Pęknięte arcydzieło

Anatomia dzieła sztuki

Pęknięte arcydzieło

Bruno Schulz, nim napisał wspaniałe "Sklepy cynamonowe" i "Sanatorium pod klepsydrą", wydrapał swoje inne wielkie dzieło w technice cliché-verre. "Xięga Bałwochwalcza", bo o nią chodzi, to jego graficzne opus magnum. Trudno byłoby powiedzieć, że Schulz był rasowym grafikiem. Był raczej genialnym artystą, który czego by się nie dotknął, zamieniał w wielką sztukę.

 

Właśnie z tej tajemniczej, zaczynającej się archaicznym "x" księgi, pochodzi "Odwieczna baśń (I)". Przedstawia mężczyznę obłaskawionego położeniem na jego twarzy kobiecej stopy. Stopa zwisa i spływa łaskawie, jakby podana od niechcenia uniżonemu na dole. W tym prostym geście, związanym ze sferą seksualną i przyjemnością czerpaną z kontaktu z fetyszem, jest jednak coś więcej. To oczywiście ekscytacja stopą jako taką, ekscytacja sytuacją bycia u czyichś stóp i czerpania przyjemności z jakiegoś rodzaju uniżenia czy poniżenia. Jednak Schulz, umiejętnie wyzyskał ten moment (jakby to nie brzmiało) spotkania nagiej kobiecej stopy z męską twarzą. Jest on wieloznaczny również w takim (niespodziewanym?) kierunku - to, co pozornie jest szczytem upokorzenia (ktoś u czyichś stóp), sprawia wrażenie wyzwalającego. Poza mężczyzny, jakby starającego się lepiej dopasować twarzą do tej sytuacji, przywodzi skojarzenia z ikonografią dawnej sztuki Zachodu, postaciami, które straciły wzrok (można przywołać choćby postać starotestamentowego Tobita), ale odzyskują go w wyniku dotyku bądź nałożenia czegoś na oczy. Ta wieloznaczność może rodzić pytanie czy owi, przedstawieni w Xiędze bałwochwalcy tracą czy też zyskują siły. Jak każde wielkie dzieło sztuki "Xięga Bałwochwalcza" daje się odczytać na różne sposoby. Nie zmienia to oczywiście faktu, że na kolejnych planszach przed oczami widza przesuwają się, również w korowodzie, postaci skarlałych mężczyzn, którzy za najwyższy cel istnienia uważają chyba uczynienie swojej twarzy dość wygodnej dla owej (równocześnie konkretnej i mitycznej) kobiecej stopy.

Wiadomo co nieco o okolicznościach powstania "Xięgi Bałwochwalczej". Jest ona dziełem wydanym własnym sumptem. Zasadniczo żaden etap tworzenia nie był przez Schulza przekazany komuś innemu. On wydrapywał w szklanych płytkach kompozycje, on, w prowizorycznej ciemni fotograficznej stworzonej we własnym mieszkaniu - naświetlał papier kolejnych kompozycji (cliché-verre łączy w sobie cechy grafiki i fotografii). On tworzył wspaniałe, rysunkowe karty tytułowe, w których nigdy nie wykorzystywał tego samego pomysłu (inwencja tego człowieka nie miała granic). On w końcu, korzystając ze szkolnej pracowni, której jako nauczyciel robót ręcznych był gospodarzem, sporządzał oprawne w płótno teki. Doprawdy niezwykła i typowa dla Schulza sytuacja - wielkie dzieło sztuki powstawało, jeśli można tak powiedzieć, pod korcem.

 

Sądzę, że zracjonalizowanie widzenia rzeczy tkwiącego w dziele sztuki równa się zdemaskowaniu aktorów, jest końcem zabawy, jest zubożeniem problematyki dzieła. Nie dlatego, żeby sztuka była logogryfem z ukrytym kluczem, a filozofja tym samym logogryfem – rozwiązanym. Różnica jest głębsza. W dziele sztuki nie została jeszcze przerwana pępowina, łącząca je z całością naszej problematyki, krąży tam jeszcze krew tajemnicy, końce naczyń uchodzą w noc otaczającą i wracają stamtąd pełne ciemnego fluidu. 

- Bruno Schulz, Tygodnik Ilustrowany, 28.04.1935, Warszawa, rok 76, Nr 17

Oglądając "Odwieczną baśń" warto wytężyć wzrok i zwrócić uwagę na przeoczony (?) czy po prostu dla większości osób marginalny fakt. Wszystkie kompozycje teki "Xięga Bałwochwalcza" opracowane zostały we szkle (owe płytki, jak wiele innych arcyważnych rzeczy po Schulzu, nie zachowały się). Żmudność procesu tworzenia kompozycji w technice cliché-verre, została podkreślona przez Witkacego w dowcipnym słowie "drapografia", który dla niej ukuł. Delikatność nie czyni szkła najlepszą możliwą matrycą graficzną. Szklana płytka z "Odwieczną baśnią" pękła podczas opracowywania. To pękniecie biegnie przez górną prawą część kompozycji, choć w prezentowanej odbitce jest ledwo widoczne. Zachowały się też jednak odbitki, w których jest bardzo widoczne. To pękniecie wydaje się być dobrym komentarzem do całego trudu i heroicznego niemal wysiłku, potrzebnego do stworzenia "Xięgi Bałwochwalczej".