Tomasz Tatarczyk – sztuka kontemplacji
Prezentowany "Stos" z 1986 roku to charakterystyczna dla Tomasza Tatarczyka praca pełna sprzeczności. Namalowana na wielkim arkuszu papieru jest zarazem delikatna i monumentalna. Przedstawia wyimek banalnej rzeczywistości, stos gałęzi zebranych w lesie, a jednocześnie monochromatyczną abstrakcję. Forma czarnych linii na białym tle jest prosta, ale obraz wypełnia swoista duchowa atmosfera.
Pracę nad cyklem "Stosy" Tomasz Tatarczyk rozpoczął w 1986, a po raz pierwszy pokazał ją publiczności w lutym kolejnego roku na indywidualnej wystawie w Galerii Foksal. Salę ekspozycyjną wypełniły wielkoformatowe obrazy olejne na płótnie i malowane temperą na papierze. Przedstawiały różnorodne kompozycje z gałęzi – uporządkowane, ułożone w zwarte piramidy lub rozrzucone dynamicznie, jak w przypadku pracy wystawionej na aukcji. Na początku 1988 cykl został pokazany na dwóch wystawach w Nowym Jorku, gdzie artysta przebywał na stypendium Fundacji Kościuszkowskiej: w Soho Center for Visual Artists oraz Bustamante Gallery. Tak znaczenie swoich obrazów tłumaczył autor w wywiadzie dla amerykańskiej prasy:
"Przeznaczeniem tych przedmiotów jest popiół, to sągi drzewa do spalenia. Moje obrazy są opowiadaniem o śmierci drzew, która ma szersze, symboliczne znaczenie"
- Tomasz Tatarczyk"Wolę pracować w Polsce", wywiad Krzysztofa Kłopotowskiego "Nowy Dziennik. Polish Magazine", Nowy Jork 1988, 21.01.1988
Wypowiedź dobrze oddaje oscylacje artysty między tym, co materialne i najbliższe, a oderwaną od konkretnego miejsca i czasu esencją rzeczy. Tematy swoich obrazów Tatarczyk czerpał z codziennego otoczenia. Od 1984 mieszkał w Mięćmierzu, małej miejscowości położonej trzy kilometry od Kazimierza nad Wisłą. Przedstawiał fragmenty rzeczywistości zaobserwowane podczas spacerów: prócz stosów chrustu, także piły i bramy z pobliskich gospodarstw, wzgórza porośnięte ciemnym lasem, wijące się drogi i wiry wiślanych odmętów.
Zaobserwowane przedmioty Tatarczyk poddawał jednak daleko posuniętej redukcji. Wyjmował je z kontekstu i eliminował zbędne detale. Paletę barwną ograniczał do czerni i bieli, rezygnował też z efektów światłocieniowych, pozbawiając przedstawienia głębi. Jego kompozycje wydają się przez to niemal abstrakcyjne, czego wystawiony na aukcji "Stos" jest doskonałym przykładem. Odrywając się od tytułu, kontemplować można sam układ napięć między przecinającymi się pod różnymi kątami liniami, budującymi czarną sieć na białym tle.
Ciekawym zabiegiem jest ukazanie przez Tatarczyka zawsze jedynie fragmentu większej całości, jakby widok zamykał w wąskim kadrze. Skłania to widza, by uzupełnić przedstawienie przy pomocy własnej pamięci i wyobraźni. Skupienie na tytule, rozpoznanie w czarnych liniach gałęzi na białym śniegu, nasuwa myśl o ognisku rozpalanym, by ogrzać się w mroźnym, górskim klimacie. Równie uzasadnione są jednak dalej idące i mniej przyjemne skojarzenia. W historii stos był wszak miejscem śmierci czarownic i innych, często niewinnych ofiar.
Tomasz Tatarczyk przyznawał, że czuje się spadkobiercą i uczestnikiem zachodnioeuropejskiej kultury, a na jego twórczość równie duży wpływ, co lokalny krajobraz i bieżący nastrój, wywierają zapamiętane dzieła sztuki i kadry filmowe. Szczególnie cenił religijne obrazy późnogotyckie i renesansowe, a także symboliczne pejzaże Caspara Davida Friedricha. Uważał się w pewnym sensie za romantyka, ponieważ jego celem nie było samo przedstawienie natury, lecz oddanie skrytej istoty rzeczy. Słusznie zauważył przy tym historyk sztuki, Wojciech Bałus, w katalogu towarzyszącym wystawie z okazji przyznania artyście nagrody im. Jana Cybisa : Tatarczyk to twórca na wskroś nowoczesny. W swoim malarstwie nie objawiał bowiem boskości, ‘sacrum', lecz to, co niezwykłe w nietrwałym, dobrze nam znanym świecie.
Ascetyczna, ale pełna różnorodnych odniesień sztuka Tomasza Tatarczyka jest doceniana w Polsce i na świecie. Obrazy z cyklu "Stosy" znajdują się m.in. w zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowego w Poznaniu, Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy, Galerii Foksal, Moderna Museet w Sztokholmie i w kolekcjach prywatnych.