Pionierki abstrakcji

Anatomia dzieła sztuki

Pionierki abstrakcji

Rosenstein, Jarema, Tyszkiewicz, Abakanowicz, Maziarska  – dziś jednym tchem wymieniamy te artystki jako jedne z najwybitniejszych postaci polskiej i światowej historii sztuki. Trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno ich twórczość była marginalizowana. Niezależnie od wyznawanych poglądów czy postawy twórczej, wszystkie walczyły o artystyczną niezależność na przekór stereotypowemu postrzeganiu "sztuki kobiet" i dotkliwej krytyki.  Dzisiaj odkrywamy sztukę kobiet na nowo i przywracamy jej należne miejsce. W listopadzie na wystawie "Abstrakcjonistek" można zobaczyć innej spojrzenie na abstrakcję, od pionierek awangardy, aż po przedstawicielki nowego pokolenia.

 

 

"Co słychać? Po prostu maluję, stale maluję.
Można więc malarstwo zaliczyć do pani hobby?
Chyba tak, chociaż równoważy się ono z moim drugim hobby – troską o Filipa".


- Fragment wywiadu z Teresą Pągowską, 22.12.1981

 

Tak rozpoczyna się krótki wywiad z Teresą Pągowską. W 1981 artystka już od dawna wykładała na ASP i należała do czołówki najważniejszych polskich twórców, a jej obrazy – jako jedynej kobiety w męskim gronie – było prezentowane m.in. na wystawie "15 Polish Painters" w Nowym Jorku. Konia z rzędem temu, kto znajdzie wywiad, w którym dziennikarz określa malarstwo Fangora, Gierowskiego czy Stażewskiego jako "hobby". W przypadku tych i wielu innych, nawet mniej zasłużonych artystów, dziennikarze i krytycy raczej posługiwali się pojęciami "pasja", "misja", "powołanie". Nieco inny standard obowiązywał w postrzeganiu sztuki kobiet. 

W kontekście Anny Cyronek, poznańskiej przedstawicielki abstrakcjonizmu, Jerzy Truszkowski pisał:

"Z jednej strony zwyczajowo kobietom odmawia się prawa do racjonalizmu, do przyporządkowywaniu twórczości z góry przyjętym założeniom (a tak właśnie tworzy Anna Cyronek), do intelektualizmu. W porównaniu z geometrystami mężczyznami, artystki geometrystki są z góry marginalizowane, pomimo że ich prace często mają większą siłę, koncentrację mocy".

Zdaniem Truszkowskiego, niezależnie od stopnia dostrzeżenia i uznania przez krytykę, sztukę kobiet przez dekady rozpatrywało się przez pryzmat odniesienia do własnego ciała czy przeciwnego racjonalizmowi, kobiecego doświadczenia. Jeżeli nie udawało się ich zakwalifikować w poczet doświadczeń fizycznej czy emocjonalnej kobiecości, dokonania abstrakcjonistek były dla krytyków "niezrozumiałe". 

Doskonałym przykładem takiego niezrozumienia są abstrakcjonistki Erna Rosenstein i Jadwiga Maziarska. Obie brały czynny udział w życiu artystycznym powojennej Polski i należały do II Grupy Krakowskiej, z którą regularnie wystawiały swoje prace. Dzisiaj jednak muszą być "odkrywane" przez badaczy na podstawie skrawków informacji, wycinków, wspomnień bliskich. Obejrzawszy w 1955 pionierskie przykłady malarstwa materii, które stworzyła Jadwiga Maziarska, Janusz Bogucki pisał, że jej twórczość jest "(...) sprawą nie dość wyjaśnioną zarówno w swych intencjach, jak w sposobach realizacji". Materiału dowodowego do takiego stanu rzeczy dostarczają nam też recenzje solowej wystawy Rosenstein w Zachęcie w 1967. W trzech salach amfilady na piętrze Zachęty zostało pokazanych 217 prac. Jednak krytycy, zamiast poświęcić uwagę jej twórczości, skupili się na aranżacji wystawy autorstwa Tadeusza Kantora. Czytając recenzje można uznać, że Rosenstein odegrała drugorzędną rolę na swojej własnej solowej wystawie. "Nie można było lepiej pokazać wielkiego zbiorowiska prac Erny Rosenstein, niż uczynił to w Zachęcie Tadeusz Kantor" – pisał wybitny krytyk Wiesław Borowski. Dziś "zbiorowiska" dokonań tych artystek uważane są za innowatorskie i pionierskie, a one same za silne i wybitne osobowości artystyczne, a ich prace, prezentowane na licznych wystawach i szeroko opisywane przez historyków sztuki.

Inny los spotkał Magdalenę Abakanowicz, która szybko została dostrzeżona poza Polską. Bardziej postępowa krytyka zachodnia dostrzegła w jej "abakanach" rewolucję w sztuce tkaniny, która w Polsce uchodziła za kobiece rzemiosło. Międzynarodowe uznanie i duma ze zdolnej krajanki dała powód zorganizowaniu monograficznej wystawy w Zachęcie w 1965. Ignacy Witz stwierdził: "pokaz Magdaleny Abakanowicz stał się, abstrahując od użytkowego znaczenia tych dzieł, rzeczywiście poważnym wydarzeniem artystycznym". 


Za sprawą inicjatyw badaczek i badaczy, dziesiątki wybitnych artystek odzyskało należne sobie miejsce w historii sztuki. Świadomość ich dokonań w większości przypadków pojawiła się pośmiertnie. Szerszemu gronu badaczy, miłośników sztuki i kolekcjonerów historie tych artystek przybliżył kontekst instytucjonalny w postaci dużych, monograficznych wystaw i publikacji. Wystawa "Abstrakcjonistek" jest okazją zarówno do tego, by obejrzeć wybitne dzieła sztuki uznanych już artystek, jak i zapoznać się z nowymi nazwiskami twórczyń sztuki nieprzedstawiającej. Młode artystki pokazują, że duch abstrakcji – zarówno ekspresyjnej, jak i konstruktywistycznej – jest nadal żywy, a sztuka tego nurtu może być genialnym nośnikiem znaczeń i idei.