Wszystkie barwy Zofii Piramowicz

Poznaj artystę

Wszystkie barwy Zofii Piramowicz

Paryż stał się dla Zofii Piramowicz miejscem nie tylko artystycznej kariery, ale również - jak w przypadku znakomitej większości biografii artystek - azylem, w którym wybitna malarka mogła rozwijać nie tylko swoje uzdolnienia artystyczne, ale również żyć pełnią możliwości dostępnych kobietom dopiero u progu XX stulecia. Podobnych przypadków na początku wieku odnajdziemy wiele. Maria Poprzęcka zaznacza, że często biografie artystek były tak barwne jak ich sztuka, "a dramatyzm tych biografii często zresztą wynika ze zderzenia sztuki i życia, z konfliktu artystycznych ambicji i tego, co niesie kondycja bycia kobietą" (Maria Poprzęcka, Uczta bogiń. Kobieta, sztuka i życie, Warszawa 2012, s. 8).

 

Jak te słowa odnoszą się do życiorysu Zofii Piramowicz? Prawdopodobnie zawód uczuciowy oraz silne pragnienie realizacji artystycznych pasji były impulsami do wyjazdu do artystycznej stolicy świata - Paryża. Dalsze losy malarki wpisują się w klasyczny schemat biografii artystki z dobrego, inteligenckiego domu.

Harold Wilson, Zofia Piramowicz (stylizacja prawdopodobnie Sara Lipska), około 1924-25, źródło: dzięki uprzejmości rodziny artystki

Zofia Piramowicz urodziła się 13 września 1880 roku w Radomiu. Matka malarki, Klementyna Malhomme, pochodziła z ziemiańskiej rodziny. Jej przodek, Mikołaj Ludwik Malhomme, przybył z Francji do Polski tuż po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, w roku 1792. Początkowo przebywał w majątku książąt Czartoryskich w Puławach, a po ślubie Zofii z Czartoryskich z hrabią Stanisławem Kostką Zamoyskim przeniósł się do dóbr Zamoyskich w Zwierzyńcu. Od 1812 roku pełnił funkcję pierwszego plenipotenta generalnego Ordynacji Zamoyskiego z siedzibą w Zwierzyńcu. Matka Zofii, Klementyna, była jego wnuczką. Ojciec malarki, Witold, był rejentem zarówno w Łowiczu, jak i w Radomiu, spokrewniony był z księdzem Grzegorzem Piramowiczem - wybitnym pedagogiem i profesorem Kolegium w Krzemieńcu, sekretarzem Komisji Edukacji Narodowej i Towarzystwa Ksiąg Elementarnych. Przodkowie Piramowiczów przybyli z Armenii do Lwowa. Po zakończeniu edukacji domowej Zofii pozwolono rozwijać talent do rysunku. Kobiety wciąż nie mogły studiować na artystycznych akademiach, dlatego Zofia - podobnie jak Mela Muter - rozwijała swój malarski talent w warszawskiej prywatnej Szkole Rysunku i Malarstwa dla Kobiet pod okiem Miłosza Kotarbińskiego.

 

Wykształcenie artystyczne Zofii Piramowicz zbiegło się w czasie z przełomowym rokiem 1904 - datą, od której kobiety mogły podjąć studia w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. Pionierski rocznik liczył 276 studentów, z czego aż 60 procent stanowiły kobiety. Podczas studiów artystka zaprzyjaźniła się z wybitną rzeźbiarką i projektantką Sarą Lipską - ich biografie przeplatały się do końca życia. Wówczas Piramowicz uczęszczała do pracowni Karola Tichego oraz uczyła się pod kierunkiem Władysława Ślewińskiego, którego styl świetlistego opracowania martwych natur znalazł kontynuację w kwiatowych kompozycjach Piramowicz.

 

Jak przystało na dobrze sytuowaną rodzinę inteligencką, państwo Piramowiczowie co roku bywali w centrum życia kulturalnego - Zakopanem. Tam młodziutka artystka poznała gwiazdę młodopolskiej poezji i piewcę tatrzańskich krajobrazów, Kazimierza Przerwę-Tetmajera.

"Niedługo po pierwszym spotkaniu z Zofią w Zakopanem, Tetmajer przyjechał do Warszawy, gdzie razem z Henrykiem Sienkiewiczem otwierał imponujący bal, na którym bawiła się też panna Piramowiczówna. Adorowany przez natarczywe damy poeta wyróżniał w tańcu Zofię. Wpisał jej tego wieczoru do karnetu fragment swojego wiersza z 1900 roku: Jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę - Mów do mnie jeszcze!... Mów do mnie jeszcze!..."

(Sylwia Zientek, Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn, Warszawa 2023, s. 225).

 

Para zaręczyła się w tajemnicy w 1908 roku. Narzeczeństwo, naznaczone burzliwymi relacjami, trwało latami i ostatecznie nie zakończyło się ślubem. Poeta - mający opinię "łowcy posagów" i skandaliczną przeszłość - nie był dobrze widziany w nobliwej rodzinie Piramowiczów. Jak pisała Halina Ostrowska-Grabska, była to "miłość rozgrywająca się na jakichś dramatycznych młodopolskich płaszczyznach i przekreślająca osobiste życie malarki" (za: Ewa Ziembińska, Sara Lipska. Artystka wszechstronna, Warszawa 2023, s. 142).

Pod wpływem rozgoryczenia spowodowanego zawodem uczuciowym, Piramowicz skoncentrowała się na swojej przyszłości artystycznej i wyjechała do Drezna, gdzie podjęła naukę w Szkole Sztuki Dekoracyjnej. W 1912 roku, wraz z Sarą Lipską, wyjechała na stałe do Paryża. W stolicy sztuki artystka kilkukrotnie zmieniała adresy i pracownie na Montparnassie, współtworząc artystyczną elitę Paryża, przyjaźniąc się nie tylko z Lipską i Xawerym Dunikowskim, ale także z Olgą Boznańską.

 

Dwa lata później, nieoczekiwanie, w Paryżu pojawił się Kazimierz Przerwa-Tetmajer, będący w fatalnym stanie psychicznym po śmierci matki. Dawne uczucie odżyło. Jeszcze tego samego roku, późną wiosną, Zofia - mimo sprzeciwu rodziny - przybyła do Zakopanego, by poślubić poetę. Jednak z powodu problemów formalnych oraz wybuchu I wojny światowej ślub nie doszedł do skutku. "Zofia, miotana rozterką, jakimiś najgorszymi, kataklizmicznymi wręcz przeczuciami, zrezygnowała więc z małżeństwa i dopełnienie formalności odłożyła do momentu wyklarowania się sytuacji politycznej. Zdecydowała się na jak najszybszy powrót do Paryża" (Zofia Malinowska, cyt. za: Sylwia Zientek, op. cit., s. 232). Malarka i poeta nigdy nie stanęli na ślubnym kobiercu.

 

Po powrocie do Paryża Piramowicz postanowiła skupić się na karierze artystycznej. Aktywnie uczestniczyła w bujnym życiu artystycznym światowej stolicy sztuki. Od 1913 roku wystawiała na Salon des Indépendants i Salon d'Automne (od 1919 roku, członkini Societe du Salon d'Automne od 1922) i Salon des Tuileries (od 1924 roku).

"Od 1922 roku była członkinią Société du Salon d'Automne. Wystawiała indywidualnie w galeriach: Galerie Cadoux-Arronaix, Galerie Bernheim Jeune, Galerie Druet czy Galerie Granoff. Po drugiej wojnie światowej wystawiała na 61. Salonie Union des Femmes Peintres et Sculpteurs oraz na wystawie Société de l'Amitié Franco-Polonaise w 1948 roku. Brała udział w ekspozycjach z polskim środowiskiem artystycznym. W przeciwieństwie do Sary Lipskiej uczestniczyła w wystawach polskich artystów w Paryżu, należała do polskich ugrupowań artystycznych we Francji, m.in. Komitetu Artystów Polskich w Paryżu, Grupy Paryskiej Plastyków Polskich, Związku Artystów Polskich we Francji. Prace prezentowała również na ekspozycjach organizowanych przez Polaków: na wystawie Towarzystwa Artystów Polskich z 1917 roku, na Exposition Franco-Polonaise d'Art et de Souvenir z 1919 roku w Musée des Arts Décoratifs, w Galerie Zak w 1929 roku, czy w Bibliothèque Polonaise de Paris w 1930 roku. Mieszkając i pracując w Paryżu, przesyłała swoje prace także do kraju: na wystawę Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych na przełomie 1921/1922 roku i w 1938 roku oraz na Powszechną Wystawę Krajową w Poznaniu w 1929 roku

(Ewa Ziembińska, Sara Lipska, op. cit, s. 142).

Początkowo w malarstwie Piramowicz dominowały charakterystyczne, na nowo zdefiniowane kompozycje kwiatowe. Portrety kwiatów wyróżniały się emblematyczną dla artystki świetlistością soczystych barw, zakomponowanych na ciemnym tle. Piramowicz stworzyła nową jakość dla uświęconego przez historię sztuki motywu kompozycji floralnych, wykorzystując tradycyjny układ dla nowoczesnych, intensywnych kolorystycznie obrazów o syntetycznie potraktowanych formach.

 

Francuska krytyka "szalonych lat" zachwycała się kwiatowymi kompozycjami artystki, pisząc: "Wszystkie jej kompozycje kwiatowe przenika wonny powiew piękna" (E. Woroniecki, L'Art polonais à Paris. Expositions : de Mille Z. Piramowicz a la Galerie Carmine […] ,"La Pologne politique, économique, littéraire et artistique", 1928, vol. I, s. 180-190), "[…] Że można rysować »poważnie«, nie odbierając kwiatom lotnego czaru i mżeń powietrznych - tego dowodem dwa bukiety p. Zofii Piramowicz, malowane ze smakiem, siłą i finezją…" (Z. Lubicz-Zalewski, Przez Salon Jesienny…, "Kurier Warszawski" 1926, połr. II, s. 493), "Umiejętnie, z niezaprzeczalnym wyczuciem dekoracyjności, układa bukiety w migoczące gamy powściągliwych i zróżnicowanych barw. Na tle mniej lub bardziej ciemnym pąki kwiatów kipią radością życia" (E. Woroniecki, L'Art polonais à Paris. Expositions [...] Mille Piramowicz chez Bernheim Jeune [...], "La Pologne politique, économique, littéraire et artistique", 1927, vol. I, ss. 178-379).

 

Również wybitna historyczka sztuki specjalizująca się w twórczości polskich malarzy działających we Francji - Władysława Jaworska, w pięknych słowach opisywała kwiatowe kompozycje malarki, pisząc: "Od niepamiętnych czasów regularnie co roku pojawiało się na Salonie Jesiennym w Paryżu choć jedno płótno tej malarki. Były to zwykle kwiaty. Barwne, świeże wiązanki różnokolorowych kwiatów, widziane jak gdyby z góry, wypełniały prawie cały czworobok płótna. Kwiaty-portrety".

 

Radością życia kipią również kompozycje pejzażowe artystki. Irena Lorentowicz o Zofii Piramowicz: "Była dobrą malarką i całkowitą, rasową cyganką". Skojarzenie z bohemą, z pewnością łączy się z uwielbieniem do podróży. Malarka nie tylko przemierzała urokliwe zakątki Francji, Hiszpanii i Włoch, ale przede wszystkim rozsmakowała się w egzotyce Orientu, odwiedzając kraje Maghrebu.

 

Swoje wojaże uwieczniała na barwnych kompozycjach, malując zarówno olejem, jak i farbami na papierze, a także fotografując przy użyciu składanego aparatu Kodak Vest Pocket. Piramowicz stworzyła charakterystyczny styl miejskich pejzaży. Fragmenty krętych uliczek czy targów ukazywała z podwyższonego punktu widzenia, by najpełniej oddać urokliwy tłok i atmosferę rozgrzanych słońcem miejskich scen.

 

Jak pisał krytyk Zygmunt Klingsland:"Piramowiczówna przyglądała się rzeczywistości z wytężoną uwagą w poszukiwaniu najżywszych kolorów, najweselszych tonów, najjaśniejszych blasków." Kolor jest zasadniczą osią jej œuvre. Również w portretach to właśnie barwa stanowi dominantę kompozycyjną. Soczyste kolory modelują fizjonomię postaci - andaluzyjskich cyganek, sprzedawców podejrzanych na orientalnych soukach.

 

Dziś artystyczny dorobek Zofii Piramowicz pozostaje niemal całkowicie nieznany. Po II wojnie światowej doczekała się tylko jednej monograficznej wystawy - w 1972 roku w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Obrazy zestrojone z czystych kolorystycznych akordów oraz barwna biografia Zofii Piramowicz wciąż czekają na odkrycie i opracowanie.