Styl Art Déco i nowatorskie graficzki. Akwatinta kobiet w dwudziestoleciu międzywojennym
Zjawisko popularności akwatinty barwnej tworzonej przez artystki w dwudziestoleciu międzywojennym można porównać do niezwykłej popularności drzeworytu. Jednocześnie wiele graficzek pracujących w medium metalowym pozostaje dziś niemal zupełnie pominiętych przez historię sztuki – do tego stopnia, że badacze dysponują jedynie szczątkowymi informacjami na temat ich twórczości. Często nie sposób ustalić nawet tak podstawowych danych, jak miejsce urodzenia czy miejsce studiów artystek.
Pod względem ikonograficznym wyraźnie wyróżnia się nurt graficznego stylu charakterystycznego dla art déco. W tym zgeometryzowanym, sferycznym języku formy tworzyły przede wszystkim wybitne artystki związane ze środowiskiem warszawskim, takie jak Maria Wolska-Berezowska oraz Irena Mińska-Golińska. "Konsekwentnie w tej stylistyce, w akwatintach gloryfikujących postęp techniczny, wypowiadała się Irena Mińska-Golińska (…). Syntetyczne, zgeometryzowane, rytmiczne formy, jakie uzyskiwała graficzka w akwatincie wzmacnianej akwafortą, oraz charakterystyczne dla niej zespoły równolegle ułożonych wiązek promieni (pasm, smug), być może inspirowanych formami warszawskich neonów, współgrały z symbolami nowej epoki. Na bazie tych – nazwijmy je umownie – "reflektorowych" smug światła artystka rozegrała szereg artdecowskich kompozycji, wypowiadając się na temat ery maszyn, ale także w motywach religijnych" (Katarzyna Kulpińska, Matryce, odbitki – śladami kobiet. Polskie graficzki i ich twórczość w dwudziestoleciu międzywojennym, Toruń 2017, ss. 396–397).
Idealną ilustracją nowatorskiego stylu Mińskiej-Golińskiej jest akwatinta "Fotografowie". Artystka podejmuje w niej temat wyjątkowo współczesny. Geometrycznie uproszczone miechy aparatów fotograficznych skierowane są wprost na widza, natomiast pozostałe elementy kompozycji – sylwetki fotografów oraz okrągłe lampy błyskowe – podporządkowane zostały rygorowi syntetycznego układu. W odróżnieniu od wielu innych artystek pracujących w technice akwatinty Mińska-Golińska nie sięgała po niezwykle wówczas popularne motywy ludowe. "Twórczość tej graficzki jest odbiciem tempa czasów, w których żyła. Jej prace odzwierciedlają entuzjastyczny stosunek do współczesności, aprobatę wobec postępu technicznego przejawiającego się w udogodnieniach codziennego życia" (Katarzyna Kulpińska, op. cit., Toruń 2017, s. 398). Mimo że artystka tworzyła również kompozycje o tematyce religijnej, jej ikonografia – obejmująca motywy nowoczesnego budownictwa, industrializacji i nowinek technicznych – pozostaje zjawiskiem odosobnionym na tle twórczości współczesnych jej artystów i artystek.
Kolejną wybitną przedstawicielką tego medium była Maria Wolska-Berezowska, której biografia artystyczna w wielu punktach pokrywa się z losami Mińskiej-Golińskiej. Obie artystki studiowały w pracowni Zofii Stankiewicz, a także malarstwo freskowe i grafikę w Szkole Malarstwa i Rysunku Blanki Mercere. Technikę drzeworytu Wolska-Berezowska doskonaliła w okresie okupacji u Adama Półtawskiego, by w latach 50. XX wieku porzucić grafikę na rzecz malarstwa freskowego i ceramiki. W przeciwieństwie do Mińskiej-Golińskiej komponowała swoje grafiki, wykorzystując dynamiczną perspektywę prowadzoną po skosie, sięgając po ikonografię związaną z naturą oraz dawnymi legendami. Często łączyła akwatintę z akwafortą, posługując się wyrazistą kreską, która podkreślała elegancję kompozycji. Układ prac Wolskiej-Berezowskiej przywodzi na myśl sposób aranżacji figur znany z wielopostaciowych tkanin. "Natłok motywów równomiernie rozmieszczonych na całej planszy i ich powtarzalność stały się zasadą kompozycyjną w jej pracach graficznych. (…) W akwatintach Wolskiej-Berezowskiej, szczególnie w scenach rozgrywających się w lesie ("Święty Hubert", "Ostatnie łowy Kazimierza"), widoczna jest fascynacja twórczością Paolo Uccella, najbardziej uderzająca w sposobie ukazania zwierząt" (Katarzyna Kulpińska, op. cit., Toruń 2017, ss. 281–282).
Analizując częstotliwość sięgania po akwafortę, można zauważyć, że artystki chętnie wybierały medium umożliwiające subtelne skalowanie stopni szarości w grafice. Technika ta, ze względów technologicznych, wymagała większego nakładu pracy oraz szczególnej precyzji. "Ponadto kobiety często i chętnie wykraczały poza ogólnie przyjętą tematykę (sceny religijne i folklorystyczne), a jeśli już po nią sięgały, były to przedstawienia oryginalne, wyróżniające się na tle sztuki tego okresu. Poza tym kobiety tworzyły sztukę kobiet w najlepszym tego słowa znaczeniu – eksponując kobiecość, wyrafinowane stroje, nowoczesne zajęcia, uprawianie sportu, miłość do zwierząt itp." (Anna Manicka, Akwatinta i temat kobiecy. Artystki graficzki uprawiające akwatintę w dwudziestoleciu międzywojennym, [w:] Wielość w jedności. Techniki wklęsłodruku w Polsce po 1900 roku, Bydgoszcz 2013, s. 148).