Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945 (wyniki)
26 listopada 2020 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 150 000 zł
Numer obiektu na aukcji
20

Cena wylicytowana: 150 000 zł

olej/płótno, 52 x 73 cm
sygnowany i datowany p.d.: 'E.Rosenstein | 1963'
opisany na odwrociu: '20 | Echa niebieskie'
nalepka wystawowa I Ogólnopolskiej Wystawy Plastyki i Sympozjum Złotego Grona oraz IV Salon Basio
ID: 91033
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Literatura
  • Erna Rosenstein. Malarstwo, katalog wystawy, Centralne Biuro Wystaw Artystycznych „Zachęta”, red. Teresa Pągowska, Warszawa 1967, nr kat. 57, s. nlb.
Wystawiany
  • I Ogólnopolska Wystawa Plastyki i Sympozjum Złotego Grona, Zielona Góra, październik 1963
  • IV Salon Bosio, Monte Carlo 1963
  • „Erna Rosenstein. Malarstwo”, Centralne Biuro Wystaw Artystycznych „Zachęta”, Warszawa, 11.05-31.05.1967
Więcej informacji
Prezentowany w niniejszym katalogu obraz „Echa niebieskie” z 1963 został zaprezentowany podczas monograficznej wystawy artystki, która odbyła się w salach warszawskiej Zachęty w 1967. Pokazanych zostało wówczas 217 prac pochodzących z okresu od 1949 do 1966. Z perspektywy czasu wspomnianą wystawę określa się jako jedną z najciekawszych ekspozycji w historii CBWA, zwłaszcza ze względu na jej znacznie wykraczającą poza ówczesne standardy wystawiennicze ekspozycję, za którą odpowiedzialny był Tadeusz Kantor. W niekonwencjonalny jak na tamte czasy sposób ukazał proces kształtowania się malarskiego stylu artystki od bardzo wczesnych źródeł oddziaływania, sięgających niekiedy dziewczęcych skojarzeń, aż po charakterystyczne dla niej wątki surrealizujące. W jednej z recenzji stołecznej ekspozycji Wiesław Borowski napisał: „Nie można było lepiej pokazać wielkiego zbiorowiska prac Erny Rosenstein, niż uczynił to w ‘Zachęcie’ Tadeusz Kantor. Rozrzucił część obrazów na ścianie ‘za szafą’, umieścił miniaturki w skrzynkach wyściełanych aksamitem w różnych kolorach; inne obrazy w ‘szafach’, gdzie ogląda się je siedząc na krześle. Duży obraz położył na ziemi w ‘kraterze’ o zwężających się czarnych krawędziach, pozostałe w labiryncie z płótna, ogarniającym całą salę. Niekonwencjonalny, niezwykle taktowny i trafny sposób obniżył majestat i oficjalność wystawy w ‘Zachęcie’. Nie ingerując, a po prostu doskonale rozumiejąc twórczość Erny Rosenstein, Kantor zbliżył widza do jej genre’u i istoty, pozwolił mu objąć całość i dał lepszą szansę zobaczenia poszczególnych obrazów”. „Echa niebieskie” jest również kompozycją, wpisującą się w dobrze rozpoznany przez krytykę etap twórczości Erny Rosenstein. Wiedziona po połaciach rozprowadzonej płasko na powierzchni płótna farby linia jest jednym z  typowych składników repertuaru Rosenstein, szczególnie w latach 60. XX wieku. Również w prezentowanej pracy poszczególne płynne i ruchliwe kształty przenikają się na płaszczyźnie płótna w jego dekoracyjnej warstwie. Rozlewające się barwne plamy zaznaczone są charakterystycznym dla autorki konturem. Biała linia kontrastująca z niebieskim tłem skłębiona jest w szybkim, lecz wyważonym ruchu, sugerując niejako rysunek automatyczny – specyficzny sposób pracy z podświadomością, uprawiany przez francuskich surrealistów. Gdy Dorota Jarecka i Barbara Piwowarska próbowały uchwycić rolę podświadomości w dziełach Rosenstein, pisały: „Według znanej analizy Freuda nieświadomość sama dąży do powtórzeń, a to, co wyparte, wydobywa się na powierzchnię wiadomego pod wpływem zewnętrznych bodźców. Twórczość Rosenstein rozpięta jest między pracą świadomości, która ocala integralność jednostki, chroniąc ją przed osunięciem się w niemoc i melancholię, a tym obszarem, którego skontrolować ani nazwać się nie da, który wciąż wyłania z siebie to, co nowe i nieznane” (Dorota Jarecka, Barbara Piwowarska, Erna Rosenstein. Mogę powtarzać tylko nieświadomie, Warszawa 2014, s. 9). U genezy malarstwa Erny Rosenstein leży bowiem surrealizm wraz z właściwym mu dążeniem do sięgania w głąb własnej psychiki oraz wydobywaniem na powierzchnię własnych pragnień i tęsknot. Artystka przed wojną rozpoczęła studia na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu – mieście, w którym teoria i tradycja psychoanalizy, tak ważna dla surrealistów, była niezwykle żywa. W Paryżu, dokąd wyjechała w 1937, zobaczyła z kolei słynną Międzynarodową Wystawę Surrealizmu. Studia ukończyła w Krakowie w pracowni malarstwa prowadzonej przez Wojciecha Weissa. Jeszcze podczas studiów sympatyzowała z artystami środowiska awangardowej Grupy Krakowskiej, skupionej wokół Tadeusz Kantora. Kontakty z krakowskim środowiskiem artystów, z którymi związana była również w dekadach po II wojnie światowej, także nie były bez znaczenia dla jej nadrealnego poglądu na sztukę – „surrealistyczna atmosfera” cechowała sztukę tego kręgu w drugiej połowie lat 40. oraz w późniejszych latach. Myśląc o całokształcie twórczości Rosenstein, nie sposób nie odnieść się również do wydarzeń z jej biografii – doświadczenia tragedii wojny, śmierci najbliższych oraz woli przetrwania w czasie, gdy przez lata okupacji ukrywała się pod kolejnymi fałszywymi tożsamościami. Życie i śmierć, zagłada i ocalenie: „Gdy maluję, mam wrażenie, że uwidaczniam to, co i tak płynie w powietrzu” – mówiła. Wszystkie wspomniane wyżej doświadczenia sprawiły, że w twórczości Rosenstein należy dopatrywać się ostrego napięcia, przejawiającego się zarówno w formie, jak i gwałtowności prezentowanych przez nią zdarzeń. Sztuka artystki zdaje się być zapisem niezwykle intymnym, w którym trudno rozszyfrować jej zamiary i intencje. Należy ją zatem odczytywać nie na zasadzie rebusu, gdzie poszczególne elementy kompozycyjne doprowadzą do rozszyfrowania wizualnej zagadki, lecz przyjąć za przewodnika intuicję oraz wrażliwość. Dopiero ta ostania, będąca cechą nad wyraz indywidualną, pozwoli odbiorcy na odpowiednią interpretację tych niedopowiedzianych obrazów, pełnych dramatycznego napięcia oraz pięknych w kolorze. Sama Rosenstein głęboko wierzyła, że spojrzenie w siebie jest znacznie ważniejsze niżeli obserwacja świata zewnętrznego. Również jej malarstwo, którego przykład stanowi prezentowana kompozycja, służyło roli katalizatora: unaoczniało najsilniejsze emocje, wyobrażenia oraz inne procesy zachodzące w psychice. Malarstwo artystki można określić mianem fantasmagorycznego, niedającego się opisać słowami, nadrealistycznego, lecz zawsze wyrażonego czułym gestem malarskim. Jest to sztuka kokieteryjna, tworzona bez patosu i nonszalancji.