28 października 2021

Nie tylko obrazy. Jak inwestować w fotografię, komiks i sztukę użytkową?

 

W ostatnich latach można zauważyć rosnące zainteresowanie mniej typowymi inwestycjami związanymi z rynkiem sztuki, mianowicie fotografią, planszami komiksowymi oraz designem. Jak inwestować w mniej popularne sektory rynku sztuki?

 

Fotografia


Fotografia jest jednym z najbardziej uniwersalnych mediów artystycznych. Wydaje się jednak wciąż niedostatecznie doceniana na polskim rynku jako obiekt kolekcjonerski. Należy pamiętać, że nie każda fotografia nim jest – na uwagę zasługują fotografie z sygnaturą lub pieczęcią artysty i numerem edycji, dające gwarancję określonej liczby odbitek w edycji, mogących funkcjonować na rynku. Szczególnie cenione są odbitki powstałe niedługo po wykonaniu zdjęcia, które osiągnęły rangę pełnowartościowego dzieła sztuki.


Rangę fotografii na rynku sztuki podkreśliło otworzenie w 2018 roku Centrum Fotografii przez Victoria&Albert Museum – co dowodzi znaczenia, jakie zyskała ta forma artystyczna.
Podczas gdy ceny prac zagranicznych fotografów znacząco poszły w górę (najdrożej sprzedana fotografia to "The New Jeff Koons" Jeffa Koonsa – 9 405 000 USD), dzieła polskich artystów można kupić jeszcze wciąż stosunkowo niedrogo, przez co – patrząc na światowe tendencje – stanowią  okazję dla kolekcjonerów i inwestorów oraz mogą stać się ciekawą i rokującą inwestycją.
 

 

Oferta fotografii na polskim rynku aukcyjnym jest bardzo szeroka. Wśród najważniejszych polskich artystów, których fotografie pojawiają się na aukcjach, należy wymienić przede wszystkim Stanisława Ignacego Witkiewicza – jego prace mają od lat stabilną pozycję na rynku, a fotografie osiągają ceny co najmniej kilkudziesięciu tys. zł. Fotografia "Potwór z Duesseldorfu" wylicytowana została w 2017 r. za 200 000 zł. Z kolei fotografie Romana Opałki, będące dopełnieniem prac nad obrazami liczonymi osiągają na aukcjach ceny rzędu 100 000 zł.

 

 Dla polskiej fotografii niezwykle ważna jest też twórczość kobiet, zwłaszcza Awangardy z lat 70. I 80.: Natalii LL, Ewy Partum, Anety Grzeszykowskiej, Katarzyny Górnej. 

 

Organizowana przez DESA Unicum aukcja "Fotografia Kolekcjonerska" jest jedyną cykliczną (odbywa się dwa razy w roku), profesjonalną aukcją fotografii w Polsce. W październikowej edycji prezentuje ona klasykę i awangardę polskiej i światowej fotografii oraz mistrzów aktu. 

 

Plansze komiksowe

 

Plansze komiksowe to oryginalne, ręcznie wykonane rysunki, będące podstawą do druku komiksów, na których wychowały się całe pokolenia. Poza wartością kolekcjonerską nie można nie doceniać ich wartości sentymentalnej i wspomnieniowej, bowiem postaci z komiksów na trwałe weszły do naszej świadomości. Ten ładunek emocjonalny dodatkowo zachęca do kolekcjonowania tego typu dzieł i sprawia że kolekcjonerzy są gotowi zapłacić spore kwoty za plansze komiksowe.

 

Najlepiej rozwinięty rynek komiksów znajduje się we Francji, gdzie padają rekordy cenowe za sprzedaż tego typu obiektów. Aktualny rekord cenowy, na poziomie ponad 3,5 mln dolarów, należy do planszy z francuskiego komiksu o losach Tintina. 
W Polsce temat plansz komiksowych – do niedawna zupełnie niszowy – stopniowo się rozwija: od kilku lat plansze pojawiają się na aukcjach a galerie organizują wystawy tematyczne. Ostatnio odbył się 32. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi – to jedna z wielu imprez skupiająca osoby zainteresowane sztuką komiksu, której tradycja w Polsce sięga przełomu XIX i XX wieku. Publikacje albumów komiksowych zdobywają nagrody literackie, plansze pokazywane są w galeriach na całym świecie. Przoduje tu rynek francuski, amerykański, ale i japoński. 

W Polsce lata '70 i '80 były świetnym czasem dla komiksu, gatunek był niezwykle popularny, wydawano wiele publikacji. W tym czasie rodzimi rysownicy robili kariery na wielką skalę. "Thorgal" Grzegorza Rosińskiego podbił kraje frankofońskie, świetna kreska Bogusława Polcha okazała się lepsza niż kandydatów niemieckich i to on narysował "Bogów z kosmosu" czy "Funky Kovala" na zlecenie niemieckiego wydawcy.

 

Wśród najważniejszych polskich artystów komiksu można wymienić Grzegorz Rosiński (jego plansze komiksowe do serii o Torgalu zrobiły karierę we Francji z cenami rzędu nawet 50 tys. EUR), słynnego Papcia Chmiela – Henryka Jerzego Chmielewskiego (okładka komiksowa z przygód Tytusa, Romka i A'Tomka została wylicytowana za 75 000 zł); Bogusława Polcha – autora serii komiksów o Wiedźminie, Tadeusza Baranowskiego – twórcy postaci Profesora Nerwosolka, Janusza Christy czy Mieczysława Wiśniewskiego. Ich prace sprzedają się obecnie zazwyczaj po kilkanaście – kilkadziesiąt tysięcy złotych, choć wciąż można znaleźć okazje cenowe – co sprawia, że rynek ten jest niezwykle interesujący i ma przed sobą intrygującą przyszłość.

 

Design i rzemiosło artystyczne 


Po zorganizowanej, w 2011 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie, wystawie "Chcemy być nowocześni" podczas której zaprezentowano najwybitniejsze przykłady polskiego powojennego wzornictwa przemysłowego: porcelanę, ceramikę, tkaninę czy meble z lat 50 i 60, rynek sztuki skoncentrował się na sztuce użytkowej z tego właśnie okresu. Początkowo zaczęto poszukiwać tego typu przedmiotów w piwnicach bądź pawlaczach, a następnie zwrócono się ku rynkowi kolekcjonerskiemu.
Spośród przemysłowej produkcji występują serie w mniejszym nakładzie, innym wybarwieniu czy odmiennym standardzie niż całość produkcyjna. To właśnie one stały się najbardziej pożądanymi pracami pośród kolekcjonerów. Jako przykład mogą posłużyć wyniki ostatnich cen pięciu porcelanowych figurek Lubomira Tomaszewskiego, które zostały wylicytowane powyżej 10 tys. zł każda.

Drugie życie zyskały również obiekty wykonane ze szkła. Rzadkie formy, krótkie serie, nietypowe wybarwienia w tych seryjnie produkowanych obiektach mają niekiedy wyższe ceny niż szkła unikatowe. 


W powojennej Polsce istniało niewiele ceramicznych spółdzielni, których produkty kojarzyły się z kiczem i nie pokrywały się z zainteresowaniem kolekcjonerów czy instytucji muzealnych. Stan ten zmienił się w 2011 roku po opracowaniu "Polska New Look" przez Barbarę Banaś oraz wystawie zorganizowanej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w 2015 roku kiedy to ich ceny zdecydowanie wzrosły.
Dowodem na to, że wypromowany polski design ma swoją cenę może być sprzedaż pierwowzoru fotela Romana Modzelewskiego za cenę 80 tys. zł.