VANITAS: OD XVII WIEKU DO DZISIAJ

Artykuł

VANITAS: OD XVII WIEKU DO DZISIAJ

Kruchość życia i przemijanie to nieodzowny symboliczny wymiar martwych natur. Martwa natura, która jako autonomiczny gatunek malarski narodziła się około 1600 roku, już około 1620 roku zyskała odrębny typ: martwą naturę wanitatywną. 

 

Pierwsze tego typu obrazy pojawiły się w Lejdzie nieopodal Amsterdamu i powstawały na potrzeby patrycjatu tego bogatego uniwersyteckiego miasta. Ich tworzeniu sprzyjała zarówno zamożność Niderlandów, jak również radykalna kalwińska etyka, która akcentowała ubogość życia ziemskiego. Wypełnione symbolami obrazy stanowiły rebusy do rozwikłania i przyczynek do medytacji nad naturą życia. Odnosząc się do słów Starego Testamentu ("Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko marność"; Koh, 1,2), malarze umieszczali w swoich dzieła przedmioty jawnie odnoszące się do przemijania – zgaszone świece, nadpsute owoce, martwe zwierzęta, czaszki czy zegary – ale też instrumenty muzyczne, naturalia czy inne precjoza – stanowiące przestrogę przed gromadzeniem ziemskiego bogactwa. Martwa natura – ta silnie rozwijająca się w XVII wieku gałąź malarstwa rodzajowego – zyskała dużą popularność zarówno na północ, jak i na południe od Alp.

 

W epoce nowoczesnej i współczesnej żywotność tego gatunku podtrzymywana była przez artystów, którzy wchodzili w jawny dialog z dawnymi mistrzami. Na aukcji Obiekt Pożądania. Martwa Natura i Przedmiot w Sztuce prezentujemy prace twórców XX i XXI wieku, którzy w oczywisty sposób odnosili się do tej wielkiej tradycji. Mojżesz Kisling w swojej martwej naturze tworzy autorską interpretację "Rozpłatanego wołu" Rembrandta ze zbiorów Luwru. Czaszka to standardowy repertuar w malarstwie Jacka Sienickiego, którzy pojawia się także w pracach Zofii Kulik i Grzegorza Bednarskiego. "Obiekty sztuki – dzieła zamknięte i skończone – pojawiły się dość późno i były symptomem wejścia Zofii Kulik w dojrzałość. Ich powstanie poprzedziły lata pracy z modelem, najczęściej ze Zbigniewem Liberą i Robertem Rumasem, powtarzającymi w nieskończoność pozy znane z kanonicznych dzieł sztuki średniowiecznej i nowożytnej, a także z almanachów malarstwa i rysunku oraz arcydzieł wczesnego kina" (Anda Rottenberg, Zbliżenia. Szkice o polskich artystach, Warszawa 2020, s. 146). Podobne nawiązania znajdują się w mniejszych kompozycjach Kulik, jak właśnie w prezentowanej martwej naturze. Artystka zestawiła tutaj ludzką czaszkę oraz dwa fragmenty koronki, które wieńczą czaszkę niczym emblemat władzy. Czytelny jest tutaj kontekst wanitatywny, a przez światłocieniową poetykę prac Kulik wchodzi w dialog z barokowymi mistrzami malarstwa. Wyestetyzowana kompozycja ukazuje śmierć jako przystępną czy wręcz atrakcyjną, w czym tkwi, charakterystyczna dla całego dorobku artystki, metarefleksja nad mocą obrazów.

 

W niecodzienny sposób z tradycją dialoguje Grzegorz Bednarski. Jego martwa natura otrzymała autorski tytuł "Dobry wieczór Panie Derain". Można domyślać się, że "Dobry wieczór Panie Derain" to swego rodzaju hołd oddany na cześć twórczości francuskiego artysty, André Derain'a, na wzór wielkich dzieł nowoczesnych o podobnych tytułach: "Dzień dobry, Panie Courbet" (Gustave Courbet, 1854, Musée Fabre, Montpellier) oraz "Dzień dobry, Panie Gauguin" (Paul Gauguin, 1889, Národní Galeri v Praze). W prezentowanym dziele jedna nie widać postaci ludzkiej, są za to obecne przedmioty: łyżka, rękawiczka, cukinie, a przede wszystkim czaszki, które mogą być cytatem z obrazów Deraina (Martwa natura z czaszką, 1912), a jednoczesnym hołdem dla tego mistrza modernizmu, który po okresie eksperymentów fowistycznych i kubistycznych zwrócił się w stronę nowego klasycyzmu, w osobny sposób kultywowanego właśnie przed Bednarskiego.