"Ostatni lot"
Na najbliższej aukcji Sztuki Fantastycznej 7 października wylicytować będzie można obraz Artura Szolca "The flight". Artur Szolc, malarz i tatuażysta od lat tworzący własną wizję alternatywnej rzeczywistości, w której obdarty ze skóry, lukrowany świat wygląda inaczej. Tam na powierzchnię wychodzą nasze podświadome strachy, lęki, skrywane emocje, ale nie są to obrazy, który mają negatywny wydźwięk. Wręcz przeciwnie, autor sam żartuje o "uśmiechniętych trupach", które w jego obrazach nie mają nas przerażać, ale oswoić z innym wymiarem.
Obraz "The flight" ten jest dla artysty podwójnie ważny. Nie tylko dlatego, że chciał przekazać w nim bardzo ważne treści, ale również dlatego, że w trakcie powstawania dzieła zmarł jego najbliższy przyjaciel. Człowiek, który przez wiele lat był jego mentorem i przewodnikiem, osobą, która inspirowała go do działania i nauczyła nie tylko z zawodu, ale również otwartości na świat, ludzi, a w szczególności na odmienne poglądy.
Artur Szolc był w trakcie malowania, kiedy dostał przykrą informację o śmierci przyjaciela. To był początek roku. Była to śmierć bez ostrzeżenia. Zawał. Grzegorz był człowiekiem, który żył pełnią życia, był pełen energii i pasji do tego co robił. Przyjaciele poznali się ponad dwadzieścia lat temu, jeszcze jako młodzi chłopcy.
Artur jako poczatkujący tatuażysta był pod ogromnym wrażeniem starszego kolegi. Z największą uwagą słuchał słów przyjaciela, który wprowadzał go na drogę nowego życia. Nauka, jaką zapamiętał do dziś to otwartość umysłu, tolerancja i szacunek do odmiennych poglądów.
"Samolot" z obrazu miał być początkowo przedstawieniem fascynacji i strachu, które mieszają się w nas kiedy myślimy o locie. Ale nabrał zupełnie innego wymiaru podczas malowania go i po informacji o śmierci przyjaciela.
Pod jego wierzchnią warstwą widać kości i tkankę wbrew pozorom nie jest przedstawienie smutne i turpistyczne. Na jednym ze skrzydeł widać pacyfkę, która ma nas nastroić pokojowo. Samolot niesie wraz ze swoim lotem pozytywne przesłanie. Nadzieję i wiarę w to, że wartości i nasza wzajemne zrozumienie i szacunek uratują ten świat przed zagładą.
Poniżej fragment wypowiedzi artysty po nagłej śmierci przyjaciela:
" Tak wygląda życie…Jeszcze dziś rano unosiłem się na falach radości i euforii po niezwykle udanym festiwalu…
Niestety dziś rano przygniotła mnie absolutnie druzgocąca wiadomość…
Mój mentor BAZYL , "profesor" jak zwykłem go tatuować, człowiek o przeogromnym sercu dla mnie… odszedł
Odszedł ktoś, kto przeprowadził mnie ponad 20 lat temu przez wzburzone morze trudności z jakimi borykali się tacy jak ja, ludzie chcący realizować się w sztuce i spełniać swoje marzenia.
Nigdy mi nie odmówił pomocy, był surowy, krytyczny dla mnie, bardzo oszczędny w pozytywnych ocenach gdy zaczynałem stawiać pierwsze kroki w sztuce tatuażu oraz w aerografie.
Nigdy sam mi nic nie powiedział. Dlaczego? Uzasadniał to w charakterystyczny dla siebie sposób.
"Zadawaj mądre i trafne pytania a uzyskasz właściwe odpowiedzi". Ślęczałem nad nim dniami i nocami gdy przyjeżdżał tatuować do domu Maciek Kern. U Maćka natomiast miałem zawsze drzwi otwarte by korzystać z wiedzy i doświadczenia Mistrza…
Potem gdy przeprowadził sie za granicę swoich "niedokończonych" klientów kierował właśnie do mnie. To było dla mnie największym docenieniem ze strony Mistrza.
W ostatnich miesiącach nasze relacje jakby odnawiały się ponownie na zupełnie innym poziomie. Rozmawialiśmy już jak równy z równym, wysyłaliśmy sobie do wglądu i oceny własne prace…
Chciałem by przyjechał do mnie do domu i studia, odnowił relacje ze starą ekipą…potatuował sobie, poszedł na ryby…
Nie udało się…
Ostatnie nasze długie rozmowy o ludziach, życiu, sytuacji na świecie do której w większości mieliśmy podobny stosunek będziemy musieli kontynuować gdzieś kiedyś w innym wymiarze. Będziemy znów szyderczymi obserwatorami i prześmiewcami zjawisk, będziemy śmiać się sami z siebie tak jak to było podczas ostatnich rozmów.
…
Żegnaj Mistrzu, obiecuję kontynuować i rozwijać do ostatnich moich dni to czego mnie nauczyłeś. W imię naszych relacji, talentów i dla ludzi, bo nauczyłeś mnie się dla nich poświęcać bez względu na wszystko. Pamiętam jak mi powiedziałeś: " Ta praca czyni mnie lepszym człowiekiem".
Dziś wyjątkowo głośno i dobitnie dźwięczą mi te słowa.
Dałem Ci słowo że będziesz ze mnie dumny.
Dotrzymam go. Ty na tym świecie wykonałeś tytaniczną robotę. Będę kontynuował to czego mnie nauczyłeś."