Szkoła Paryska. Jak zacząć budować kolekcję?
Dzieła artystów kręgu École de Paris stanowiły kluczowe obiekty najważniejszych prywatnych kolekcji malarstwa polskiego formowanych przede wszystkim w latach 80. i 90. XX wieku. Obecnie prace największych twórców Szkoły Paryskiej oraz malarzy osiadłych na stałe w Paryżu święcą rynkowe triumfy i należą do najdroższych prac na polskim rynku sztuki, o czym zaświadczają rekordowe licytacje obrazów Mojżesz Kislinga (2,4 mln zł), Meli Muter (1,8 mln zł) czy Tadeusza Makowskiego (blisko 4,6 mln zł).
W przygotowanych rokrocznie aukcjach Szkoły Paryskiej prezentujemy zarówno najwybitniejsze prace autorstwa klasyków, jak i dzieła autorów mniej znanych, a atrakcyjnych z punktu widzenia kolekcjonera. Współcześnie można zacząć budować kolekcję dzieł Szkoły Paryskiej właśnie od tego rodzaju prac. Poniżej przedstawiamy wybór pięciu ciekawych prac, które mogą okazać się zarówno świetnym początkiem kolekcji, jak i doskonałą inwestycją.
Twórczość Ireny Hassenberg nadal czeka na akademickie opracowanie, a ostatnio została spopularyzowana przez publikację "Kobiety na Montparnassie" autorstwa S. Zientek (2021). Malarka wyjechała do Paryża już w 1907 roku, stając się jedną z pierwszych profesjonalnych polskich twórczyń nad Sekwaną. Odrębnym wątkiem w jej malarstwie i grafice były widoki miejskie – Paryża, Nowego Jorku, ale też mniejszych miast. W prezentowanym dziele malarka uchwyciła fragment dawnej architektury Krakowa, posługując się swoim rozpoznawalnym stylem bazującym na szerokiej plamie barwnej i użyciu licznych dynamicznie aplikowanych kresek, tworzących wrażenie poruszenia przedstawienia.
Prace na papierze stanowią doskonałą alternatywę do dużych prac olejnych, szczególnie gdy mowa o dziełach Tamary Łempickiej. Kompozycje wyszłe spod pędzla "królowej art déco" należą do rekordowych dzieła na globalnym rynku sztuki: w lutym 2020 roku "Portret Marjorie Ferry" za blisko 19,4 mln funtów. Obydwie prezentowane prace pochodzą z kluczowego dla malarki okresu lat 20. oraz świetnie pokazują jej zarówno drobiazgowy, jak i dekoracyjny styl. Rysunki pochodzą z kolekcji jednego z pierwszych promotorów twórczości Łempickiej, Ivesa Plantina.
Hecht był wybitny grafikiem dwudziestolecia międzywojennego, a jego malarstwo sztalugowe nadal czeka na opracowanie. W ostatnim czasie prace tego malarza cieszyły się dużym powodzeniem wśród kolekcjonerów: cena "Ledy z łabędziem" prawie trzykrotnie przekroczyła górną estymację, "Martwej natury z różową muszlą" natomiast prawie pięciokrotnie.
Kluczowe dla malarstwa Hechta było zetknięcie się ekspresjonizmem niemieckim podczas pobytu w Berlinie krótko przed I wojną światową oraz jego późniejszy kontakt z osobą i twórczością szwedzkiego ekspresjonisty Isaaka Grünewalda. W jego pracach malarskich echem odbija się twórczość wielkiego mistrza modernizmu, Henri'ego Matisse'a.
Halicka przeszła do historii jako jedyna malarka kubistka, której talent rozwijał się w cieniu męża-artysty Ludwika Markusa (Louisa Marcoussisa). W latach 20. i 30. artystka rozluźniła rygory swojego malarstwa, opartego o studiowanie Cézanne'a i kubizmu analitycznego. Tworzyła intymne widoki wnętrz, wizje macierzyństwa oraz sielankowe sceny z plaży, do których należy prezentowana praca. O popularności Halickiej świadczy współpraca z Heleną Rubinstein i twórcami brodwayowskich baletów, opublikowanie wspomnień malarki pt. "Wczoraj" (1971), a ostatnio pokazanie jej dorobku w kontekście sztuki kobiet w Paryżu lat 20. podczas wystawy "Pionierki" (Musée du Luxembourg, Paryż).
Odkrycie twórczości Pressmane'a wiąże się wystawą w Villa la Fleur, podczas której publiczność mogła wyczerpująco zapoznać się z jego malarskim dorobkiem. Pressmane po II wojnie światowej okazał się świetnym, obdarzonym poetyckim zmysłem malarzem Paryża i Île-de-France. Jego wyjątkowo subtelne pejzaże pod względem wysublimowanej linii, nerwowo budowanej formy i lirycznego nastroju zbliżają się w wyrazie do krajobrazów Egona Schielego. Prezentowana praca została na odwrociu opisana jako ostatni obraz stworzony przez artystę krótko przed śmiercią.