22 kwietnia 2021

Żydowskie Polonicum znad Sekwany

Marek Wasilewicz

 

Georges Clemenceau był wybitnym francuskim dziennikarzem, politykiem i mężem stanu. Dwukrotnie pełnił obowiązki premiera (1906-09, 1917-20), również w czasach dziejowej burzy (zakończenie I wojny światowej i Traktat Wersalski). Był równocześnie przyjacielem artystów, co nie jest regułą w przypadku wybitnych polityków.

 

Kontekstem dla powstania "Au pied du Sinaï" (U stóp Synaju) są wydarzenia ostatniej dekady XIX wieku we Francji i słynna sprawa Dreyfusa. Alfred Dreyfus, oficer armii francuskiej żydowskiego pochodzenia został posądzony o zdradę na rzecz Niemiec. Miał ujawnić drugiej stronie strategiczne z punktu widzenia armii plany. Rozpoczęła się seria upokorzeń, która dla Dreyfusa oznaczała m.in. degradację i wieloletnie więzienie (pierwotnie: dożywocie w okrytym złą sławą karnym obozie na Île du Diable). Po kilku latach od uwięzienia okazało się, że to nie Dreyfus był autorem listu, głównego dowodu w sprawie, która zakończyła się dla niego wyrokiem. Choć mogłoby się wydawać, że taki obrót spraw natychmiast i w sposób szczęśliwy zakończy upokorzenia Dreyfusa. Tak się jednak nie stało, okazało się bowiem, że ów Żyd był potrzebny do skonsolidowania środowisk, które nie zaprzątały sobie głowy jego osobistymi losami, zakładając winę z racji pochodzenia. Jednym z obrońców Dreyfusa był właśnie Clemenceau. Jako redaktor gazety L'aurore, zdecydował się opublikować słynny artykuł Emila Zoli pt.: "J'Accuse …!" (13 stycznia 1898 roku). Tekst wywołał agresywną reakcję, która zmusiła pisarza do ucieczki do Wielkiej Brytanii. Niezależnie od dalszego biegu wydarzeń (dziś przejmujący pomnik Dreyfusa stoi przed wejściem do paryskiego Musée d'art et d'histoire du Judaïsme), Clemenceau opublikował na łamach swojej gazety jeszcze kilkaset artykułów w obronie zniesławionego oficera.

 

Litografia jako technika została uszlachetniona, nabrała rangi dzięki działalności Henri de Toulouse-Lautreca. Plakaty, które tworzył w tej technice, pierwotnie uważane za coś pośledniego, okazały się w końcu dziełami sztuki. Nie wiadomo czy Georges Clemenceau miał świadomość tego "uszlachetnienia" litografii, ale na pewno wiedział, że Toulouse-Lautrec, którego prosił o zilustrowanie "Au pied du Sinaï" był doskonałym, wrażliwym rysownikiem i grafikiem. A książka nie miała bezpośredniego związku ze sprawą Dreyfusa. Było jednak dla wszystkich oczywistym, że zajmowanie się losami Żydów w tym czasie i w ten, afirmatywny można powiedzieć, sposób jest polityczną deklaracją i opowiedzeniem się po jednej stronie. Lautrec, który nigdy nie widział polskich Żydów w ich naturalnym, polskim otoczeniu, szykując się do zilustrowania książki Clemenceau, szkicował ich, przesiadując godzinami w paryskiej dzielnicy Tournelle. Efektem są grafiki pełne życia i dynamiki. "Au pied du Sinaï", to z jednej strony włączenie się w nurt politycznego życia przez wybitnego artystę, z drugiej fascynujące i trochę nieoczekiwane żydowskie polonicum znad Sekwany.