Manggha i Pankiewicz. Przyjaźń kolekcjonera i artysty

Spotkanie z ekspertem

Manggha i Pankiewicz. Przyjaźń kolekcjonera i artysty

Martyna Kolanowska 

 

"Im dłużej bada człowiek sztukę japońską, tym bardziej pasjonuje się tą sztuką; czyż nie jest najniezwyklejsza, najbardziej ekstrawagancka, najwdzięczniejsza, gdy zmierza od najbardziej zdumiewającej fantastyki do najbardziej wyszukanej poezji, od najskrupulatniejszej obserwacji do najintensywniejszego życia, z zawsze nieporównaną maestrią wykonania…".

Feliks Jasieński, Manggha. Les promenades à travers le monde, l'art et les idées, Warszawa 1901, s. 211

 

Napisany przez Feliksa Jasieńskiego blisko tysiącstronicowy zbiór esejów zatytułowany "Manggha", na cześć Hokusaia, stał się manifestem przyszłej działalności kolekcjonera, od którego zyskał przydomek. Manggha był jedną z najbardziej wyrazistych postaci na warszawskiej i krakowskiej scenie kulturalnej przełomu XIX i XX wieku. Z zaangażowaniem walczył o odnowę życia kulturalnego w kraju, reformę instytucji oraz propagował modernizm, a szczególnie bliską mu sztukę Dalekiego Wschodu. Zbiór Jasieńskiego, obejmujący malarstwo i rysunek, grafikę polską i obcą, ikony, rzeźby, tkaniny, meble, wyroby z drewna i metalu, starodruki oraz japońskie malarstwo, drzeworyty i rzemiosło artystyczne, prezentuje wszechstronne zainteresowania jego właściciela. Zbierana przez dekady bogata i różnorodna kolekcja Jasieńskiego została zapisana w testamencie Muzeum Narodowemu w Krakowie w 1920.

Feliks Jasieński na balkonie swego krakowskiego mieszkania (róg Rynku Gł. i ul. św. Jana) w kimonie i hełmie samurajskim, 1903-04, Muzeum Narodowe w Krakowie

 

Feliks Jasieński od początku swojej kolekcjonerskiej kariery utrzymywał bliskie relacje z artystami, które umożliwiały mu śledzenie procesu twórczego od samego początku oraz nabywanie dzieł i szkiców prosto z pracowni. Pośród wielu artystycznych przyjaźni najtrwalszymi okazały się te łączące kolekcjonera z Józefem Pankiewiczem i Leonem Wyczółkowskim. Od prac Pankiewicza i przedwcześnie zmarłego Podkowińskiego rozpoczęła się kolekcjonerska pasja Jasieńskiego. Źle odebrane przez krytyków i członków Towarzystwa płótna inspirowane francuskim impresjonizmem zachwyciły Jasieńskiego, który również dopiero co powrócił ze stolicy Francji. Obok poszerzania kolekcji sztuki Manggha zajmował się także krytyką instytucji, które obwiniał za upadek polskiego życia artystycznego. Jako krytyk szybko opowiedział się po stronie "nowej sztuki" i został mecenasem "polskich impresjonistów". Podziwiał Stanisława Witkiewicza za jego postawę nonkonformizmu oraz zaangażowanie i pasję polemiczną. Pisane ostrym piórem, pełne ironii i podważające artystyczne autorytety teksty Feliksa Jasieńskiego wielokrotnie wywoływały skandale w kraju i przysparzały mu przeciwników. W 1900 opuścił Warszawę i osiadł w Krakowie. Zamieszkał w niewielkim mieszkaniu na rogu Starego Rynku i ul. św. Jana, które było zarazem muzeum, salą wykładową Szkoły Sztuk Pięknych Marii Niedzielskiej, miejscem spotkań krakowskiej bohemy, a od listopada 1903 również siedzibą sympatyków Towarzystwa Artystów Polskich "Sztuka".

 

Znajomość kolekcjonera z Józefem Pankiewiczem rozpoczęła się na początku lat dziewięćdziesiątych XIX wieku. W 1895 zamówił u niego portret syna Henryka, który stał się zalążkiem jego bogatej kolekcji dzieł ojca polskiego koloryzmu, liczącej finalnie około stu pięćdziesięciu prac. Wspierał także próby artysty w dziedzinie grafiki, kupując jego pierwsze litografie i suche igły. Ich przyjaźń zaczęła się rozwijać około 1902, w trakcie prac nad przygotowywaną przez Jasieńskiego Teką Stowarzyszenia Polskich Artystów Grafików. Manggha podjął się reprezentowania prac Pankiewicza, podróżującego między Warszawą, Francją i Włochami, wobec krakowskiego Towarzystwa Artystów Polskich "Sztuka". Dbał o to, aby jego dzieła były odpowiednio eksponowane, i pośredniczył w ich sprzedaży. Wstawiał się również za przyjacielem u władz Akademii, rekomendując go na stanowisko profesora. O zażyłej relacji kolekcjonera i artysty świadczy także bogata korespondencja, licząca setki listów pisanych po przeprowadzce Jasieńskiego z Warszawy do Krakowa w 1901 oraz podczas zagranicznych podróży. Tematyka kolekcjonerstwa sztuki wschodniej zajmowała w nich ważne miejsce. Przyjaciele informowali się nawzajem o interesujących obiektach dostępnych w paryskich antykwariatach i galeriach, niekiedy kupując je dla siebie wzajemnie.

 

Ich przyjaźń zacieśniła się po przeprowadzce Pankiewicza do Krakowa w 1906, gdy otrzymał posadę na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Od tej pory kolekcjoner często bywał zarówno w mieszkaniu malarza przy ul. Batorego, jak i w pracowni przy placu Matejki. Został także świadkiem na ślubie artysty z Wandą Waydel w marcu 1908. Spędzali dużo czasu na rozmowach o muzyce, malarstwie, literaturze i podróżach. Pod wpływem Jasieńskiego malarz rozwijał własną kolekcję sztuki dalekowschodniej, w której dominowały japońskie drzeworyty. Nie była ona jednak tak bogata, skoro do japonizującego portretu swojej żony pożyczał rekwizyty z kolekcji przyjaciela. Jedna z wersji tego portretu, datowana na 1908, trafiła oczywiście do kolekcji Mangghi. W tym samym roku powstał również imponujący "Portret Jasieńskiego przy fortepianie". Choć lata wojenne Pankiewicz spędził w Hiszpanii, a Jasieński na Ukrainie, ich przyjaźń przetrwała wieloletnią rozłąkę. Po wojnie, gdy artysta przebywał przez trzy lata w Paryżu, Manggha pełnił rolę jego agenta w Krakowie, obejmując pieczę nad jego obrazami i płytami akwafortowymi, dopinając transakcje i przesyłając mu pieniądze nad Sekwanę. Od 1925, wskutek pogarszającego się stanu zdrowia Jasieńskiego, ich kontakty słabły.

 

Feliks Jasieński konsekwentnie przez trzydzieści lat gromadził dzieła Józefa Pankiewicza, tworząc zbiór obrazujący jego pełną drogę artystyczną. Ich relacja nie była relacją biznesową kolekcjonera i malarza, lecz miała przede wszystkim charakter przyjacielski. W przeciwieństwie do Ignacego Korwin-Milewskiego, który chciał ingerować w proces powstawania zamówionego obrazu, Manggha nie narzucał Pankiewiczowi żadnych warunków ani wymagań. Towarzyszył przyjacielowi w jego artystycznych poszukiwaniach, dzieląc się z nim własnymi pasjami, ale pozostawiając mu pełną wolność artystycznej wypowiedzi.