W góralskiej izbie

Anatomia dzieła sztuki

W góralskiej izbie

"Trzeba raz widzieć dorodną izbę góralską, aby się szczerze przekonać, że to jest nie tylko najwspanialsze mieszkanie ludu, w porównaniu z izbą kurpiowską, podlaską, kujawską, mazurską itd., ale bezwzględnie nawet jest to piękna, stylowa świetlica, godna uwagi, poznania w szerokich kołach i rozpowszechnienia. Piękności jej i zalety jedne wynikają z samej konstrukcji, drugie z odpowiedniego wyporządzenia".

 

- Władysław Matlakowski, Zdobienie i sprzęt ludu polskiego na Podhalu, Warszawa 1901, s. 66

 

Góralska chata dzieliła się na dwie izby: codzienną czarną oraz białą, która służyła jako "salon góralski i archiwum rodzinne, skarbiec odzieży i pościeli" (Rafał Malczewski, Tatry i Podhale, Warszawa 1995, s. 55). Jedynie u zamożnych górali izba biała zamieniana była na mieszkanie gospodarzy. Najczęściej jednak pomieszczenie to służyło jako pokój gościnny, dla oszczędności zaś cała rodzina sypiała w izbie czarnej, w której to palono w piecu. W obu izbach odnaleźć można było niezwykłe przedmioty sztuki zdobniczej, będącymi wyrazem niezwykłych umiejętności lokalnych artystów i rzemieślników. Autorami dużej części sprzętu znajdującego się w podhalańskich chatach byli również sami górale.

 

Wnętrze izby podhalańskiej, fot. Tadeusz Malicki, ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem

Podhalańska sztuka użytkowa może poszczycić się niezwykle bogatą tradycją oraz rozbudowanym repertuarem fantazyjnych zdobień. Nadzwyczajne zainteresowanie górali snycerką doprowadziło do tego, iż nawet sprzęty codziennego użytku otrzymywały pełne artyzmu zdobienia, czym zachwycał się już Stanisław Witkiewicz:

"W r. 1886 byłem po raz pierwszy w Zakopanem. (…) Zwiedzając chaty góralskie z pp. Dembowskimi, uderzeni byliśmy nadzwyczajnem charakterem i ozdobnością tego budownictwa, oraz bogactwem ornamentyki, pokrywającej większość sprzętów codziennego użytku"

- Stanisław Witkiewicz, Sztuka i krytyka o nas, 1899, s. 635.

 

 

Stworzony przez Witkiewicza styl zakopiański, odnosił się nie tylko do architektury, ale obejmował również wyposażenie wnętrz:

"Na ludowych motywach góralskich oparto wytworzone ołtarze, noże, filiżanki, talerze, półeczki i dywany. Gwiazdy na sosrębach i sosrębikach, parzenice pełne krzyżyków niespodziewanych, leluje i szlaczki na łyżnikach, stały się bogatym źródłem ornamentyki, do której Witkiewicz dodał tatrzańskie motywy roślinne, jako blade osty, paprocie i kosówkę, mak halny, fiołkowy jaślinek, limby"

- Mieczysław Limanowski, Styl zakopiański i sposób zakopiański, [w:] "Przegląd Zakopiański", nr 9, 1900, s. 3. 

 

 

Podhalańska chata góralska w całości była wypełniona sprzętami o starannej snycerce i bogatej ornamentyce. W góralskiej izbie niemal każdy ze sprzętów otrzymywał obfitą dekorację: od mebli po czerpaki, łyżki i noże:

"Wszystko w chacie zakopiańskiej nosi piętno upodobań artystycznych. Tuż przy drzwiach przybity łyżnik, rżnięty w jaworowym drzewie, na którym skupia się całe bogactwo góralskiej ornamentyki; obok, półki ze świecącemi się misami polewanemi, wielkie kredensa, stoły i stołki, każdy statek, każda rzecz powszedniego użytku jest upiększoną"

- Stanisław Witkiewicz, Na przełęczy. Wrażenia i obraz z Tatr, Warszawa 1891, s. 21. 

Zdobienia stosowane w podhalańskiej sztuce użytkowej można podzielić na ornamenty geometryczne oraz ornamenty roślinne:

"Motywy zdobnicze, zaczerpnięte ze świata geometrycznego, roślinnego i zwierzęcego powtarzają się na sprzętach domowych, na odzieniu, naczyniach, w ogóle tam, gdzie znajdzie się wolna płaszczyzna"

- Rafał Malczewski, Tatry i Podhale, Warszawa 1995, s. 56.

 

Do najczęściej używanych ozdobników należała wpisana w okrąg gwiazda oraz parzenica w kształcie serca. Zwłaszcza górska przyroda stanowiła nieskończone źródło inspiracji dla ludowych artystów, którzy chętnie umieszczali na sprzętach doskonale znaną im roślinność. Szczególnie lubianym motywem stał się dziewięćsił "wyraz ludowy podhalski na oznaczenie rośliny pięknej, a z punktu ozdobniczego niezmiernie ornamentacyjnej" (Władysław Matlakowski, Zdobienie i sprzęt ludu polskiego na Podhalu, Warszawa 1901, s. 35), który porastał górskie szlaki. Motyw dziewięćsiłu wieńczy krzesło projektu Wojciecha Brzegi, jednego z najbliższych współpracowników Stanisława Witkiewicza i wybitnego przedstawiciela życia kulturalnego Zakopanego. Prezentowane na aukcji siedzisko stanowi doskonałe odzwierciedlenie stylu zakopiańskiego. Pozbawione poręczy krzesło zostało oparte na prostych nogach, elementem najbardziej wyróżniającym się jest zaś ażurowe oparcie udekorowane precyzyjnie wykonanymi ornamentami, rozetami i lelujami. Siedzisko z tego samego zestawu co krzesło prezentowane w katalogu znajduje się w kolekcji Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. Podobny egzemplarz był prezentowany również na wystawie "Polskie style narodowe. 1890–1918", organizowanej w Muzeum Narodowym w Krakowie w 2021. 

Na góralskich sprzętach zdecydowanie rzadziej występowały ornamenty o motywach zwierzęcych. Do wyjątków należy gadzik, ozdobny element przypominającego węża z otwartą paszczą. Różne motywy dowolnie łączono, tworząc dzięki temu niezwykle fantazyjne zestawienia, tak jak dekoracja snycerska, którą otrzymał oferowany na aukcji garnitur mebli w stylu zakopiańskim. Rama łoża oraz front półki szafki nocnej zostały udekorowane ornamentem w postaci gwiazdy otoczonej lelujami, ornamentem przypominającym lilię złotogłów, porastającą podhalańskie ogródki.

"Gwiazdy, parzenice, pazdury, gadzik, mirwa ozdabiają ściany chałupy, drzewne statki, miski, kubki i ubranie górala. Jest on tak zamiłowany w tych ozdobach, że nawet swoje chude owcze serki wyciska wryzowanych formach kaczek, parzenic i oszczypków" 

- Stanisław Eliasz-Radzikowski, Odczyt w Towarzystwie Ludowznawczem we Lwowie dnia 15 lutego R. 1900", s. 6.

Ze wszystkich góralskich sprzętów najbardziej bogatą dekorację snycerską otrzymywał łyżnik:

"Całe pokrywane były ornamentami, można traktować je jako prawdziwe wzorniki góralskich ornamentów – zdaje się, że robione były często raczej tylko dla zaspokojenia potrzeby artystycznej, niż dla użytku. Taką krótką deszczułkę można było sobie strugać w chwilach wolnych zimą na ławie przy okienku, w lecie pasając owce na hali"

- Katalog Wystawy Podhalańskiej, Lwów 1911, s. 12.

 

W góralskiej chacie jedzono z jednej misi, ale każdy posiadał własną łyżkę. Po umyciu odkładano je w wydrążone otwory drewnianej półeczki zwanej łyżnikiem. Był to niezbędny sprzęt w każdej góralskiej chałupie, w zamożnych domach znajdowało się nawet kilka łyżników, bowiem "honor gospodyni wymagał, aby dom był zaopatrzony w dostateczną ilość łyżek, by w razie jakiegoś liczniejszego zebrania gości, np. wesela, nie trzeba ich pożyczać u sąsiadów" (Stanisław Barabasz, Sztuka ludowa na Podhalu. Część III. Witów, Lwów–Warszawa 1930, s. 11).

Izba biała w chacie „Tea” przy ul. Bulwary Słowackiego w Zakopanem. Na górze ozdobna listwa z obrazkami na szkle i czerpakiem. Ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem

Koloru izbie nadawały przede wszystkim barwne obrazki malowane na szkle, której najczęściej ustawiano na listwach bogato dekorowanych snycerką: "Listwa jest, właściwie biorąc policą i składa się z galeryjki, pochylonej na pokój, za którą rzędem stoją, święte obrazy, oraz z części niższej z kołeczkami, na których wiesza się szaty, jeżeli w izbie nie ma szafy, jak to bywa najczęściej" (Władysław Matlakowski, Zdobienie i sprzęt ludu polskiego na Podhalu, Warszawa 1901, s. 68).

Rafał Malczewski, opisując wnętrze podhalańskiej chaty wspominał, iż obrazy na szkle

"Malowali domorośli malarze, wzorując się na starych miedziorytach i sztychach. Dzikie to prymitywy, czarujące naiwną nieudolnością, utrzymane zazwyczaj w zespole granatu z czerwienią na ciemnym tle. Matka Boska, Chrystus i Magdalena, święci: Florjan gaszący ogień, Marcin na białym koniu, święty Stefan w bogatej węgierskiej czamarze, to najczęstsze tematy. Bywają też świecie, zbójnickie, jak Janosik grający na kobzie, lub zbójnicy niosący kociołek zrabowanych "drutów". Czapy z pióropuszem i szarfami, pasy juhaskie, szerokie jak jakie zbroje, rąbanice, "pistolce"

- Rafał Malczewski, Tatry i Podhale, Warszawa 1995, s. 54 – 56. 

Czarna izba w podhalańskiej chałupie, fot. Henryk Poddębski, 1934. Po prawej stronie kredens wypełniony ceramiką. Ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem

Jednym z najważniejszych mebli, znajdujących się w izbie, był kredens, na którym ustawiano barwną ceramikę. W góralskich chatach były to naczynia tworzone przez regionalnych rzemieślników, jednak z czasem także wykształceni artyści, zafascynowani sztuką podhalańską, zaczęli tworzyć patery, dzbanki czy kubki inspirowane góralską kulturą. Podczas nadchodzącej aukcji wylicytować można będzie paterę autorstwa Stanisława Gąsienicy-Sobczaka, absolwenta zakopiańskiej Szkoły Przemysłu Drzewnego oraz krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W swych pracach rzeźbiarz poruszał najczęściej rodzimą tematykę, która krążyła wokół przedstawień góralek i górali. Prezentowana na aukcji patera z przedstawieniem zbójników, otrzymała dekorację o żywych kolorach, malowaną na powierzchni pokrytej wcześniej białym szkliwie. Technika ta była uważana ówcześnie za najbardziej odpowiednią dla naczyń o ludowym charakterze. Obecnie największa kolekcja dzieł Stanisława Gąsienicy-Sobczaka znajduje się w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego, na rynku aukcyjnym ceramiczne prace tego artysty pojawiają się zaś niezwykle rzadko.

"Sobczak uczynił bardzo słusznie i pożytecznie, postawiwszy sobie za zasadę utrzymanie ceramiki w rodzaju góralskim, gdyż w ten sposób może szczerze wypowiedzieć się, a do mieszkań urządzonych w stylu zakopiańskim, dostarczyć nieodzowną ozdobę ze stylowych naczyń i figurek. […] W naczyniach wychodzi nasz artysta z wzorów czysto podhalańskiej, skromnej a prostej ceramiki. Jak i w innych stronach, tak i u naszych Górali, konieczną ozdobą izby zamożnego gospodarza są szeregi mis i talerzy rozstawione na długich półkach przyściennych, garnuszki, dzbanki itd. Celem naszego artysty jest tworzenie prawdziwych dzieł ceramicznej sztuki, opartych na tych skromnych wzorach."

- Tadeusz Kruszyński, Z objawów najnowszej sztuki podhalańskiej. Stanisław Gąsienica Sobczak, jego rzeźby i góralska ceramika, [w:] Czas, 1931, nr 65, s. 3.

Barwną ozdobą ścian, łóżek, stołów oraz podług w góralskiej chacie stanowić mogły również kilimy, ponieważ jak wówczas uważano: "Wielka różnorodność kilimów w domu nigdy nie psuje jego harmonii – przeciwnie, przy swojem bogactwie nadaje mieszkaniom miły, ciepły i wesoły nastrój" (Stefan Kacprowski, "Kilimy i wełnianki", Towarzystwo Wydawnicze Bluszcz 1928, s. 1). Znaczącą rolę w rozwoju zakopiańskiego tkactwa odegrało założone w 1910 Stowarzyszenie "Kilim". Artyści tworzący dla "Kilimu" czerpali inspirację przede wszystkim ze sztuki ludowej. Tkaniny ich autorstwa zachwycają ornamentami zaczerpniętymi z podhalańskich haftów, wycinanek i drewnianych skrzyń. Dekoracyjna secesja łączyła się na tkanych dziełach sztuki także ze stylizowanymi kwiatami i geometrycznymi motywami. Całą kompozycję zamykano najczęściej w wąskiej bordiurze. Za sprawą wspaniałych kompozycji i używania wysokiej klasy przędzy, "Kilim" zyskał wielką aprobatę miłośników współczesnego rzemiosła: "ręcznie przędziona ostra górska wełna i ręczne barwienie w barwnikach naturalnych, dają nieporównane efekty wibracji materjału, stanowią prawdziwą rozkosz dla oczu i jakże daleko pozostawiają za sobą tkaniny kilimowe z fabrycznego materjału" (Jerzy Warchałowski, "Polska Sztuka Dekoracyjna", Warszawa 1928, s. 33). Do najbardziej zasłużonych działaczy "Kilimu" należał Kazimierz Brzozowski oraz jego uczeń Bogdan Treter. Zarówno tkaniny projektu Brzozowskiego, jak i Tretera będzie można wylicytować na nadchodzącej aukcji.

Krajobraz architektoniczny, kreowany przez tatrzańskich górali, miał się stać podstawą do stworzenia stylu narodowego. Mimo tego, iż Stanisław Witkiewicz upatrywał się w ludowej kulturze Podhala pradawnych elementów stylu polskiego, stylistyka wzorowana na tradycyjnym budownictwie podhalańskich górali nie przyjęła się na terenie całego kraju. Inaczej jednak było ze sztuką użytkową oraz dekoracjami o stylistyce zakopiańskiej, które turyści niezwykle chętnie kupowali, by ozdobić nimi własne wnętrza: "Z czasem manja zbierania ogarnęła szersze warstwy naszych letników, dzisiaj bowiem należy do dobrego tonu mieć choć kilka okazów sztuki ludowej podhalańskiej dla dekoracji ścian mieszkania" (Stanisław Barabasz, Sztuka ludowa na Podhalu. Część III. Witów, Lwów–Warszawa 1930, s. 7). Również Witkacy wspominał o tym, iż "meble zakopiańskie rozchodzą się po całej Polsce" (Stanisław Witkiewicz, Sztuka i krytyka o nas, 1899, s. 667).