Teoretyczni wrogowie. O relacjach Leona Chwistka i Witkacego

Spotkanie z ekspertem

Teoretyczni wrogowie. O relacjach Leona Chwistka i Witkacego

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) i Leon Chwistek należeli do grona najoryginalniejszych postaci polskiej kultury pierwszej połowy XX wieku. Ich relacja – z początku przyjacielska i intelektualnie pobudzająca, z czasem przeistaczająca się w otwarty spór o istotę sztuki – stała się symbolem starcia dwóch odmiennych temperamentów i dwóch wizji nowoczesności. Obaj twórcy wyrośli z tego samego środowiska artystycznego – kręgu zakopiańskiej bohemy – i należeli do generacji, która po Wielkiej Wojnie usiłowała nadać nowy sens zarówno sztuce, jak i filozofii.

 

Ich znajomość sięga jeszcze czasów młodości, kiedy to Leon Chwistek przyjaźnił się z Bronisławem Malinowskim, przyszłym podróżnikiem i antropologiem, oraz młodszym o rok Witkacym. Ta trójka, żartobliwie nazywana przez znajomych "triem z uzdrowiska", wyróżniała się nie tylko nieprzeciętną inteligencją, ale też kruchym zdrowiem – Malinowski cierpiał na anemię, Witkacy niemal nieustannie chorował, a Chwistek zmagał się z krótkowzrocznością sięgającą ośmiu dioptrii. Wspólnie spędzali czas na rozmowach, żartach i sporach, które z czasem nabrały coraz poważniejszego charakteru. Ich przyjaźń, rozwijająca się od wczesnej młodości do połowy lat dwudziestych, miała burzliwy, niemal rywalizacyjny ton – przypominała raczej intelektualny pojedynek niż zdrowe relacje.

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy), około 1902, źródło: Wikimedia Commons

Współpracowali w grupie Formistów, skupiającej artystów dążących do wyzwolenia formy z obowiązku naśladowania natury. W tym środowisku obaj formułowali własne teorie estetyczne, które początkowo się uzupełniały, a z czasem zaczęły się wyraźnie różnić. Witkiewicz w swojej teorii "Czystej Formy" postulował, by sztuka była całkowicie autonomiczna i nie podporządkowana żadnym funkcjom poznawczym ani moralnym. Twierdził, że jej prawdziwym celem jest wywołanie w odbiorcy "uczucia metafizycznego" – wrażenia obcowania z tajemnicą istnienia. Jego traktat "Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia" (1919) stał się manifestem artystycznej niezależności, a także wyrazem sprzeciwu wobec wszelkiego utylitaryzmu w sztuce.

Leon Chwistek, Józef Kuczyński, źródło: Wikimedia Commons

Leon Chwistek, autor koncepcji "Strefizmu", prezentował zgoła odmienny punkt widzenia. W książce "Wielość rzeczywistości w sztuce" (1924) argumentował, że istnieją różne "strefy rzeczywistości", każda z własnymi prawami i sposobami przedstawiania. Sztuka, jego zdaniem, mogła być realistyczna, fantastyczna, konstruktywna lub ekspresjonistyczna – w zależności od tego, jaką sferę doświadczenia pragnęła uchwycić. Chwistek, inspirowany logiką i naukami ścisłymi, dążył do zbudowania systemu, w którym sztuka byłaby zrozumiała i uporządkowana, a nie – jak u Witkacego – intuicyjna i metafizyczna.

 

Z biegiem lat między oboma artystami coraz częściej dochodziło do sporów. Kłócili się o politykę, filozofię i sens sztuki, a każdy z nich miał skłonność do ostrych sądów.

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy), Udzielny BYK na urlopie (portret Leona Chwistka) 1913, źródło: Wikimedia Commons

Chwistek krytykował apodyktyczność przyjaciela, zarzucając mu teatralność i egocentryzm, Witkacy zaś złośliwie ośmieszał jego teorie, wytykając im pseudonaukową pretensjonalność. Ich relacja, niegdyś nacechowana życzliwą rywalizacją, z czasem przerodziła się w pełen emocji konflikt. Po zerwaniu kontaktu Chwistek zaczął mówić o Witkacym z wyraźną pogardą, a gdy artysta – niedługo przed samobójstwem w 1939 roku – wysłał do niego list z prośbą o ostatnie spotkanie i pojednanie, Chwistek odmówił odpowiedzi, przekonany, że to prowokacja mająca go ośmieszyć. To dramatyczne nieporozumienie zamknęło ich wieloletnią, burzliwą znajomość.

 

Choć po 1930 roku ich drogi definitywnie się rozeszły, wzajemny wpływ pozostał widoczny w ich późniejszych pracach. Witkacy rozwijał swoje wizje metafizyczne w literaturze i filozofii, Chwistek zaś pogłębiał refleksję nad logiką i teorią poznania. Z dzisiejszej perspektywy ich spór nie jest już postrzegany jako konflikt, lecz jako fascynujący dialog dwóch odmiennych sposobów pojmowania sztuki – intuicyjnego i racjonalnego, duchowego i naukowego. To właśnie zderzenie stało się jednym z motorów rozwoju polskiej awangardy, a ich historia – przejmującym świadectwem, że w wielkich sporach o sztukę kryją się nie tylko idee, ale i głęboko ludzkie emocje.