Malczewski i Chełmoński. Sensacyjne odkrycia na rynku sztuki
Tegoroczna wiosenna edycja aukcji "Sztuka Dawna. XIX wiek, Modernizm, Międzywojnie" przynosi dwa sensacyjne odkrycia na polskim rynku sztuki. Po ponad 150 latach od pierwszej prezentacji w warszawskiej Zachęcie pokazujemy szerszej publiczności, uznawany przez dekady za zaginiony, obraz "Matula są!" Józefa Chełmońskiego. Na wystawie przedaukcyjnej eksponujemy także autoportret Jacka Malczewskiego z trzema Gorgonami, który jak się wydaje nie był nigdy dotąd wystawiany. Te dwa obrazy to nie tylko wybitnej klasy dzieła same w sobie, ale także kolekcjonerskie perły o niezwykle interesujących historiach.
"Matula są!" – Odkrycie po 150 latach
Józef Chełmoński zaprezentował obraz "Matula są!" w 1871 roku na tzw. Wystawie bieżącej w murach Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Krytyka i publiczność odniosły się wówczas bardzo pozytywnie do pracy młodego, wówczas zaledwie dwudziestokilkuletniego twórcy, który tak naprawdę dopiero debiutował na rodzimym gruncie artystycznym. Anonimowy recenzent "Kuriera Warszawskiego" pisał o nim w następujący sposób:
"Kilkuletnia wiejska dziewczynka zaledwie głową sięgająca ponad kłosy bujnego zboża, posadziła obok siebie na ziemi małą dziecinę i rzuca w głębi obrazka stojącej żniwiarce pytanie: ‘Matula są?'. Taki jest przedmiot i nazwa maleńkiego obrazka, który wyszedł spod pędzla pana Chełmońskiego. Na swojskim tym obrazku oko z przyjemnością spoczywa. Wdzięczny on w pomyśle i w wykonaniu"
(S, [Wystawa Towarzystwa Zachęty Sztuk pięknych...], "Kurier Warszawski" 1871, nr 113, s. 1).
Słowa pochwały płynęły wówczas nawet od mistrza i nauczyciela Chełmońskiego, Wojciecha Gersona, który doceniał poczynania swojego ucznia. Drzeworytnicza reprodukcja dzieła pojawiła się już w epoce na okładce czasopisma "Opiekun Domowy" ("Opiekun Domowy" 1871, nr 28), co jak podkreśla w towarzyszącym odkryciu dzieła opracowaniu Tadeusz Matuszczak, badacz twórczości artysty, było "Ogromnym wyróżnieniem dla początkującego malarza, jakim był wówczas Chełmoński" (cyt. za: opracowanie Tadeusza Matuszczaka z dn. 15 lutego 2024 roku).
Obraz podobał się tak bardzo, że zaraz po wystawie został zakupiony przez nieznanego nabywcę. Do jakiej trafił kolekcji? Niestety brak tutaj żadnych precyzyjnych danych. Organizatorzy późniejszych, indywidualnych wystaw artysty z 1890 i 1907 roku apelowali w prasie do właścicieli dzieła o udostępnienie go na ekspozycję. Niestety bezskutecznie. Praca pojawiła się dopiero znacznie później, w zbiorach właścicielki warszawskiego Salonu "Skarbiec", Wandy Czernic-Żalińskiej, u której pozostawała do jej śmierci w 1986 roku, a następnie na kilka dekad znowu zaginęła. Kiedy na początku 2023 roku Muzeum Narodowe w Warszawie opublikowało listę dzieł poszukiwanych na przygotowywaną monograficzną wystawę malarza, "Matula są!" znajdowało się na pierwszej pozycji tego spisu. Nic nie wskazywało jeszcze na to, że znany dotąd jedynie z czarno-białej fotografii obraz ujrzy światło dzienne. Jego sensacyjne odkrycie odbywa się zatem na wystawie w DESA Unicum, gdzie po raz pierwszy od wielu dekad można oglądać tą wczesną kompozycję Chełmońskiego, w której znakomicie uwidacznia się krystalizujący się styl jednego z ważniejszych polskich twórców modernistycznych.
Autoportret Malczewskiego z kolekcji senatora
Równie interesująca, lecz może nieco mniej skomplikowana jest historia autoportretu czołowego polskiego symbolisty, Jacka Malczewskiego. Od okresu dwudziestolecia międzywojennego obraz znajdował się w zbiorach pałacu w Szelejewie. Majątek ten nabył w 1921 roku Stanisław Karłowski, wybitny przedsiębiorca, bankier i polityk. Przejął od księcia Hugo Schönburg-Waldenburga istniejący tam już pałac, a na otaczających go ziemiach stworzył wzorcowe gospodarstwo rolne, w którym wprowadzał śmiałe, jak na owe czasy, innowacje. Karłowski był w okolicy znaną osobistością, a także szanowanym kolekcjonerem dzieł sztuki. Na tle jego stadniny koni sportretował go Kazimierz Pochwalski, uznany i renomowany malarz – portrecista elit tego czasu. Świadczy to również o znacznie szerszych kontaktach Karłowskiego, które wychodziły daleko poza ziemię gostyńską, wszak był on także w latach 1930-35 senatorem Rzeczpospolitej. Z racji na wojenną zawieruchę trudno dzisiaj rekonstruować wygląd szelejewskiej kolekcji Stanisława Karłowskiego. Jak się wydaje, z bogatego zbioru po wojnie przetrwało zaledwie kilka obiektów, w tym ten monumentalny autoportret Jacka Malczewskiego. Na jego odwrociu zachowała się szczęśliwie papierowa nalepka ze stemplem własnościowym, identyfikującym obiekty z kolekcji pałacu w Szelejewie.
Historia kolekcjonerstwa sztuki na ziemiach Wielkopolski ma swoją bogatą tradycję. Wiąże się ona z wieloma wybitnymi, polskimi artystami, jak chociażby Michał Gorstkin Wywiórski czy Wojciech i Jerzy Kossak, którzy to w latach 20. i 30. XX stulecia odbywali swoistego rodzaju Grand Tour po dworach i pałacach Wielkopolski, malując sylwetki właścicieli ziemskich i arystokracji. Nie inaczej jest także w przypadku samego Jacka Malczewskiego i jego współpracy z jednym z najwybitniejszych kolekcjonerów wielkopolskich przełomu stuleci – hrabią Edwardem Aleksandrem Raczyńskim. Dwaj panowie poznali się jeszcze w latach 90. XIX wieku. Raczyński sukcesywnie kupował obrazy Malczewskiego, co w efekcie zaowocowało wspaniałą kolekcją. Na przestrzeni kolejnych lat do jego zbiorów trafiły ikoniczne prace młodopolskiego mistrza, jak chociażby "Melancholia" (1890-94, Galeria Rogalińska) czy "Błędne koło" (1895-97, Muzeum Narodowe w Poznaniu). W 1903 roku Malczewski namalował portret hrabiego, który jest przez wielu badaczy uznawany za jedną z lepszych jego prac tego typu. Mężczyzna ukazany został w pozycji siedzącej, przy biurku, za nim natomiast kłębi się cały korowód mitycznych postaci – satyrów i szalejących menad, które zdają się uczestniczyć w roztańczonej i upojonej winem procesji na cześć boga Bachusa. Na autoportrecie Malczewskiego prezentowanym na wystawie w DESA Unicum także pojawiają się mityczne bohaterki. Trzy Gorgony osaczają postać mistrza, a z ich głów spływają niczym fale wężowe włosy. Jak się wydaje, obraz ten prezentowany jest w naszej galerii szerszej publiczności po raz pierwszy w swojej historii.