Monika Osiecka - Rzeźba

Termin i miejsce aukcji:
Od 23 listopada 2012
do 6 grudnia 2012

WARSZAWA

Termin i miejsce wystawy:
Od 23 listopada 2012
do 6 grudnia 2012

WARSZAWA

Godziny otwarcia:
Poniedziałek - piątek 11 - 19
Sobota 11 - 16
Monikę Osiecką, rzeźbiarkę i komentatorkę własnej twórczości w jednej osobie, zajmuje akt, wyobrażenie kobiecego ciała. Jednak Monika-rzeźbiarka nie zmaga się z konwencją przedstawiania aktu. Kobiecego ciała nie idealizuje. Nie poddaje deformacjom. Swoich modelek nie zmienia. Zdarza się, że sama staje się własnąmodelką. Tym, co w jej twórczości różne, albo inne od prac wielu poprzedników jest próba przekazania w rzeźbie własnego doświadczenia. Zapisanego na kobiecym ciele.
„W mitologii artysty-geniusza męskość i męska seksualność są wolne i nieograniczone i potrzebują zawarcia w formę - napisała w swojej monografii kobiecego aktu Lynda Nead.
„Kobieta i kobiecość dostarczają form, określają ramy, porządkują i nadzorują porywczy ruch indywidualistycznego pędzla”. Albo dłuta.
Materią prac Moniki jest kamień. Materia trudna i oporna. Obciążona wielowiekową tradycją mistrzostwa. Nazwiskami wielkich twórców i ich naśladowców. Rzadko kobiet. Swoją przygodę z rzeźbą, formami ukrytymi w kamieniu o pobudzających wyobraźnię nazwach jak marmur Biała Marianna - zaczęła jeszcze w czasie studiów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, kiedy znalazła się na sympozjum rzeźbiarskim we Włoszech, w Fanano. Pierwszy kontakt z wielkimi blokami marmuru zdecydował o charakterze późniejszej twórczości.
Figuratywne rzeźby tworzyła już od początku studiów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Nawet w eksperymentalnej Pracowni Grzegorza Kowalskiego, w której była przez cztery lata. Na pierwszym roku powstał naturalnej wielkości kobiecy akt cały pokryty lusterkami. Migotliwy i nie dający się pochwycić obraz.
Esencja kulturowych wyobrażeń na temat kobiecości. Roztapiająca się w otoczeniu fantazja. Ktoś, kogo nie ma. Być może dlatego Monika wybierze kamień. Jego nieodwołalność. Jak mówi, kamień pozostaje zawsze taki sam. I co roku będzie jeździć na plenery rzeźbiarskie, traktując własne zmagania z wielkimi blokami marmuru jak zmagania ze sobą. Twórczość, której materią jest kamień, traktuje w kategoriach egzystencjalnych: jako stan absolutnego spełnienia. Sama o tym pisze w poetyckim autokomentarzu. Jej prace nie mogą istnieć bez słowa:
„Kamień może bardzo dobrze oddać stany psychiczne:Stan rozbicia,stan pęknięcia,stan pustki.Doskonale się do tego nadaje, bo może byćrozbity,pęknięty,pusty.”
Tę analogię, siostrzaną przyległość twórczości i doświadczenia, materiału i doświadczenia rzeźbiarki dostrzeżemy w całej twórczości artystki. Będą się przenikać: rzeźby i słowa. „Trzeba być bardzo uważnym, żeby z rozpędu nie przebić „skóry” rzeźby pisze o wydobywaniu z kamienia postaci. A w innym miejscu: „Trzyma mnie tylko skóra/Moja lekko opalona, oliwkowa skóra”. O sobie, jako o rzeźbie. O sobie-doświadczeniu kobiety-rzeźbiarki.
Jej smukłe akty nigdy nie dadzą objąć się spojrzeniem. Julia 1997, czy Akt (Fornaccia la Brugnolosa) 1998, nigdy nie będą obiektami spełnionej voyerystycznej konsumpcji. Zgodnie z zasadą non finito, są stanem zawieszenia. Są bytami pomiędzy. Jej Wojowniczka 2004 z łagodnego w odcieniu, beżowego alabastru ma jedną stronę nieopracowaną rzeźbiarsko. Dziką. Naturalna chropowatość kamienia broni jej jak tarcza.
Bohaterkami twórczości Moniki najczęściej są kobiety. Jej prace to rodzaj intymnej opowieści o bliskości. Albo o utracie.W tradycyjne formuły obrazowania kobiecego ciała Monika wpisuje nowe znaczenia. Jeszcze w czasie studiów powstała odlana z brązu, pierwsza rzeźba-akt kobiety ciężarnej. Będzie do tego tematu powracać wielokrotnie. Z marmuru, czy alabastru wydobywać postać nagiej, młodej kobiety o smukłych proporcjach, z wielkim brzuchem. Jej brązowy Akt z uniesionymi rękami (1996-2000) tańczy. Z koniakowego alabastru wyłania się Akt (piąty miesiąc) 2004. Wizerunki, których nie znała klasyczna rzeźba.
Czasami z kamienia wyłaniają się nie ludzie, a formy abstrakcyjne przypominające wielkie kanciaste 0. Także tu, podobnie jak przy opracowaniu rzeźb figuralnych, stronę zewnętrzną pozostawia niedopracowaną, szorstką w dotyku. Wewnętrzną poleruje i wygładza. Rzeźby robią wrażenie niedostępnych. Pokrytych jakby pancerzem niewidzialnych kolców. Nie da się ich pogłaskać. Niekiedy dwie połówki pozornie nieprzystające do siebie, kamienna i z brązu, łączą się w jedną formę. Symbioza formalna jest szukaniem nieosiągalnej harmonii między chropowatym i gładkim, pochłaniającym światło, i odbijającym je, ciemnym i jasnym. Ciepłym w dotyku kamieniem i chłodem metalu.
Ewa Toniak 
Kontakt: Małgorzata Lemenek m.lemanek@desa.pl – kierownik galeriiAgata Szkup a.szkup@desa.pl

Lista obiektów ()

Autor
Typ obiektu
Technika
Sortowanie