notatnikiem żywych wrażeń a finezyjnym studium barwy i nastrojowości. Na oferowanej w katalogu pracy "Góralka zbierająca krokusy" widzimy jak z wielką maestrią artysta oddaje skomplikowany wzór ludowej chusty oraz jak z wielką pieczołowitością ujmuje każdy kielich wiosennego kwiatu. Akwarela jest techniką kapryśną, nie uwzględniającą możliwości żadnych korekt. Raz położona plama barwna wnika bezpowrotnie w strukturę papieru.
Panteon artystów związanych z Zakopanem, a tworzących na papierowym podłożu zamyka Zofia Stryjeńska, która w rozkwicie swojej twórczości, sięgała przede wszystkim po gwasz. Charakterystyczne płasko kładzione formy kompozycji o mocnych kontrastach i idealnie zestrojonych tonach doskonale realizują się przy pomocy właśnie farb wodnych oraz idealnie wnikają w papierowe podłoże. "Księżniczka malarstwa polskiego" w stolicy Tatr pojawiła się wraz z mężem, Karolem Stryjeńskim, który w latach 20. piastował stanowisko dyrektora Szkoły Przemysłu Drzewnego. To właśnie motywy zaczerpnięte z podhalańskiego folkloru Stryjeńska wplątała w swoje radosne sielanki, współtworząc narodowy styl II Rzeczypospolitej i emblemat swej twórczości.