Stanisław Fijałkowski. Alchemik obrazu
Systematycznie prowadził raptularz malarski. Kręcił filmy Kamerą Super-8. Przetłumaczył na język polski i wydał książki Wasyla Kandynsky'ego: "Punkt, linia płaszczyzna", "O duchowości w sztuce", a także "Świat bezprzedmiotowy" Kazimiera Malewicza. Był erudytą poszukującym mądrości. Stanisław Fijałkowski, którego prace znajdują się w kolekcjach największych muzeów i galerii świata, w każdym swoim działaniu pochylał się nad "Nieznanym".
Żywił przy tym nadzieję dostąpienia iluminacji przez oddanie się w pełni samemu malowaniu. Na powierzchni płótna kładł barwę obok barwy i wykorzystywał jeden kolor w taki sposób, aby w absolutnej ciszy obraz dyskretnie emanował swoją energią. Fijałkowski pytany o uzyskiwane wewnętrzne światło, odpowiadał:
"Jest doskonałym symbolem całości, czyli świata, objawieniem, epifanią tajemnicy wszelkiego bytu. Wewnętrzne promieniowanie obrazu jest owocem działań na wskroś sakralnych, które umożliwiają transformację materialnej struktury w żywą formę duchową. Świecący takim światłem obraz ujawnia swoje prawdziwe życie i zniewalające piękno"
- Stanisław Fijałkowski, fragment Przemówienia z okazji otrzymania doktoratu Honoris Causa w łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych im. Wł. Strzemińskiego, 2002.
W 1968, w reakcji na antysemicką nagonkę, Fijałkowski stworzył cykl graficzno-malarski "Studia Talmudyczne". Poprzez odniesienia numerologiczne i zakamuflowane interpretacje Świętej Księgi, odnajdywał źródła swojej chrześcijańskiej wiary w judaizmie. Wraz ze skazywaniem patriotów pochodzenia żydowskiego na emigrację przez rząd komunistyczny, artysta odczuwał szczególną potrzebę mówienia o podstawach prawd wiary. W równie znaczącej serii "Autostrady", Fijałkowskiemu wystarczał dukt pędzla wiodący ku górze, kojarzący się ze starotestamentową przypowieścią o Drabinie Jakubowe, aby stworzyć formę będącą początkiem kreowania dzieła przez widza w różnej postaci. Jednocześnie poprzez płaszczyzny przecięte ukośną linią, niekiedy urywaną pośrodku kompozycji, należy widzieć wyłącznie dynamikę lub napięcie, co podkreślał w swoich wypowiedziach sam artysta:
"Właściwe malowanie prawie zawsze rozpoczyna się od narysowania ramki wokół płaszczyzny obrazu. Jej szerokość, niekoniecznie jednakowa z każdej strony, zamyka mniej lub bardziej wyraźnie teren przyszłego działania. Zamknięcie obrazu powoduje, że nieokreślona płaszczyzna indywidualizuje się, ponieważ to, co jest wewnątrz ramki wyraźnie i za każdym razem inaczej przeciwstawia się samej ramce. Bardziej widoczne stają się napięcia płaszczyzny, tak oddzielonej od otoczenia, w szczególności znaczenie góry, dołu, lewej i prawej strony. Powoli zaczynamy identyfikować się z obrazem także my sami - góra to głowa, dół nogi, lewa i prawa strona reprezentują nasze ręce. Gdybyśmy na takiej płaszczyźnie dodali dwa punkty, stałaby się twarzą, naszym alter ego. Czasami wystarcza nawet jeden cyklopi punkt. Odtąd, cokolwiek innego pojawi się na niej, będzie to już dialog z Kimś Tajemniczym, który jest przed nami albo w nas samych. Tak oto, nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób, wkraczamy w świat duchowy i wszystko, co zrobimy, będzie wypowiedzią lub słuchaniem, co wydaje mi się jeszcze ważniejsze od mówienia"
- Stanisław Fijałkowski [w:] Zbigniew Taranienko, Alchemia obrazu. Rozmowy ze Stanisławem Fijałkowskim, wstęp do książki, Warszawa 2012, nlb.
Odrębność języka malarskiego Fijałkowskiego, oparta na skupieniu i ascezie środków malarskich, radykalnie wyróżniała jego sztukę od twórczości innych artystów. Konkret dzieła i tajemnica jego przesłania stanowiły gwarancję wyjątkowości i oryginalności, zarówno na polskim, jak i międzynarodowym gruncie. Jego sztuka o rytualnej wymowie i odzwierciedlająca transcendentną rzeczywistość poświadcza istnienie sacrum, którego źródło znajduje się w intuicji malarskiej.