Szybkość, wiatr i tętent kopyt

Artykuł

Szybkość, wiatr i tętent kopyt

Malarstwo rodzajowe, którego wiodącym motywem stają się sylwetki koni przeżywa w obecnym czasie prawdziwy renesans. Kolekcjonerzy poszukują na aukcjach dzieł sztuki kompozycji ukazujących końskie zaprzęgi, dynamiczne sanny czy powracające z targu wozy. Niesłabnącym zainteresowaniem cieszą się zarówno prace polskich monachijczyków, twórców wykształconych w stolicy Bawarii, jak również obrazy członków rodu Kossaków – prawdziwego fenomenu artystycznego na polskim rynku aukcyjnym. 

Na najbliższej aukcji Art Outlet. Sztuka Dawna, która odbędzie się w naszej siedzibie przy ul. Pięknej 1A w Warszawie już 10 lutego, oferujemy Państwu wyjątkową pracę Jerzego Kossaka. Kompozycję pochodzącą z 1927 roku zaliczyć można do grupy dzieł gloryfikujących chwałę polskiego oręża. Nie mamy tu wprawdzie konkretnej sceny historycznej, ale dwaj polscy żołnierze ścigający uciekających bolszewików znakomicie wpisują się w tę właśnie tematykę. Jerzy Kossak wielokrotnie podejmował wątki z wojny polsko-bolszewickiej, wciąż na nowo interpretując różnorodne sceny. W tym przypadku mamy akurat do czynienia z brawurowym pościgiem rozgrywającym się na tle nizinnego, zimowego pejzażu. Jerzy wprawdzie nie odebrał nigdy akademickiego wykształcenia. Swój talent szlifował pod czujnym okiem ojca, Wojciecha, z którym prowadził później słynną pracownię mieszczącą się w krakowskiej Kossakówce. Niemniej jednak w prezentowanym podczas aukcji obrazie dostrzec możemy niezwykłą zręczność warsztatową twórcy. Sylwetki koni ukazane zostały zarówno z profilu, jak i od tyłu, w śmiałych skrótach perspektywicznych.

Osobny rozdział w polskim malarstwie rodzajowym podejmującym podobną tematykę stanowi działalność naszych monachijczyków. Trzeba sobie powiedzieć, że stolica Bawarii stanowiła w II połowie XIX stulecia dla polskich malarzy ośrodek wyjątkowy, mekkę, do której ściągali oni z podobnym zapałem, co chociażby do Paryża. W Monachium swoją obecność silnie zaznaczyli dwaj twórcy – Józef Brandt i Alfred Wierusz-Kowalski. Stali się oni mentorami przybywających do Niemiec Polaków, jak również pośrednio oddziaływali na wielu twórców znajdujących się w orbicie ich wpływów. Świetnym przykładem artysty wprost nawiązującego w swoich kompozycjach do dokonań plastycznych Wierusza-Kowalskiego był wciąż nieco enigmatyczny malarz, znany dziś zaledwie z inicjału imienia i nazwiska – J. Konarski. Poziom artystyczny jego prac jest tak wysoki, że jeszcze do niedawna utożsamiany był on z samym Wieruszem-Kowalskim. Pełna dynamizmu scena przedstawia sunące poprzez zaspy sanie. Na twarzach woźniców maluje się przerażenie. Otóż w szybkim tempie podąża za nimi wataha wygłodniałych wilków. Zachód słońca i zasnute szarymi chmurami niebo zwiastują rychłe nadejście burzy śnieżnej. Całość przepojona jest atmosferą grozy, co świadczy o znakomitych umiejętnościach autora jeśli idzie o budowanie emocjonalnego napięcia.               

Artystami wykształconymi najprawdopodobniej w bawarskiej metropolii byli także Czesław Wasilewski oraz Ignacy Zygmuntowicz. Również i ich biografie pełne są niedopowiedzeń. Badacze wielokrotnie utożsamiają Wasilewskiego z Zygmuntowiczem i na odwrót. Analogiczne są również daty życia malarzy. Podobne są również podejmowane przez nich motywy. Doprawdy wiele tutaj tajemnic. W ofercie aukcyjnej znalazł się niezwykle interesujący pejzaż ze spotkaniem na moście Czesława Wasilewskiego, który bezpośrednio nawiązał tutaj do kompozycji Józefa Brandta. Patrząc dokładnie, prędko zauważymy niemal lustrzane odbicie "Spotkania na moście" mistrza z 1888 roku przechowywanego w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. Również i "Spotkanie na drodze" Zygmuntowicza prezentuje podobną dyspozycję przestrzeni. Na ośnieżonej drodze usiłują wyminąć się sanie. Scena ta, to typowe przedstawienie o charakterze rodzajowym, wypracowane w kręgu szkoły monachijskiej. Widz sam może dopowiedzieć sobie główne wątki przedstawień. Oto w mroźny dzień gospodarze podążają na targ. W tle majaczą natomiast jeszcze ośnieżone zabudowania wioski.

W zimowej ofercie aukcji sztuki dawnej na uwagę zasługują także i inne dzieła. Niezmiernie ciekawa wydaje się kompozycja Józefa Jaroszyńskiego. Na błotnistej drodze, tuż przy niewielkim moście przerzuconym nad rzeczką zatrzymał się wypełniony po brzegi wóz zaprzężony w trójkę koni o wielobarwnym umaszczeniu. Malarz silnie rozbudował tutaj dodatkowo partię nieba, na którym rysują się kłębiaste obłoki. Sylwetki dostojnych wierzchowców odnajdą Państwo także na obrazach Stanisława Kaczora-Batowskiego. Szczególnie interesujące jest tutaj jego "Pojenie koni", w którym przedstawił grupę wojskowych zgromadzonych przy wodopoju adorujących przybyłe tam wiejskie dziewczęta. Do grupy prac o charakterze patriotycznym można zaliczyć obraz Feliksa Franicza z wymarszem ułanów. Jeszcze inne wątki odnajdziemy natomiast w kompozycji zatytułowanej "Wyścig" rosyjskiego malarza, Alessio Issupoffa.