Zaklęci w magicznym lesie, czyli o twórczości Magdaleny Dudy

Artyści mówią

Zaklęci w magicznym lesie, czyli o twórczości Magdaleny Dudy

Twórczość Magdaleny Dudy prowadzi nas przez tajemniczy świat dzikich leśnych krain i ludzkich emocji. W ramach cyklu rozmów z artystami pragniemy zwrócić Państwa uwagę na prace tej niezwykle interesującej malarki. Zapraszamy do świata Magdaleny Dudy – świata, który przenika melancholia, który hipnotyzuje światłem i intryguje niebanalną kompozycją.

 

Magdalena Duda ukończyła Wydział Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Studiowała również na Wydziale Fotografii i Litografii w Królewskim Muzeum Sztuk Pięknych w Antwerpii. Jej prace cieszą się międzynarodowym uznaniem – artystka zdobyła nagrody m.in. w Japonii, Chinach i Polsce. W swojej twórczości Duda płynnie łączy grafikę z malarstwem, poszukując oryginalnych rozwiązań kompozycyjnych i nowych form wyrazu.

Magdalena Duda w pracowni, zdj. dzięki uprzejmości artystki

Alicja Majewska: Skąd czerpiesz najwięcej inspiracji? Jak wygląda Twój proces twórczy?


Magdalena Duda: Non stop obserwuję otaczającą mnie rzeczywistość i jeśli coś mnie zainteresuje, robię zdjęcie. Może to być ciekawie padające światło, zestawienie kolorów, zaskakujące zjawisko, miejsce, kompozycja, kształt roślin, sylwetka czy twarz. Telefon mam pełen inspiracji. Często drukuję odbitki takich zdjęć, a później wypełniam nimi pracownię. Inspirują mnie i pomagają mi, zwłaszcza kiedy poczuję chwilę zawieszenia przy jakiejś pracy. Nasuwają ciekawe rozwiązania, jak "wybrnąć" z niełatwej kompozycji.


Dużo też szkicuję, żeby nie umknął mi żaden pomysł, ale także dlatego, że uważam, że nie każdy pomysł zasługuje na przeniesienie na duży format. Zostawienie go w szkicowniku poniekąd "uwalnia mi głowę". Moje obrazy często przedstawiają pewne osobiste wydarzenia, chociaż staram się nigdy nie robić tego w sposób dosłowny.


AM: Co oznacza dla Ciebie przedstawianie natury, przede wszystkim drzew i lasów, które są powtarzającymi się motywami w Twoich pracach?


MD: Mam bliski związek z naturą, cywilizacja raczej mnie męczy. Pierwsza seria obrazów była zainspirowana palmiarnią, kontrolowaną przez człowieka dżunglą – bez insektów, z idealnymi roślinami i umiarkowaną temperaturą. Obrazy z tej serii były o granicach – tych między wnętrzem a zewnętrzem, potrzebą kontaktu z dzikością a strachem przed nią, stresem a spokojem, obserwatorem a obserwowanym, gościem a gospodarzem oraz odwracaniu ról pomiędzy tymi elementami. Moje prace odnoszą się do potrzeby oswajania świata przez człowieka.

w pracowni Magdaleny Dudy, zdj. dzięki uprzejmości artystki

AM: Czy jest sposób, w jaki chciałabyś, aby Twoje prace oddziaływały na widza (gdybyś miała to porównać z innymi dziedzinami artystycznymi)?


MD: Nie przepadam za czytaniem poezji, ale to, co mi się w niej na pewno podoba, to jej niejednoznaczność. To jak skłania odbiorcę do przemyśleń i pozostawia szerokie pole do interpretacji. Zostawia po sobie często więcej pytań niż odpowiedzi. W grafice z kolei technika często wymusza szukanie znaku na strukturę zamiast jej dosłownego skopiowania. W swoim malarstwie poszukuję sposobów syntetycznego pokazania materii bez konieczności dosłownego i realistycznego jej przedstawiania.


AM: Czy pamiętasz, w którym dokładnie momencie swojego życia zapragnęłaś zostać artystką?


MD: Chyba po prostu nigdy nie przestałam nią być – jak mnóstwo dzieci dużo czasu spędzałam, malując, rysując i lepiąc, a później nikt nie próbował kierować mnie na "bardziej praktyczne" tory. Jeśli chodzi o sam pomysł, że w tym kierunku mogłabym się kształcić, to w liceum zainspirowała mnie pani od matematyki, która zwróciła uwagę na moje rysunki w zeszycie do geometrii. Później to był po prostu splot życiowych okoliczności, gdyż miałam ogromne szczęście do nauczycieli przed studiami i w trakcie ich trwania.


AM: Twórczość jakich artystów szczególnie Cię inspiruje?


MD: U Henriego Rousseau kolor, odważna, uproszczona forma, światło i kompozycja. Chociaż nie zdobył formalnego wykształcenia plastycznego, to jego prace nie są dla mnie naiwne, a odważne. U Francisa Bacona również forma, a także ograniczanie przestrzeni na ogromnych płótnach, dające poczucie zamknięcia w obrazie. Georgia O'Keeffe to według mnie mistrzyni oszczędnej formy, jej prace stanowią maestrię czystego przekazu – bez żadnych zbędnych ozdobników. Uwielbiam też fotografie Julii Cameron za ich nastrój i przekaz, że codzienność można przekształcić w dzieło sztuki. Lubię też klastyczne malarstwo od renesansu po barok, często szukam w nim inspiracji na harmonijne zestawienia kolorów. Uwielbiam też prace Leona Wyczółkowskiego za nieziemskie światło oraz René Magritte'a, ale nie za pomysły formalne, a właśnie za surrealistyczne gry światłem.

Magdalena Duda w pracowni, zdj. dzięki uprzejmości artystki

AM: Jak wygląda Twój przeciętny dzień w studiu?


MD: Nie mam żadnego problemu ze skupieniem się na pracy, dlatego kiedy siadam przed płótnem, potrafię tworzyć kilka godzin bez przerwy. Bardzo lubię pracować sama i w ciszy. Wypijam przy tym gigantyczne ilości herbaty. W pracowni mam pozornie ogromny bałagan, a raczej nazwałabym to "porządkiem wyższego rzędu". W różnych częściach pracowni mam ułożone farby ich tonacjami, dzięki czemu nie muszę za każdym razem wybierać kolorów z całego stosu.


AM: Jakie jest Twoje największe marzenie artystyczne? Czy to jedno, niezmienne od lat czy pojawiają się kolejne, coraz odważniejsze?


MD: Tym największym jest możliwość spędzania coraz większej ilości czasu w pracowni, pokazywania i sprzedawania prac. Mam też w szkicowniku wiele projektów, które w tym momencie wydają mi się utopijne, ale może kiedyś uda mi się je zrealizować.


Najnowszą pracę artystki "Próba kontaktu" mogą Państwo obejrzeć w naszej siedzibie przy ulicy Pięknej 1A w Warszawie już od 12 czerwca na wystawie przed aukcyjnej. Serdecznie zapraszamy do udziału w aukcji, a w szczególności do osobistych licytacji w poniedziałek 16 czerwca o godzinie 19.