Sztuka w Wiecznym Mieście
"Rzym był więc miejscem należącym do przeszłości, która często była ucieczką – dla wielu wygnańców kolejnych rewolucji bardzo dosłowną od współczesności: fermentu polityki, hałasów, brzydoty i pośpiechu rodzącej się cywilizacji industrialnej czy nawet ucieczką od życia, ale zawsze była ucieczką "do sztuki".
"Rzym był więc miejscem należącym do przeszłości, która często była ucieczką – dla wielu wygnańców kolejnych rewolucji bardzo dosłowną od współczesności: fermentu polityki, hałasów, brzydoty i pośpiechu rodzącej się cywilizacji industrialnej czy nawet ucieczką od życia, ale zawsze była ucieczką "do sztuki". Pociągała ona zwłaszcza artystów. Potwierdzają to liczne spisy pracowni czynnych nad Tybrem, od pierwszego dziewiętnastowiecznego inwentarza Giuseppe Antonia Guattaniego z roku 1808, poprzez spisy Giuseppe Tambroniego, Enrico Kellera, Giuseppe Brancadora, Francesca Saveria Bonfigliego, po relacje zamieszczane sukcesywnie w prasie rzymskiej, w których wraz z latami przybywa informacji o studiach malarskich i rzeźbiarskich. Ich właściciele przybyli do Rzymu z najdalszych zakątków świata: od Moskwy po Nowy Jork, od Sztokholmu po krańce Ameryki Południowej. Realizowali oni zamówienia dla koronowanych głów, arystokracji i burżuazji oraz publicznych instytucji; co z kolei chętnie opisywała liczna artystyczna prasa rzymska i międzynarodowa" (M. Nitka, Twórczość malarzy polskich w papieskim Rzymie w XIX wieku, Warszawa-Toruń 2014, s. 11).
Wilhelm Kotarbiński pojawił się w Rzymie w 1872 roku po zakończeniu edukacji w warszawskiej Klasie Rysunkowej, pod kierunkiem Rafała Hadziewicza. Aby wyjechać do Włoch, młody artysta zaciągnął pożyczkę u wuja i wystąpił o stypendium do Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Zgromadzone środki były jednak bardzo skromne i Kotarbińskiego czekała w Rzymie bieda. W Wiecznym Mieście artysta został przyjęty do Akademii Świętego Łukasza. Związał się ze środowiskiem polskiej i rosyjskiej emigracji. Początkowo polski artysta korzystał z atelier przy Via Margutta. Po ukończeniu studiów Kotarbiński wynajął własną pracownię przy Via di San Basilio na Kwirynale. "Przez 16 lat pobytu w Wiecznym Mieście Kotarbiński zdobył uznanie kolekcjonerów i miłośników sztuki, mimo że początki miał bardzo trudne, głównie pod względem materialnym. Dorabiał kształceniem młodych adeptów sztuki (m.in. Marii Baszkircew). Na szczęście poznał Siemiradzkiego oraz braci Aleksandra i Pawła Swiedomskich. Wykształceni w Düsseldorfie i Monachium Swiedomscy wspierali finansowo Kotarbińskiego, realizując wspólnie z nim w późniejszych latach wiele ciekawych projektów artystycznych" (Goch (2015: 37–42)
Prezentowany obraz jest znakomitym przykładem głównego nurtu twórczości Kotarbińskiego. Sztuka Kotarbińskiego była nader dekoracyjna, znakomicie wpisująca się w gusta rosyjskiej burżuazji. Artysta przełomie lat 70. i 80. XIX wieku wykształcił swój indywidualny styl. Pracując w Rzymie, tworzył przede wszystkim sceny rodzajowe, często – śladem Siemiradzkiego – wykorzystujące kostiumy biblijne i antyczne lub odwołujące się do kultury włoskiej. W jego obrazach widać znajomość reguł rządzących sztuką akademicką i niebywałą zdolność kompozycyjną. Z dzieł bije wirtuozeria wykończenia oraz bogata i bardzo subtelna paleta barw. Wilhelm Kotarbiński korzystał tym samym z idei swojej epoki, która pragnąc przywrócić ducha epoki antyku, propagowała wartości kontaktu z naturą oraz istotę estetyki w codziennym rytuale.
Popularność motywu antycznej idylli w akademickim malarstwie XIX wieku tłumaczy żywa wówczas teoria interpretacji antyku jako złotego wieku cywilizacji. Wyrażana w sielankowych scenach rodzajowych z życia starożytnych tęsknota za harmonijną epoką była próbą przywrócenia apollińskiego ideału piękna i zgody człowieka ze światem natury. Ludziom XIX wieku towarzyszyło przeświadczenie, że świat antyku zmierzał do cielesnej, zewnętrznej, pogańskiej piękności, a obrazy ukazujące sceny, najczęściej rodzajowe, z czasów grecko-rzymskich winny niejako bezpośrednio przenosić ten pierwiastek do współczesności. Antyczne "idylle" to zatem pogodne sceny rodzajowe utrzymane w atmosferze beztroski, prezentujące bohaterów zajętych dość błahymi czynnościami. Naturalistycznie przedstawione postaci najczęściej oddają się błahym czynnościom, a sceny rozgrywają się przeważnie na ocienionych tarasach patrycjuszowskich pałaców lub w otoczeniu śródziemnomorskich urwisk i wzgórz. Wydaje się, że malarz celowo pozbawiał przedstawione tu postaci aspektu psychologicznego, pierwiastka emocjonalnego, nie dopuszczając tym samym do przenikania w arkadyjskie sceny brutalności świata rzeczywistego. Nasycone światłem, świadomie konwencjonalizowane kompozycje, poprzez swą plastyczność, afirmują prostotę życia, piękno przyrody.
W czasie szczytu działalności artystycznej Wilhelma Kotarbińskiego krytycy i publiczność petersburska podzieliła się wówczas na zwolenników malarstwa Kotarbińskiego i Siemiradzkiego; ten drugi był równie ważnym i wybitnym reprezentantem malarstwa akademickiego w nurcie "antycznej idylli", pracującym na zbliżonych motywach i tematach malarskich. W 1880 roku artysta znalazł się w orbicie wybitnego rosyjskiego krytyka i historyka sztuki Władimira Stasowa, który zarówno dla Henryka Siemiradzkiego i Wilhelma Kotarbińskiego był surowym sędzią, sam będąc wierny malarstwu gatunku realistycznego.
Kotarbiński po kilkunastoletnim pobycie w Rzymie związał się następnie z Kijowem, co sprawia, iż w rosyjskojęzycznej literaturze przedstawiany jest niekiedy jako rosyjski bądź ukraiński malarz. Kotarbiński sygnował jednak swoje prace zawsze używając alfabetu łacińskiego. Choć zabieg ten przysparzał mu klientów na zachodzie Europy, zarazem sprawiał w carskiej Rosji nieprzyjemności. Znane jest szczególnie spięcie, które miało miejsce między Kotarbińskim a Pawłem Trietiakowem, twórcą najważniejszego moskiewskiego muzeum sztuki współczesnej. Trietiakow, zakupiwszy obraz Kotarbińskiego, poprosił go o zmianę sygnatury na zapisaną cyrylicą. Kotarbiński odpowiedział listownie: "Ja zawsze tak podpisuję i dla pieniędzy swojego podpisu przerabiać nie będę. Kupuje pan obraz, a nie mój podpis".
Do końca życia mieszkał w Kijowie. Przetrwał tam trudne lata rewolucji rosyjskiej 1905 roku, I wojny światowej i rewolucji październikowej, w której wyniku powstała w 1919 Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka (do 1934 ze stolicą w Charkowie). Prawdopodobnie po zakończeniu działań wojennych w 1918 Wilhelm Kotarbiński zamierzał wrócić do Warszawy i niepodległej już ojczyzny – rozpoczął od spakowania i wysyłki większości swych płócien, jednak nigdy one do Polski nie dotarły; nie doszło także do powrotu samego artysty. Zmarł w zapomnieniu i biedzie w 1921 roku w Kijowie.