Skandal! Maria Balowa jako modelka Malczewskiego
"(…) człowiek genialny, jak Malczewski, oprócz tęsknot potrzebował miłości jako tematu i podniety twórczej (…) miłość musiała być w jego życiu (…). Zresztą nieszczęśliwa miłość daje wiele natchnień artystycznych".
Michalina Janoszanka, Wielki tercjarz. Moje wspomnienia o Jacku Malczewskim, Poznań 1936, s. 261
Położone nieopodal Jarosławia i Przemyśla, Tuligłowy stały się dla Jacka Malczewskiego – jak pisze Stefania Krzysztofowicz-Kozakowska – "swoistym edenem, ucieczką od domowych i rodzinnych kłopotów" (tejże, Jacek Malczewski. Życie i twórczość, Kraków 2008, s. 32). W tamtejszym majątku zamieszkiwał starostwa Stanisław Bal wraz z żoną Marią, nazywaną Kingą, czy zdrobniale Kinią. Stanisław Bal stał się protektorem i kolekcjonerem twórczości Malczewskiego, a w majątku powstała plenerowa pracownia malarza.
To co przybliżało Malczewskiego do Tuligłowów, to postać Marii Balowej (1879-1955), ukochanej malarza i młodszej od niego o 25 lat muzy. Postrzegana w epoce jako rudowłosa piękność poznała Malczewskiego około 1900 roku. Balowa, salonowa dama, z rozległymi horyzontami artystycznymi i intelektualnymi okazała się znakomitą towarzyszką malarza. W 1906 roku odbyli potajemnie wspólną podróż do Italii, a zachowana korespondencja dostarcza nader licznych dowodów głębokiego uczucia pary. Balowa wkroczyła do jego życia, ale też twórczości: postaci śmierci, chimery, muzy czy harpii w licznych obrazach z początku XX stulecia to utajone wizerunki kochanki malarza. Żonaty artysta nie wahał się portretować Balowej w scenach jawnie odwołujących się do romantycznych uczuć. "Ona była kochanką Malczewskiego – pisał Józef Czapski – Nieraz się ją widzi: te wszystkie anioły mają jej twarz. I potem ostro z nimi zerwała, nie wiem dlaczego. O tym się nie mówiło" (Józef Czapski, Świat w moich oczach, rozmowy przeprowadził Piotr Kłoczowski, Ząbki-Paris, s. 167). Przyczyny gwałtownego rozstania kochanków pozostają nieznane. Współcześnie uważa się, że to Maria Balowa zakończyła trwający około 13 lat związek.
"Wyjątkowo dużo plotek i domysłów musiała sprowokować również (…) kompozycja zatytułowana ‘U źródła prawdy' – zauważyła Paulina Szymalak-Bugajska. Twarz Marii Balowej w połączeniu z kobiecym aktem, do którego nie pozowała ona sama, lecz zawodowa modelka, na pewno wywołała poruszenie wśród osób wiedzących o jej związku z malarzem" (Paulina Szymalak-Bugajska, Malczewski. Zbliżenia, Warszawa 2023, s. 128). Choć skandaliczny wydźwięk obrazu musiał być w okresie jego powstania oczywisty, to zawarta w dziele symboliczna wizja wskazuje na czułość skierowaną wobec postaci Balowej. Jeśli w innych obrazach Balowa często gra rolę strasznych mitycznych postaci, to w "Źródle" poi spragnionego fauna i przynosi życiodajną energię.
Edukacja artystyczna Malczewskiego przypadła na lata 70. XIX wieku. W 1872 roku artysta podjął naukę rysunku w Krakowie. Najpierw szkolił się u Leona Piccarda, potem jako wolny słuchacz u Władysława Łuszczkiewicza w Szkole Sztuk Pięknych. Od 1873 roku uczył się już w sposób regularny u Łuszczkiewicza i Feliksa Szynalewskiego, dodatkowo pobierając prywatne lekcje rysunku u Floriana Cynka. W latach 1876-77 studiował u Henriego Ernesta Lehmanna w École des Beaux-Arts. Z tego okresu pochodzą jego rzadkie akademickie studia takie jak olejny "Akt" (1876, kolekcja prywatna). Paulina Szymalak-Bugajska wskazywała, że "roczny pobyt w Paryżu umożliwił Jackowi Malczewskiemu nie tylko pracę nad artystycznym warsztatem, uświadamiając mu jego braki w tej materii, ale też pomógł uwolnić się od widma Jana Matejki i jego koncepcji malarstwa historycznego" (Paulina Szymalak-Bugajska, Malczewski. Zbliżenia, Warszawa 2023, s. 22), którym nasiąkał w kręgu krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych.
Choć w historiografii chętnie eksponuje się wątek buntu Malczewskiego przeciw Matejce i jego sztuce, to rzadko wskazuje się, jak wiele malarz zawdzięcza europejskiej sztuce akademickiej. Wyliczone powyżej nazwiska pierwszych nauczycieli wskazują, że młody Malczewski obracał się w kręgu twórców silnie tradycjonalistycznych i patronującym postrenesansowym prawidłom sztuki. Paryskie studia z pewnością pozwoliły pogłębić te pierwsze akademickie szlify i rozwijać nie tyle warsztat malarza, co przede wszystkim rysownika. Wedle doktryny akademickiej możliwe jest określenie prawdy o sztuce i za jej pomocą mierzalne jest mistrzostwo dzieła. Prawda łączy się z pojęciem piękna, za którego ideał uważano w epoce nowożytnej dzieła Starożytnych. Renesansowy kanon zakładał, że sztuka powinna naśladować naturę, lecz w kręgu Akademii natura ta miała być odarta z wszelkich niedoskonałości. To właśnie za pośrednictwem renesansu nowożytna Europa odziedziczyła grecki obraz ciała wyklarowany w V w. p.n.e. – uosabiający idealne piękno i harmonię świata w miniaturze za sprawą konstrukcji opartej na logicznych, mechanicystycznych wręcz zasadach. Malarstwo historyczne, które przez André Félibiena w jego akademickiej hierarchii tematów stawiane jest najwyżej, w istocie oparte zostało na prymacie ludzkiej figury.
Paryski mistrz Malczewskiego Henri Lehmann był znanym swego czasu autorem dużych dekoracyjnych kompozycji akademickich, a przy tym uczniem najważniejszego malarza francuskiego neoklasycyzmu, Jean'a Auguste'a Dominique'a Ingresa. Ekscentryczne redakcje żeńskiego aktu zajęły centralne miejsce w twórczości tego niepokornego klasycysty podziwianego przez następne pokolenia artystów za formalną doskonałość. Ingres skodyfikował wręcz model gładkiego ciała bez skazy, potem powtarzany przez cały wiek XIX. Na związek "U źródła prawdy" Malczewskiego z twórczością Ingresa zwróciła uwagę Jadwiga Puciata-Pawłowska w 1968 roku, zestawiając prezentowane dzieło ze słynnym "Źródłem" (1820-1856, Musée d'Orsay, Paryż) autorstwa francuskiego malarza. Historycy sztuki uzasadniali tę inspirację wyobrażona artystyczną wspólnotą Malczewskiego i Ingresa polegającą na podziwiem obydwu malarzy dla sztuki rysunku.
"U źródła prawdy" przywodzi też na myśli malarstwo szwajcarskiego artysty Arnolda Böcklina. Podobnie jak Malczewski, Böcklin opierając się na akademickim warsztacie, uprawiał wyrosłe z jego fascynacji antykiem malarstwo symbolistyczne. "U źródła prawdy" można powiązać z "Nimfą przy źródle" (ok. 1855) Böcklina zachowaną w Sammlung Schack w Monachium. Choć podczas pobytu w Monachium w latach 1885-86 artystę nurtowały już wizje sybirskie, to nad Izarę wyjechał, żeby "pójść naprzód w technice". Liczne obrazy Böcklina eksponowane w publicznej galerii hrabiego Schacka w Monachium z pewnością przyniosły rozwijającemu się artystycznie Malczewskiemu poważną inspirację. Tych doświadczeń nieoczywisty refleks można dostrzec w prezentowanej kompozycji z 1909 roku. Malczewski w centrum tej dużych rozmiarów kompozycji umieścił nagą postać, hołdując akademickim ideałom w sztuce.