Źródła nieskończoności
W 2010 roku rynkiem sztuki wstrząsnęła wiadomość o wynikach aukcji w której brały udział prace Romana Opałki. W londyńskim Sotheby's anonimowy nabywca kupił trzy obrazy "Detale" za łączną kwotę 713 250 funtów, czyli ponad 3 miliony złotych. Ponad dekadę temu był to rekord sprzedaży za prace żyjącego polskiego artysty. Dodatkowo finalna kwota znacznie przekroczyła estymację wynoszącą między 240 000, a 360 000 funtów.
Po tym rekordzie równie wysokie wyniki prace Opałki notowały w Nowym Jorku, ponownie w Londynie i Paryżu. Fenomen artysty nie ustawał na sile, a wręcz rozwijał się po śmierci Opałki (2011). W sierpniu 2019 krakowskie Muzeum Narodowe poinformowało, iż otrzymało w depozyt pracę z cyklu "obrazów liczonych", której deklarowana wartość rynkowa to 1,3 mln euro, czyli ponad 5 mln zł. Imponujących rozmiarów program to bez najmniejszej wątpliwości największe osiągnięcie w karierze Romana Opałki.
W aukcji "Roman Opałka. Droga do nieskończoności" nie zabraknie najbardziej reprezentatywnych realizacji artysty, ale oprócz nich sięgnęliśmy do mniej oczywistych, a niezwykle ciekawych prac z początków twórczości Opałki. Nie było to łatwym zadaniem, gdyż artysta wchodząc w "Detale" stracił zainteresowanie tym co było przed nimi. Jednak dla osób, których fascynuje fenomen procesów twórczych, ciekawe może być prześledzenie wątków, dróg dotarcia do idei i rozwiązań, które później stają się tym najważniejszym, głównym nurtem jego twórczości. Umożliwia to przygotowana przez nas aukcja. Wychodzimy w niej z założenia, że często te wczesne szkice pomysłów, zarysy koncepcji powstają przy okazji młodzieńczych eksperymentów, błahych okazji, towarzyskich spotkań czy plenerów.
Prace te, przez to, że są mniej oficjalne, dają także możliwość spotkania z artystą na gruncie niemalże prywatnym; są okazją do poznania jego sposobu myślenia, pojmowania świata, a także poczucia humoru i zainteresowań. W przypadku Opałki znaczna ich część niestety uległa zniszczeniu, duży zbiór trafił w formie podarunków do rąk przyjaciół czy pozostał u samego artysty. Część z wczesnych prac Opałka sam zniszczył w 1986, kiedy nie pozwolono mu wywieźć ich za granicę. W tych młodzieńczych pracach artysta eksperymentował z wieloma technikami. Głównie były to gwasze, tempery, monotypie czy rysunki węglem. Studenckie prace ujawniają fascynację zarówno linią, jak i geometrią. Katalog tych prac, wydany przez Fundację Opałka, otwiera rysunek pejzażu z 1949 wykonany piórkiem (Roman Opałka. Katalog wczesnych prac, [opr.] Paweł Sosnowski, Maciej Piasecki, Fundacja Opałka, Warszawa 1998).
Gęsto prowadzona linia meandruje po powierzchni kartki w sposób przypominający od niechcenia kreślone notatki i ciągi liter. Zagęszczenia linii i podkreślanie detali widoczne jest także w studiach aktów realizowanych w ramach studenckich ćwiczeń. W pracach, w których pojawia się kolor, widoczna jest większa geometria, panują proste podziały na bloki kolorów zestawiane w odważny sposób. Wydaje się, jakby od początku artystę fascynował fenomen zostawiania śladu na płaszczyźnie, czego wczesnym wyrazem są prace z cyklu, "Studium dotykowe". Długie pasy papieru pokryte odbitym rysunkiem abstrakcyjnej czarno-białej plamy, były prawdopodobnie pierwszym zerwaniem ze sztuką figuratywną.
Duże pole do eksperymentów dawał sobie Opałka w przypadku szkiców głów. Różnorodne style tych rysunków zawierają zarówno inspiracje wręcz antyczne, jak i zaczerpnięte od awangardowych artystów. Odnaleźć w nich można odniesienia do afrykańskich masek, ale także niemieckiego ekspresjonizmu. Świadczy to o wielkiej świadomości artysty, jego poszukiwaniach, nawiązywaniu do tego, co widział lub co fascynowało go w ówczesnym czasie. Zupełnie inne stylistycznie są projekty pocztówek czy plakatów – kreślone głównie na czarnym papierze, surowe, pełne kontrastowych zestawień barwnych i nagromadzenia postaci. Ta zmienność stylistyczna ujawnia niezwykłą łatwość w panowaniu nad warsztatem. Nawet w ilustracjach wykonywanych na zlecenie instytucji wojskowych Opałka poszukiwał nowych rozwiązań artystycznych. Temat był dla niego jedynie pretekstem do pracy nad formą.
Od końca lat 50. XX wieku do 1960 Opałka pracował dla Domu Wojska Polskiego, który był instytucją kulturalną działającą dla armii. Malarz kierował tam pracownią propagandy wizualnej Głównego Zarządu Politycznego. Instytucja ta mieściła się w Warszawie przy Krakowskim Przedmieściu, w "Domu bez Kantów", gdzie Opałka miał własną pracownię plastyczną. Następnie, po zakończeniu współpracy z tą instytucją, ze względu na zdobyte tam znajomości, Opałka w dekadzie lat 60. wykonywał kolejne zlecenia dla wojska. Z tą działalnością wiąże się szereg realizacji (głównie w zakresie projektowania graficznego) wykonanych przez artystę. Były to plakaty, ekslibrysy czy ilustracje do książek. Cały szereg prac z tego czasu, który udało nam się zgromadzić, tworzy wizerunek artysty pracowitego, otwartego na nowe możliwości współpracy i stale poszukującego nowych form wyrazu. Patrząc na różnorodność prac z wczesnego okresu twórczości oraz na ascetyczną, zwartą, zdefiniowaną formę "Detali" rodzi się przekonanie, że przeszłość była czasem eksperymentów formalnych, a "obrazy liczone" wyrazem dojrzałości artystycznej Opałki.
Momentem zdefiniowania się, jako artysty dla którego punktem odniesienia i źródłem jest on sam, stąd na fotografiach pojawia się jego podobizna, a nagrany głos uzupełnia warstwę wizualną. Wychodząc w młodzieńczych pracach od inspiracji ze świata zewnętrznego, artysta z czasem odniósł do wnętrza i stworzył wyjątkowy cykl, który przyniósł mu sławę i którego tematem jest oczywistość, że wszyscy umrzemy. Nowatorska była forma, którą wypracował Opałka, sprawiając, że sztuka wyszła z konwencji obrazowania i stała się namacalnym znakiem egzystencji tego konkretnego człowieka wyrażonej w liczbach.