Opowieść o „wojence i koniach”

20 czerwca 2022

Opowieść o „wojence i koniach”

Jerzy Panek w polskiej historii sztuki zapisał się jako postać absolutnie wyjątkowa. Znany z imprezowego stylu życia i bezkompromisowego podejścia do konwenansów życia artystycznego Krakowa, artysta miał ogromny wpływ nie tylko na krakowskich grafików, ale całe życie kulturowe stolicy Małopolski. To do Panka często zwracali się artyści, których nazbyt pochłonął świat artystyczny i którzy zatracili w sobie umiejętność twardego stąpania po ziemi. Panek był osobą bardzo bezpośrednią i wielu utrudzonym blichtrem krakowskiej bohemy potrafił przemówić do rozsądku. Jego prostota życia i równie prostolinijne podejście do spraw niepotrzebnie skomplikowanych imponowała wielu jego znajomym od pędzla i sztalugi. To właśnie nonkonformizm Panka pozwolił mu wypracować niepowtarzalny styl, który na pierwszy rzut oka można określić jako nonszalancki czy nawet naiwny. Pod tą naiwnością kryje się jednak głębokie zrozumienie techniki jaką jest drzeworyt i długie lata obserwacji i studiów życia codziennego otaczającego artystę.

Imprezowy styl życia Panka bardzo kontrastował z jego żelazną dyscypliną pracy. Kiedy koncentrował się na - jak sam mawiał - "harataniu desek" do kolejnych drzeworytów, nigdy nie nadużywał alkoholu. Polewał natomiast swoją łysinę wódką i intensywnie wcierał. Uwielbiał przedstawiać zwierzęta. Czy to kot, słoń, czy też krowa, każdemu zwierzęciu Panek nadawał indywidualny charakter, który artysta potrafił oddać przy pomocy zaledwie kilku kresek. Pośród zwierząt, Panek szczególnie upodobał sobie kozy, których naturalny spryt bardzo szanował. Jego koledzy artyści często żartowali sobie, Panek tym zainteresowaniem wywoływał popłoch wśród pilnujących stada capów. Równie nerwowo reagowali chłopi, którzy obserwowali Panka przy płocie zagrody, namiętnie szkicującego końskie sylwety. W tamtych czasach bowiem bardzo często można było napotkać rachmistrzów sprawdzających stan inwentarza i takie spotkania nie należały do najprzyjemniejszych. 

Jerzy Panek, "Pan Tadeusz" (I) z Kompletu 17 drzeworytów z cyklu "Pan Tadeusz", 1968/1991


Konie, zaraz po kozach stanowiły wielkie źródło inspiracji dla Panka. Te pierwsze upodobał sobie do tego stopnia, że kiedy otrzymał lukratywne zlecenie (w umowie zapisano pokaźną jak na ówczesne warunki kwotę 7 tysięcy złotych) od Muzeum Literatury w Warszawie żeby zilustrować "Pana Tadeusza", to ku zdziwieniu zleceniodawcy Panek dostarczył zestaw 17 drzeworytów przedstawiających tylko konie. Jak sam mawiał o tej pracy: 


– My nie mamy tyle czasu co koledzy w XIX wieku i jakbym chciał to wszystko przeczytać i zilustrować, zajęłoby mi ze dwa lata – 

- tłumaczył się artysta. 
 

Dodawał także, że dla niego "Pan Tadeusz" jest "o wojence i koniach". Panek "Pana Tadeusza"  nie przeczytał, żeby "nie psuć sobie wizji".

Jerzy Panek, "Pan Tadeusz" (II) z Kompletu 17 drzeworytów z cyklu "Pan Tadeusz", 1968/1991

Cykl "Pan Tadeusz" powstał w 1968, natomiast w 1991 został ponownie odbity z oryginalnych klocków i sygnowany przez artystę w liczbie tylko trzech zestawów za sprawą niemieckiego dziennikarza i mecenasa działalności artystycznej Panka Dietera Burgkampa. Jest to bardzo rzadko spotykany na rynku cykl. O ile pojedyncze prace można jeszcze spotkać, to kompletny zestaw jest praktycznie niedostępny. Z pracami z tego cyklu wiąże się też ciekawa anegdota. Szanowany krytyk sztuki, Jerzy Madeyski odniósł się bardzo nieprzychylnie do pomysłu odbicia "Pana Tadeusza" na "drogim" papierze do akwaforty, co miało w jego oczach zburzyć utrwalony obraz Panka-awangardzisty, który swoje dzieła tworzył często przy użyciu materiałów przygodnych, takich jak bibuła, gazety, kartki z zeszytu czy nawet papier pakowy. Po tej krytyce Panek śmiertelnie obraził się na Madeyskiego i zerwał z nim kontakty (zob. Jerzy Madeyski, Jerzy Panek, "Projekt", nr 4, 1990, s. 30–-33, il.).