Rafał Malczewski
"Zimą niebo jest szklane, lodowa pogoda, Narta nurza się z chrzęstem w rozsypany, ziarnisty piach, W modrym przeręblu woda słowiczy się młoda, Ruda odwilż wywala jęzor dymiący na dach". Kazimierz Wierzyński, Do Rafała Malczewskiego, "Plastyka", nr 1, 1930, s. 2
"Tatry? – Mieszkam u ich stóp. Jak dotąd, jeszcze nigdy same góry, ich wnętrze nie znalazło się w mojej olejnej kompozycji. Świat leżący u ich stóp, którego jestem bacznym i czujnym obserwatorem, daje mi setki podniet. Tatrzański skalisty trzon jest dla mnie, jak dotąd, za wspaniały, daleki – za mało ludzki". Rafał Malczewski, Moje malarstwo, "Plastyka", nr 1, 1930, s. 5
Tatry począwszy od 1915 stanowiły najbliższe otoczenie Rafała Malczewskiego. Artysta przyznawał, iż na jego proces tworzenia, prócz wyobraźni i emocji, wielki wpływ miała otaczająca go rzeczywistość. Osią prezentowanej na aukcji pracy jest samotny narciarz. Przed nim rozpościera się rozległa połać barwionego złotem śniegu, po którym brodzą ptaki. W oddali, z kominów domów, wydobywa się dym, a za nim, nad krajobrazem górują majestatyczne góry ujęte w beże, srebra i brązy. Tak w połowie lat 20. XX wieku widział Zakopane Rafał Malczewski.
Był to okres powojennego odrodzenia miasta – czas ekonomicznej prosperity, w dużej mierze związany z rozwijającym się ruchem turystycznym. Trzon programu wypoczynkowego stanowiło narciarstwo, któremu towarzyszyły inne sporty, m.in.: rajdy samochodowe i zawody konne. Rafał Malczewski był nie tylko bacznym obserwatorem omawianych zmian, lecz również ich kronikarzem. Malczewski, aktywny narciarz i komentator życia sportowego, czynnie pisywał do popularnych lokalnych czasopism, w tym do: "Gazety Zakopiańskiej", "ABC" czy "Epoki". Jako jeden z pierwszych zwrócił uwagę na fenomen rosnącego narciarskiego szaleństwa, prawdopodobnie dlatego, iż sam był inicjatorem i propagatorem tego sportu. Uprawiane przez niego narciarstwo było dlań jednocześnie tematem malarskim i literackim, korespondencją znaku malarskiego i słowa.
Narciarskie szaleństwo początku międzywojnia było polem do licznych eksperymentów wśród innych przejezdnych: "Na Lipkach i na Gubałówce widać było starszych, brodatych panów, którzy również próbowali zjeżdżać. Kursów wówczas jeszcze żadnych nie było i każdy jeździł tak, jak mu było wygodniej, niektórzy zgięci w pałąk, inni przechyleni na bok, hamując pęd wysokim kijem, a później dwoma kijami trzymanymi w jednym ręku. Dużo pań (…) zjeżdżało okropnym systemem czarownic z Łysej Góry, to jest z kijami między nogami (…). Wszystko to jednak było szalenie zdrowe i snobizm narciarski wyrugował kompletnie tragiczny snobizm na choroby płucne. Zapanowała moda na krzepę" (Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena, Warszawa, Rzeszów 2004, s. 98). Propagatorem owej mody był również Malczewski, który starał się promować narciarstwo profesjonalne, intensywne, pełne wdzięku, wyczynowe, choć odpowiedzialne, nieco odmienne od przytaczanego powyżej opisu.
W rok przed namalowaniem obrazu nastąpił waży przełom w życiu artysty. Malczewski po raz pierwszy wystawiał w Warszawie, w Salonie Garlińskiego, z powszechnie rozpoznawanym Witkacym. O obrazach Rafała wypowiadano się wówczas pochlebnie – Zofia Stryjeńska opisywała "zapowiadający się talent Rafała Malczewskiego" (Zofia Stryjeńska, Wystawa Stanisława I. Witkiewicza i Rafała Malczewskiego, Katalog XV, kwiecień 1924, Salon Sztuki Czesława Garlińskiego, Warszawa).
W sześć lat później, jako dojrzały już artysta, tak wypowiadał się o własnym procesie twórczym: "Podłożem powstania obrazu jest pewien stan napięcia uczuciowego, które łączy mnie z jakimś wycinkiem widzialnego świata, dostrzeżonym naraz. Moment ów daje impuls do stworzenia kompozycji, w której ów stan zmieści się cały, malarskiemi środkami objawiony. Muszę odczekać jednak, póki ów obraz nie pojawi się jako wizja, pod względem barwy zupełnie zdecydowana. Kompozycja zaś na płaszczyźnie płótna jest u mnie szeregiem selekcyj i eleminacyj zbytecznych, mojem zdaniem, przedmiotów, nie tylko z powodu tkwiących we mnie wyobrażeń czysto malarsko-rzemieślniczych o obrazie, ale i z uwagi na wywołanie w widzu tegoż napięcia, które we mnie powstało i trwa. Próby stworzenia czegoś pod wpływem li tylko zadrażnienia zmysłu barwy i formy nie zadowalają mnie nigdy. Z drugiej strony jednak, jakiś dla mnie układ barwny, w tym momencie ten jedyny istotny, musi być przyniesionym z rzeczywistości bodźcem, działającym współrzędnie z wyżej wymienionym stanem. Inaczej wszystko przemija i zaciera się, pozbawione konieczności wypowiedzenia się malarskiego. Podnietą z zewnętrznego świata, punktem centralnym, naokoło którego wyłania się cały obraz, bywa często jakiś szczegół, zagubiony potem w całości, nikły w urzeczywistnieniu, nader ważny w narodzeniu wizji. Barwa jest w danej chwili uciechą, odkryciem (dla mnie), radością czysto zmysłowego gatunku, formą wyłuskaną skrzętnie z otaczającego świata, wyrazem napięcia uczuciowego, czegoś boleśnie drogiego, z czem rozstać się trudno, o pragnie się z kim podzielić. (…)" (Tamże, s. 5).
Rafał Malczewski z Mariuszem Zaruskim na Czarnych Ścianach, fot. Józef Oppenheim, ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem

Rafał Malczewski (1892 Kraków - 1965 Montreal), Wyciąg na Kasprowy Wierch, po 1935
"Każdy człowiek – pisał – który długie lata spędził w Zakopanem, widział jego lepsze i gorsze czasy, zna jedyność tej miejscowości w Polsce i nasłuchał się rozlicznych opinii, życzeń i złorzeczeń, marzy o tym, by Zakopane, łącząc tę niesamowitą piękność gór, pagórków, ukrytych wśród nich czarownych osiedli; ten niewyczerpany teren wędrówek dalszych i bliższych wraz z oazą sportu, zabawy, życia intelektualnego wyrosło naprawdę na miarę sezonowej stolicy Polski". Rafał Malczewski [w:] Dorota Folga-Januszewska, Teresa Jabłońska, Zakopane w czasach Rafała Malczewskiego, tom 2, Olszanica 2006, s. 8


Jerzy Mieczysław Rytard, Wycieczkowicze, turyści i narciarze, "Pani" 1924, R. 3, nr 8/9, s. 18-19, źródło: http://bc.wimbp.lodz.pl/dlibra/publication?id=78328