Awangardowy panteon. Witkacy, Linke i Schulz

5 minut z...

Awangardowy panteon. Witkacy, Linke i Schulz

Julia Olszewska

 

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) - malarz, rysownik, dramaturg, filozof i teoretyk sztuki, awangardowy w swoich poczynaniach, obracał się w równie awangardowych kręgach. Wśród grona ówczesnej śmietanki towarzyskiej Witkacego warto zwrócić uwagę na dwóch artystów: Bronisława Wojciecha Linke oraz Bruno Schulza, z którymi łączyła go przyjacielska i artystyczna więź.

 

Linke pojawił się w życiu Witkacego prawdopodobnie w 1935 roku. Jak dokładnie doszło do spotkania obu artystów nie wiadomo. Wiadomo jednak, że w 1936 panowie wyruszyli razem w podróż po Śląsku, która okazała się mieć znaczący wpływ na przyszłą twórczość Linkego. Artysta już od najmłodszych lat wystawiony był na działanie strachu, terroru i grozy jako świadek rewolucyjnych scen w Estonii, co zapoczątkowało u niego twórczość zaangażowaną społecznie, przedstawiającą brutalną, pełną niesprawiedliwości rzeczywistość. Podróż na Śląsk zaowocowała stworzeniem przez Linkego cyklu o tym samym tytule, który w metaforyczny sposób, nieco groteskowy przedstawiał nierówności społeczne, wyzysk i dramat ludzkiego losu. Witkacy relacjonował wówczas swojej żonie: "Linke nie wyłazi z hut i bieda-szybów" (cyt. za: J. Degler, Kronika życia i twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza, w: Witkacego portret wielokrotny, Warszawa 2009, s. 104). Ta sama podróż i obserwowanie Linkego przy pracy skłoniło Witkacego do napisania tekstu "Hut ab, meine Herren – ein Genie! (Rzecz o twórczości malarskiej Bronisława Linkego)", gdzie wyraził podziw dla swojego przyjaciela, dla którego de facto był także mentorem. Pomiędzy wierszami dotyczącymi Witkiewiczowskiej teorii Czystej Sztuki przeczytać możemy: "Linke jest szkołą i klasą sam dla siebie i to chyba klasą najwyższą. […] Wobec tego napięcia czystego "linkeizmu", można mówić tylko o kongenjalności: tego natężenia rzeczy mogą powstać tylko z samych najistotniejszych bebechów danego indywiduum, a nigdy z jakiejś, choćby najdoskonalszej przeróbki czyjegoś nadzienia czy formy" (cyt. za: S. I. Witkiewicz, "Hut ab, meine Herren – ein Genie! (Rzecz o twórczości malarskiej Bronisława Linkego)", w: Tygodnik Ilustrowany nr 8–9, 1936). Witkacy zauważył także w twórczości Linkego odwołania do okropnej, "mdło-demokratycznej" rzeczywistości, która gorszy swoim zakłamaniem. Wydaje się więc, że obaj artyści dzielili pogląd o metafizycznym zepsuciu wszechogarniającym nie tylko ludzi ale i świat. Linke w swojej sztuce bez reszty oddany był sprawie człowieka. Potępiał kapitalizm, faszyzm i wszelkie dyktatury, jego prace plastyczne poruszały te tematy, które Witkacy poruszał w swoich dramatach. Prace plastyczne obu artystów balansowały na granicy rzeczywistości, metafizyczności i sennych koszmarów. Ubrane w groteskę i ironię ukazywały ułudę doczesnego świata. Katastrofizm był elementem towarzyszącym zarówno jednemu, jak i drugiemu artyście w codziennym życiu, co znajdywało swoje ujście właśnie w pracach plastycznych. Chociaż znajomość obu artystów nie trwała długo, bo zaledwie do 1939 roku, kiedy przerwała ją śmierć Witkacego, to bezsprzecznie widać w niej wzajemne zrozumienie poglądów i wzajemny podziw.

Witkacy niewątpliwie uważał Linkego za geniusza, niemniejszego niż za jakiego uważał kolejnego ze swoich przyjaciół – Schulza. Fascynacja Witkacego Schulzem objawiła się jednak początkowo na tle czysto literackim. Padł on bowiem pod wrażeniem "Sklepów cynamonowych", które Schulz opublikował w 1934 roku. Ten to zbiór opowiadań był początkiem zażyłej przyjaźni obu artystów. Widział w nich dopełnienie świata z koszmarów sennych, w którym sam żył. Artyści wymieniali między sobą korespondencję, Schulz dołączał do listów swoje rysunki, o które prosił Witkacy. W jednym z listów do Witkacego Schulz napisał: "Na pytanie, czy w rysunkach moich przejawia się ten sam wątek, co w prozie, odpowiedziałbym twierdząco. Jest to ta sama rzeczywistość, tylko różne jej wycinki. Materiał, technika działają tutaj jako zasada selekcji. Rysunek zakreśla ciaśniejsze granice swym materiałem niż proza. Dlatego sądzę, że w prozie wypowiedziałem się pełniej" (cyt. za: Do Stanisława Ignacego Witkiewicza, "Tygodnik Ilustrowany" 1935, nr 17). Witkiewicz od początku z tą prozą i rysunkami się utożsamiał. Sam zresztą robił dokładnie to samo w swojej twórczości. Obaj artyści spędzali dużo czasu na dyskusjach o sztuce i wymianie poglądów. Częste polemiki tego duetu dotyczyły również relacji kobieta-mężczyzna, która pojawiała się w twórczości obu artystów. Witkacy uważał Schulza za specjalistę od sadyzmu kobiecego, połączonego z męskim masochizmem, co razem tworzyło niezwykłą mieszankę, którą Witkacy przedstawiał w sposób nieco bardziej surrealistyczny także w swoich pracach.

Witkacego wiele łączyło zarówno z Linke, jak i Schulzem. Z każdym z nich na nieco inny sposób. Linke i Witkacy dzielili metafizyczne spojrzenie na rozpad świata i jego zakłamanie, wszechobecny kapitalizm. Schulz i Witkacy dzielili kobiecą obsesję i wizję świata koszmarnych snów. Trzej artyści, literaci i filozofowie na stałe i nie bez kozery zajęli zaszczytne miejsce wśród awangardowych osobistości XX wieku.