Wkraczając w progi pracowni Brandta
Termin: 25 czerwca 2020 godz. 19:00
"Zamiłowanie do wspaniałych pracowni leży w usposobieniu wielkich mistrzów; pragną oni, aby artystyczne otoczenie podniecało ich twórczą fantazję (…)".
Tadeusz Rybkowski, Hans Makart i jego pracownia, "Kłosy" 1876, nr 594, s. 318
O twórczości Brandta, szeroko opisywanej przez krytyków sztuki, od samego artysty wiemy niewiele. Możemy natomiast spojrzeć na przestrzeń jego pracowni, która była powszechnie dostępna dla zwiedzających. Brandt z pracowni uczynił prawdziwe spectaculum zręcznie wprowadzając przybyłych w świat swojej wyobraźni malarskiej. Wnętrze było odbiciem osobowości artysty oraz jego statusu społecznego, w związku z czym nie były w nim widoczne trudy pracy ponoszone w procesie tworzenia. Stojące w pracowni obrazy, starannie zaaranżowane w przestrzeni, były bliskie ukończenia. Przestrzeń ta bardziej niż pracownię przypominała muzeum – znajdowały się w niej broń, egzotyczne stroje, draperie, akcesoria konne i naczynia. Nie dziwi zatem, iż pracownia Brandta była fragmentem monachijskiego szlaku turystycznego.
Nową wizję ostatniej pracowni Brandta nakreśliła historyk sztuki- Agnieszka Bagińska, która korzystała z przechowywanej przez rodzinę artysty dokumentacji wizualnej, opisów pracowni, a wreszcie samych przedmiotów przekazanych do Muzeum Narodowego w Warszawie. Ostatnia pracownia znajdowała się na rogu Schwanthaler i Goethestraße. Było to obszerne atelier składające się z czterech pokoi. Ściany głównego pomieszczenia zdobił purpurowy namiot turecki, na którym zawieszona była broń oraz elementy rynsztunku. Przy wejściu znajdowały się sztalugi z obrazami oraz zasłonięty kotarą regał z przyborami malarskimi. Sąsiadująca pracownia należała do przyjaciela Brandta, artysty Władysława Szernera. Pokój ten był przestrzenią wyłącznie wystawową – wypełniały ją uprzęże, elementy wozów, orientalne uzbrojenie, bogata biblioteka oraz instrumenty muzyczne. W trzecim pomieszczeniu Brandt przechowywał kostiumy i rekwizyty historyczne niezbędne do zaaranżowania kompozycji. Przechowywana w pracowni kolekcja umożliwiała artyście studium z natury i odpowiednie zaaranżowanie poszczególnych elementów w kompozycji. Czwarte pomieszczenie zwane było "zbrojownią" z uwagi na przechowywaną w nim broń.
Oddajmy głos Józefowi Ignacemu Kraszewskiego, który w taki oto sposób opisywał pracownię mistrza: "Jest ona (pracownia) obszerną i z wielkim smakiem i fantazją, malowniczo bardzo rozpieszczoną. Dwa salony do pracy, przybrane w zabytki dawne, sprzęty, rzeźby, pamiątki, zbroje, połączone ze sobą, stanowią atelier właściwe. Z tych wchodzi się do gabinetu w kształcie namiotu, przybranego w sam oręż, siodła, przybory do koni, zbroje itp. Są tu wysokiej ceny i niezmiernej dziś rzadkości siedzenia całe, z prawdziwym amatorstwem ustawione (…)" (Józef Ignacy Kraszewski, Listy J.I.Kraszewskiego, Monachium w październiku 1876 r., "Kłosy" 1876, nr 591, s. 274 [w:] Agnieszka Bagińska, Warszawa 2018, s. 113).
"Dociekliwy obserwator mógłby zapytać – czy w atelier rzeczywiście dochodziło do procesu twórczego? Według Bagińskiej techniczne aspekty pracy Brandta były przez niego ukrywane jako brudna strona malarskiego zawodu" (Bagińska, Warszawa 2018, s. 110). Artysta malował w pracowni, która stanowiła dlań źródło inspiracji, a jednocześnie służyła sprzedaży sztuki i spotkaniom towarzyskim.
W prywatnych zbiorach artysty znajdowały się również obszerny zbiór fotografii ukazujących malownicze miejsca, zabytki, zakomponowane wcześniej sceny rodzajowe oraz charakterystyczne typy ludzkie, które to motywy Brandt twórczo wykorzystywał w swoich kompozycjach. Zdjęcia kolekcjonował w analogiczny sposób do reszty elementów kolekcji – były kupowane w trakcie podróży lub nabywane od znajomych.
Pasja kolekcjonerska uczyniła z pracowni Brandta miejsce pokazowe, salon, który odwiedzali Monachijczycy oraz liczni przybysze, wreszcie muzeum, w którym wszystkie eksponaty były pieczołowicie skatalogowane.