1 marca 2021

Innowator i skandalista – Jerzy Ryszard „Jurry” Zieliński

Anna Szynkarczuk

 

Jerzy Ryszard "Jurry" Zieliński to jedna z najbardziej fascynujących postaci polskiej kultury 2. poł. XX wieku. 

 

Nonkonformista, oryginał, innowator, skandalista – okoliczności jego tragicznej śmierci do dziś pozostają niewyjaśnione. Na aukcji Klasycy Awangardy po 1945 prezentujemy pracę "Och, och", która nie pochodzi z najciekawszego okresu malarskiego tego artysty, ale również jak w soczewce ukazuje charakterystyczny styl "Jurrego".

Jerzy Ryszard Zieliński „Jurry”, „U Hopfera”, Warszawa, 1973

 

Twórczość Jerzego Ryszarda Zielińskiego, malarza i polety, niełatwo wpisuje się w narrację sztuki II poł. XX wieku w Polsce. Podstawowym chwytem retoryki malarskiej tego artysty była metafora: czasem niejasna, a czasem operująca paletą oczywistych skojarzeń i aluzji. W warstwie treściowej "Jurry" odnosił się zarówno do zjawisk uniwersalnych, jak i ówczesnego kontekstu politycznego. Oprócz malarstwa tworzył poezję i refleksyjne teksty. Jego prace nazywano "znakami drogowymi politycznej egzystencji PRL". Najlepszy okres jego twórczości przypadł na przełom lat 60. i wczesne lata 70. To wtedy powstały jego najbardziej znane obrazy oraz obraz "Och, och".

Przez wiele lat zapomniany, "Jurry" ponownie zaistniał w historii polskiej kultury w ciągu ostatnich kilku lat. Opisom jego intrygującej twórczości często towarzyszą wątki biograficzne, spośród których najgłośniej wybrzmiewają tajemnicze okoliczności jego tragicznej śmierci w 1980. Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie ukończył w 1968 w pracowniach Jana Cybisa i Jana Wodyńskiego. Pierwsze charakterystyczne obrazy, zwiastujące jego późniejszą twórczość, "Jurry" malował już w 1963, 2 lata przed założeniem formacji "Neo-Neo-Neo" razem z Janem Dobkowskim. Pierwsza wystawa duetu odbyła się w warszawskim Klubie Medyka. Wydarzenie, które odbyło się w atmosferze prowokacji i skandalu, przeszło do historii. Młodzi artyści urządzili symboliczny pogrzeb dotychczasowych kierunków sztuki. Przy suficie w Klubie Medyków powiesili trumienkę z napisami: "kubizm", "abstrakcjonizm", "dadaizm". Wystawę obejrzeli znakomici goście: Marian Wnuk, rektor ASP, profesor Jan Cybis, poeta Stanisław Grochowiak oraz wielu pisarzy, poetów i malarzy słynnych w tamtych latach. Znany autor tekstów, aktor i piosenkarz kabaretowy – Jonasz Kofta – podjął się konferansjerki imprezy. Wystawa odbiła się szerokim echem w środowisku artystycznym Warszawy. To właśnie "Jurry" i "Dobson" we dwóch proklamowali w Polsce sztukę pop-art, w ich recepcji wyrażającą się w płaskich biologicznych formach rysowanych dekoracyjną linią. Było to wyrazem nie tylko buntu, ale i zachwytu.

Porównywane z różnymi stylistykami lat 60. i 70. obrazy "Jurrego" stanowią swoistą mozaikę tendencji, które przeżywały renesans w tym okresie – poza zachodnim pop-artem, także tak zwana polska szkoła plakatu i secesja. Drogi Jurrego i Dobsona rozeszły się w 1970, a duet Neo-Neo-Neo przestał istnieć. "Jurry" obracał się w kręgach cyganerii artystycznej. Był częstym gościem w kawiarni "U Hopfera", gdzie widywano go w towarzystwie bliskiego przyjaciela Edwarda Stachury.

Niezwykłość malarstwa "Jurrego" polegała przede wszystkim na oscylowaniu pomiędzy uniwersalnym znaczeniem użytych symboli, a ich ideologicznym i politycznym odniesieniem. Artysta otwarcie kontestował system PRL, wskazując na jego paradoksy i wynikające z nich dylematy. Sięganie po zużyte przez oficjalną propagandę symbole miało na celu aktywizację odbiorcy, który musiał zrekonstruować znane sobie znaczenia. Artystyczną strategią "Jurrego" była ironia, czego doskonałym przykładem jest częsty w jego twórczości znak ust. Popularny w kulturze lat 60. i 70. wzór pojawiał się w twórczości Andy'ego Warhola czy Toma Wesselmanna.

Z pewnością można stwierdzić, że estetyka obrazów Zielińskiego wiele zawdzięcza popkulturze amerykańskiej, ale nie zawdzięcza jej wszystkiego. W swoim przekazie "Jurry" wykracza poza erotyczno-zmysłowe konotacje twórców amerykańskich. Jego dzieła są raczej wyrazem rozmaitych emocji i obaw, które towarzyszyły życiu w totalitarnym ustroju. Ironiczne komentarze nie dotyczyły tylko polityki, lecz także symboli narodowych, patosu ojczystych barw, schematu mapy Polski, znaków historii i tradycji. Można przypuścić, że długofalową strategią Zielińskiego było stworzenie nowego języka malarskiego, który stanowiłby opozycję dla skompromitowanej formuły jego czasów. Zarówno formuła socjalistycznego realizmu, jak i uświęcona, do obłędu apolityczna – przez co kojarzona z eskapizmem – abstrakcja, dla artystów rewolucji 1968 nie były wystarczające. "Jurry", tworząc w okresie dobrobytu czasów Gierka, odcinał się od ówczesnego oportunizmu, który dotknął elity artystyczne i intelektualne, zawsze pozostając w opozycji – nawet w obliczu własnej sławy.