Art Outlet. Sztuka Współczesna (wyniki)
20 października 2020 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 65 000 zł
Numer obiektu na aukcji
2

Cena wylicytowana: 65 000 zł

olej/płótno (dublowane), 93 x 66 cm
sygnowany l.d.: 'Dwurnik'
ID: 90764
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • dar bezpośrednio od artysty, 1967
  • kolekcja Georgette Fiedorczyk, Paryż
  • kolekcja prywatna, Warszawa
Więcej informacji
Prezentowany widok Placu Zamkowego w Warszawie Edward Dwurnik namalował około 1966 roku. Jest to zatem obraz z wczesnego okresu jego twórczości, który powstał jeszcze podczas studiów artysty. Przedstawia on temat, powracający następnie przez kilka dekad w jego malarstwie, czyli krajobraz miejski widziany z lotu ptaka. Jest to widok fragmentu Warszawy, wówczas będącego tyleż historyczną, co świeżo odbudowaną częścią miasta. Na obrazie dają się dostrzec elementy pejzażu miejskiego, które od tamtego czasu zmieniły swój wygląd lub całkowicie przestały istnieć. Po lewej stronie, między Kolumną Zygmunta a dzwonnicą kościoła Świętej Anny widoczny jest nieistniejący już Stadion Dziesięciolecia. Z drugiej strony, po prawej widoczny jest Pałac Kultury i Nauki, obecny w mieście do dziś, jednak wówczas nieposiadający jeszcze zegara, który zamontowano tam dopiero na przełomie 2000 i 2001 roku (stąd nazywany jest Zegarem Milenijnym). Pewne powierzchnie obrazu Dwurnik pokrył charakterystycznym kreskowaniem, układającym się miejscami w kratkę. Jest to cecha charakterystyczna jego obrazów z tamtych lat – artysta był wówczas zafascynowany twórczością Nikifora Krynickiego. Nikifor był wtedy „gwiazdą” sztuki nieprofesjonalnej. Jego widoki miast, których formalną cechą było takie właśnie linearne kształtowanie objętości namalowanych przedmiotów (charakterystyczna kratka), stały się ważną i widoczną inspiracją dla malarstwa Dwurnika. Młody malarz zetknął się ze sztuką Nikifora w 1965 roku, prezentowane płótno jest zatem owocem tego spotkania i wczesnym przykładem takiej stylizacji. Choć obraz przedstawia Warszawę, ważnym elementem jego historii – która rozgrywała się już po jego namalowaniu – był Paryż. Dwurnik zabrał to płótno ze sobą do stolicy Francji, kiedy wyjechał tam w 1967 roku. Jak twierdził, była to dla niego jedna z najważniejszych w życiu podróży. Malarz tak wspominał tamte wydarzenia: „Tuż przed wyjazdem trafił mi się niezły fart, ja to zawsze mam szczęście. Podrywałem w Międzylesiu jedną dziewczynę. Okazało się, że mieszka tylko z babcią – jej mama pracowała w Paryżu. Tak się złożyło, że ona akurat w tym czasie przyjechała z Paryża do Międzylesia. I ta dziewczyna zaprowadziła mnie do niej, żebym się dowiedział, co i jak, bo byłem zupełnie zielony, w życiu nie byłem za granicą. Mama miała na imię Georgette i miała piękne białe włosy; namalowałem jej portret i podarowałem go jej. (…) Kiedy więc Georgette się dowiedziała, że jadę do Paryża, zawołała: ‘Jezu! Ty jedziesz do Paryża? Wiesz, co robisz? Po co tam jedziesz?’. Powiedziałem, że po prostu muszę tam pojechać, przynajmniej na tydzień. A ona na to, że jak tylko będę na miejscu, mam do niej zadzwonić i ona mi pomoże, bo właśnie niedługo tam wraca” (cyt. za: Małgorzata Czyńska, Moje Królestwo. Rozmowa z Edwardem Dwurnikiem, Wołowiec 2016, s. 134). Georgette Fiedorczyk była zatem matką dziewczyny, która zainteresowała młodego Dwurnika. Następnie była też jego przewodniczką po Paryżu. To jej malarz zawdzięczał zakwaterowanie w stolicy Francji. Ulokowała ona Dwurnika w mieszkaniu swoich znajomych. Następnie przedstawiła go własnym pracodawcom jako artystę z Polski, dzięki czemu mógł zarobić pieniądze, malując ich portrety oraz… Bitwę pod Grunwaldem. Georgette organizowała przyjęcia, które w swoich rysunkach uwiecznił młody malarz. Razem odwiedzali też paryskie kluby. W związku z faktem, że nie znał języka francuskiego, bywała też jego tłumaczką. Była zatem przyjaciółką, która zatroszczyła się o niego, kiedy przyjechał do stolicy Francji, gdzie właśnie dzięki jej pomocy mógł łatwiej się odnaleźć. Dwurnik w podróż do Paryża poza prowiantem i ubraniami zabrał również swoją sztukę. Być może myślał o zagranicznej wystawie czy sprzedaży. W ten sposób w Paryżu znalazł się prezentowany tutaj obraz przedstawiający Warszawę. Płótno pojechało do stolicy Francji z miasta, w którym powstało i które przedstawiało. Tam stało się własnością wspomnianej Georgette. Być może był to prezent za gościnność. Po latach obraz powrócił do Warszawy. W ten sposób w sztuce i biografii Dwurnika obraz Warszawy powiązany został z Paryżem. Podobnie jak jego twórca płótno odbyło podróż do stolicy Francji – tam i z powrotem. W historii tego obrazu, podobnie jak w całej twórczości Dwurnika łączą się – podróże, europejskie miasta, wesołe i zakrapiane alkoholem przygody oraz szczególna stylistyka imitująca sztukę nieprofesjonalną.