Początek sztuki komiksu
Komiks powstał jako gatunek prasowy i właśnie w ten sposób docierał do swoich odbiorców przez pierwsze dziesięciolecia istnienia. Historyjki miały stricte humorystyczny charakter, miały bawić czytelników, dystansując się od bieżących problemów. W rysunkach pojawiały się nawiązania do postaci znanych z filmów tj. Flip i Flap, Dodek czy Lopek. Dopiero od lat czterdziestych możemy mówić o poważniejszej tematyce, opowieściach awanturniczych i kryminalnych, które zaczęły pojawiać się w prasie. Przodowały w tej kwestii opowieści zagraniczne, głównie amerykańskie wśród znanych tytułów wymienić można "Tarzana", "Mandrake The Magician", "Secret Agent X-9" i wiele innych. Z czasem tego rodzaju komiksy wyparły z czasopism humoreski krajowe.
W historii gatunku zapisał się stworzony przez szwedzkiego Oscara Jacobssona – Adamson – był to mały człowiek, któremu z łysej głowy sterczały 3 włosy, a z kącika ust zwisało mu cygaro. Ta niema historyjka przedstawiała przede wszystkim niepowodzenia bohatera, przez co był ciągle niezadowolony. Pierwszy odcinek ukazał się 17 października 1920r. w tygodniku satyrycznym "Sondags-Nisse". Dzięki duńskiej agencji prasowej PIB z Kopenhagi, komiks rozpowszechnił się na wiele krajów w tym Stanów Zjednoczonych, Chin, Japonii. Znaczącą karierę szwedzka historyjka zrobiła również w Polsce. Incydentalnie pojawiały się w krajowej prasie od połowy 3 dekady XX. wieku. Pojawiły się 1929r. w "Ilustrowanym Kuryerze Codziennym", był to wysokonakładowy dziennik ogólnopolski wydawany w Krakowie. W wersji spolszczonej bohaterem był Pan radca Krupka, potem Wojciech Krupka, Agapit Krupka lub Pan Agapit. Pod różnymi nazwami, seria ukazywała się aż do wojny. Adamson, wśród grona zagranicznych bohaterów, których przygody publikowane były w polskiej prasie, zyskał ogromną popularność, która przewyższyła rozgłos pary niebieskich ptaków z Dani, ukazujących się w "Expressie Ilustrowanym" – Pata i Patachona. Pierwszy klasyczny komiks z dymkami w Polsce ukazał się w maju 1930r. w "Małym Kurierze", czyli w sobotnim dodatku dla dzieci do dziennika "Kurier Łodzki". Przygody Pana Bujdalskiego i Kaczorka pochodziły z Danii, autorem był Robert Storm Petersen.
Od wybuchu wojny komiksy zniknęły prasy, powróciły jednak szybko po jej zakończeniu. W Katowicach zaczął się ukazywać tygodnik komiksowy "Nowy Świat Przygód", który wyraźnie nawiązywał do periodyków międzywojennych. Niestety szybko okazało się, że historyjki obrazkowe nie współgrały z polityką kulturalną komunistycznych władz. Początkowo ich publikowanie było piętnowane i zwalczane, aby w końcu stać się przejawem "amerykańskiego imperializmu" i symbolem amerykańskiej popkultury, która była atakowana przez ówczesny aparat propagandy. Szczęśliwie komiksy nie zginęły z prasy całkowicie, ale po 1949 r. ukazywało się ich już znacznie mniej. Odbudowa rynku nastąpiła dopiero na fali odwilży w 1956 r. Wtedy też zatriumfowało przekonanie, że tą nośną formę można wypełnić socjalistyczną treścią, na której władzy szczególnie zależało. W następnej dekadzie do sprzedaży trafiły wydania albumowe i rozpoczęła się złota era polskiego komiksu.
W 1948r. na łamach krakowskiego "Przekroju" pojawił się jeden z najdłużej emitowanych cykli komiksowych w Polsce – Profesor Filutek autorstwa Zbigniewa Lengrena. Ukazywał się nieprzerwanie przez 55 lat. Warto zauważyć, że we Francji od 1934 wychodziła trochę podobna seria komiksowa o Profesorze Nimbusie. Podobnie jak Filutek, nosił się on elegancko i był naukowcem. Sam Lengren wspomina również, że inspiracją była postać Adamsona, znana w Polsce międzywojennej. Filutek stał się wizytówką "Przekroju", a w latach 1955-56 powstały cztery barwne filmy animowane wyprodukowane przez Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku. Dzięki publikacjom w Czechosłowacji, ZSRR, Chinach, NRD, a nawet RFN, Profesor stał się rozpoznawalny za żelazną kurtyną.