Malarskie przeznaczenie Zdzisława Beksińskiego

Artykuł

Malarskie przeznaczenie Zdzisława Beksińskiego

Historia jego życia to opowieść niezwykła. Urodził się w prominentnej rodzinie inżynierów i przedsiębiorców. Miał zostać architektem, ale wbrew woli ojca został artystą. Ukończył politechnikę, ale sztuka była z nim nieustannie. Potem – wbrew woli krytyków – stał się jednym z najwybitniejszych współczesnych surrealistów na świecie. Jego niebywale rzadkie wczesne dzieła są nie tylko śladem dochodzenia do maestrii, ale okruchami tragicznie przerwanego życia. Zdzisław Beksiński, bo o nim mowa, nie mógł uciec swojemu malarskiemu przeznaczeniu. Zaś jego prace są poszukiwane przez najważniejszych kolekcjonerów.

Ów wczesnym śladem życia Beksińskiego jest namalowany pastelem bukiet – datowane na 1948 rok dzieło młodego, zaledwie 19-letniego artysty. W 1947 artysta ukończył liceum w klasie o profilu matematyczno-fizycznym i zdał egzamin maturalny. Marzył o studiach w Akademii Sztuk Pięknych lub w szkole filmowej. Zdał bardzo ciężki w tamtych czasach egzamin przyjęć, ale za namową ojca rozpoczął studia na Wydziale Architektury krakowskiej politechniki. I rok studiów przypadł na 1948 – młody Beksiński mieszkał wtedy w Krakowie. Praca powstała zapewne podczas odwiedzin w rodzinnym domu w Sanoku.

 

Zdzisław Beksiński urodził się w 1929 w Sanoku, gdzie jego rodzina mieszkała od kilku pokoleń. Pierwszy do miasta przybył Mateusz Beksiński (właściwie Bexa), pradziadek słynnego malarza. W latach 1940-stych założył Zakłady Kotlarskie, z których później powstała fabryka wagonów i autobusów Autosan. Dziadek Zdzisława, Władysław, był miejskim architektem, który zaprojektował liczne budynki na terenie miasta. Stanisław Beksiński, zmarły w 1953 ojciec Zdzisława, żołnierz Armii Hallera, inżynier geometra i mierniczy przysięgły, pracował w wydziale budowlanym miejskiego magistratu. Od połowy XIX wieku aż do końca lat 70. XX wieku aż pięć pokoleń rodziny Beksińskich zamieszkiwało dom przy ówczesnej ulicy Świerczewskiego. To w jego murach powstała prezentowana martwa natura.

Zdzisław Beksiński, Portret ojca czytającego gazetę. Kolekcja Muzeum Sztuki w Sanoku

Malując bukiet kwiatów, Beksiński zastosował specyficzną technikę przypominając francuski pointylizm. Identyczną technikę artysta zastosował w znanym portrecie ojca czytającego gazetę. Obraz jest też w identyczny sposób sygnowany, z oznaczeniem miasta Sanok. Specyficzna dla końca XIX wieku metoda neoimpresjonistów została "wynaleziona" przez francuskiego malarza Georgesa Seurata. Drobne plamy czystych, nasyconych barw, zlewają się w oku widza, co pozwala artyście na oddanie charakterystycznej nieuchwytności światła. Pointylizm Seurata znalazł wielu naśladowców: Pissarro, van Gogh, Gauguin czy Matisse. Pointylizm przetrwał cały XX wiek. Jest obecny w twórczości artystów na całym świecie. Odnajdujemy go zarówno we wczesnej, jak i późniejszej twórczości m.in. Wojciecha Fangora.