Wyzwania percepcyjne według Juliana Stańczaka
Nicole Lewandowska
Na początku lat 60. XX wieku popularność zyskał op-art, nurt w sztuce którego prekursorem uznawany jest węgierski artysta, Victor Vasarely. Artyści tworzący w II połowie XX wieku w ramach sztuki optycznej interesowali się wywoływaniem iluzji ruchu płaszczyzn i układów kompozycyjnych. Tworzyli hipnotyzujące, a zarazem fascynujące obrazy działające na widza przez złudzenia optyczne takie jak falowanie, pulsowanie czy migotanie pola obrazowego. Malarze posługiwali się językiem abstrakcji, wykorzystując przede wszystkim kształty geometryczne i grając barwą.
Do pionierów op-artu zalicza się Julian Stańczak, polski malarz mieszkający na stałe w Stanach Zjednoczonych. W 1964 marszandka Martha Jackson zachwyciła się obrazami Stańczaka i jeszcze w tym samym roku zorganizowała wystawę indywidualną jego prac. Wystawa nazwana "The Optical Paintings" zorganizowana w prestiżowej Martha Jackson Gallery w Nowym Jorku była początkiem przyszłych wielkich sukcesów artysty oraz uważa się, że dała początek określenia nurtu sztuki wizualnej zwanej op-artem. Autorem określenia miał być krytyk Donald Judd, który odwiedził autorską wystawę artysty w MJG. Co ciekawe Julian Stańczak nie był zadowolony z nazwy wystawy, a tym bardziej z określaniem jego obrazów jako optycznych i łączeniem go z konwencją op-artu. Nie podobało mu się zredukowanie wartości jego sztuki do warstwy czysto wizualnej, z pominięciem jej afektywnego aspektu.
Historia malarza naznaczona wielokrotnym przemieszczaniem się po świecie intensywnie uwidacznia się w jego pracach poprzez stosowane barwy. Natura i dzikość przyrody były dla niego prowokującymi bodźcami do tworzenia. Jak sam wspominał o momencie swojego życia, który spędził w obozie dla uchodźców w Afryce Wschodniej: "Mogłem przyglądać się, jak dżungla zmienia kolory od purpury po nieledwie czerwień, potem znowu z powrotem do niebieskozielonego lub czarnego. To były przepyszne barwne czary. Fascynowałem się tym dramatem i chciałem go przedstawić" (Marta Smolińska, Julian Stańczak. Op art i dynamika percepcji, Warszawa 2014, s. 14). To, na czym zależało Stańczakowi, to nadanie kolorom emocjonalnego wyrazu, bez bezpośrednich odniesień do natury. Początkowo artysta uważał, że geometria w brutalny sposób zabiera z obrazu odniesienia osobiste i emocje, które z czasem zaczął wyrażać właśnie w barwach. Jak sam relacjonował potrafił spędzić nawet kilka dnia na mieszaniu barwników, aby osiągnąć dokładnie taki odcień, jaki sobie wyobraził. Marta Smolińska, w swojej książce poświęconej Stańczakowi, opisuje dalszy proces twórczy artysty po ustaleniu kolorystyki: "Potem pojawia się koncepcja szkieletu struktury wizualnej i powtarzalnych rytmów, która pociąga za sobą decyzje, czy kompozycja będzie oparta na motywie siatki, czy na przykład pionowych, skośnych lub poziomych linii. Wszystkie etapy rozgrywają się w odniesieniu do proporcji płótna lub płyty, by w efekcie zainicjować intensywną relację z odbiorcą. Punkt wyjścia, czy tzw. grunt obrazu, stanowią zazwyczaj biel i czerń lub dwa inne kolory opozycyjne, których zestawienie wywołuje efekt aktywnego, jakby ‘gąbczastego' podłoża".
W swoich pracach Stańczak osiągnął niemal efekt promieniowania koloru. Malował on tak, że nie sposób dostrzec metody nakładania farby. Pierwsze dzieła wystawione w 1964 w galerii Marty Jackson, wykonywane były przez malarza ręcznie. Od 1966 Stańczak zaczął wykorzystywać taśmy, by uzyskać równo odmalowane linie. Artysta pracował niezwykle precyzyjnie, nakładając nawet kilkanaście warstw farby, wykorzystując specjalnie przygotowane przez siebie kawałki materiałów.
Stańczak wychodził naprzeciw skłonności człowieka do szukania porządku w świecie. Układy linii i regularne odstępy między nimi, siatki o różnej gęstości tworzą powtarzalne rytmy w obrazie i przez swoją regularność dają uczucie ukojenia. W tę harmonie wkradają się pewne zaburzenia tego rytmu, spójności i totalności obrazu, prowokując widza do wzmożonej intensywności percepcji, a za tym próby uporządkowania tego co widzi, gdyż struktura obrazu staje się dynamiczna i optycznie niestabilna. Tę grę z widzem możemy również dostrzec w pracy Juliana Stańczaka "Concurrence" z 1963 prezentowaną na aukcji "Klasycy Awangardy po 1945".