Mistyczny świat Adelajdy Kot

Artyści mówią

Mistyczny świat Adelajdy Kot

Jagienka Parteka 

 

Tym razem na zbliżającej się Aukcji Młodej Sztuki chcielibyśmy Państwu zaprezentować niezwykle ciekawe prace i stojące za nimi osobistości. Jedną z tych osób jest Adelajda Kot. Artystka, która przyciąga coraz więcej uwagi poprzez swoje dogłębne poszukiwania świata mistycznego, studia fauny i flory oraz ciekawość tego, co nas otacza.

 

Adelajda Kot w latach 2003-2006 studiowała matematykę na Wydziale MIM Uniwersytetu Warszawskiego. Choć matematyka okazała się nie być powołaniem artystki, to jej nauka i poświęcenie się tej dziedzinie również wpłynęły na inspiracje oraz motywy pojawiające się w pracach malarki. Twórczość artystyczna towarzyszy Adelajdzie od najmłodszych lat: brała udział w licznych zajęciach plastycznych, a także z tkactwa, malarstwa, czy rzeźby. Od 2020 malarstwo stało się dla artystki jednocześnie pasją i pracą, artystka czynnie działa w środowisku, pokazując coraz więcej swoich dzieł oraz nieustannie rozwijając umiejętności malarskie.

 

Jagienka Parteka: Co chce Pani wyrazić poprzez swoje obrazy?

 

Adelajda Kot: Poprzez moje obrazy staram się przekazywać zarówno odczucie wizualnego piękna, jak i tajemnicy. Próbuję stwarzać intrygujące motywy dla moich obrazów. Lubię, gdy są baśniowe, ale zawierają w sobie jakąś drapieżną nutkę irracjonalności. Zawsze staram się, aby obraz był niejednoznaczny w swym przesłaniu, pozostawiając odbiorcy pole do swobodnej interpretacji.

 

JP: Jak wygląda Pani proces twórczy?

 

AK: Jest prosty – wymyślam motyw obrazu, a potem po prostu maluję go na płótnie. Pomysłów na obrazy mam zawsze więcej niż czasu na ich namalowanie. Te, których nie zdążę namalować, staram się chociażby zapisywać w notatniku, żeby o nich nie zapomnieć, żeby się nie zmarnowały. Maluję od razu na płótnie, bez szkicowania. Jeśli mowa o czasie, to namalowanie jednego obrazu zajmuje mi od jednego do nawet trzech tygodni, w zależności od jego wielkości.

praca Adelajdy Kot, fot. dzięki uprzejmości artystki

JP: Z czego czerpie Pani najwięcej inspiracji?

 

AK: Inspiracje czerpię z natury, która mnie otacza. Korzystam z niej jednak wybiórczo. Mam swoje ulubione gatunki zwierząt i roślin, które powtarzają się na moich obrazach. Za szczególnie urokliwe uważam na przykład ptaki z długimi dziobami, żaby, małpy – zwłaszcza te z gatunku czepiaków (Atelinae), występujące w Ameryce Południowej i Środkowej. Mam słabość do takich gatunków roślin i zwierząt, które odznaczają się długimi elementami morfologicznymi swojego ciała, np. długa łodyga, długa łapa, ogon, dziób. Odwzorowanie ich na obrazie wiąże się z koniecznością namalowania długiej linii, a ja uwielbiam długie linie. Ponadto uważam, że dysponując taką linią, można łatwiej stworzyć ciekawą kompozycję obrazu, a to właśnie kompozycja ma dla mnie bardzo duże znaczenie. Zawsze starannie i dokładnie ją obmyślam, nic nie jest tu przypadkowe. Inspiruje mnie również matematyka, jej znaki graficzne, a także litery. Jestem synestetykiem i patrząc na litery oraz liczby, widzę je w różnych kolorach. To dlatego często na moich obrazach maluję napisy, najczęściej w języku łacińskim, oraz małe cyferki. Co ciekawe, matematyka jest z naturą ściśle powiązana, o czym świadczy na przykład dobrze znany matematykom Ciąg Fibonacciego. Inspirujące są dla mnie również baśnie i poezja. Przykładowo "Małpa w kąpieli" Aleksandra Fredry, a także "Calineczka" Hansa Christiana Andersena to utwory literackie, do których szczególnie uwielbiam malować ilustracje. Namalowałam już ich kilka i wiem, że będę do tych utworów nawiązywać w kolejnych obrazach.

 

JP: Czy jest coś, bez czego nie może Pani malować?

 

AK: Nie istnieje nic, bez czego nie mogłabym malować. Mogę malować zawsze i wszędzie, mając oczywiście do dyspozycji dobre farby i dobre pędzle. Faktem jest, że bez dobrego pędzla ciężko mi się maluje. Podczas malowania uwielbiam słuchać muzyki lub różnego rodzaju podcastów i audycji radiowych. Gdy już zaplanuję kompozycję obrazu, to kontynuując jego wykonanie, nie muszę skupiać się już dłużej na tym, co maluję – zazwyczaj myślę o zupełnie innych rzeczach i nie ma to żadnego wpływu na jakość i wykonanie pracy. Uważam to za ciekawe zjawisko psychologiczne, z którego wynika, że większość prac namalowałam w dużej mierze nieświadomie. Zawsze gdy siadam do sztalugi, to przygotowuję sobie ogromny kubek kawy i czekoladki.

JP: Czy malarstwo jest jedyną dziedziną sztuki, w której się Pani wyraża?

 

AK: Tak, ponieważ staram się je w jak największym stopniu udoskonalać, i dlatego tylko na nim się skupiam. Uważam, że jeśli ktoś chce być w czymś dobry, to powinien całkowicie i bezkompromisowo skupić się na tym. Jak to powiedział Napoleon Bonaparte: "Cierpliwość, wytrwałość i pot tworzą niepokonaną kombinację sukcesu".

 

JP: Kiedy więc nastał moment, w którym sztuka stała się dla Pani powołaniem?

 

AK: Malarstwo od zawsze było moją pasją, jest niezmiennie obecne w moim życiu. Natomiast zawodowo malarką postanowiłam zostać dopiero w 2020 roku, gdy wybuchła światowa pandemia koronawirusa. A zatem stosunkowo niedawno. Z powodu wybuchu pandemii tymczasowo nie mogłam kontynuować pracy z końmi. To właśnie wtedy postanowiłam zaryzykować i sprawdzić, czy utrzymam się z malarstwa. Okazało się, że tak, że jestem w stanie z niego żyć. Bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ dotychczas, pomimo dobrych wyników aukcyjnych nie wierzyłam, że mi się to uda. Przed rokiem 2020 sprzedawałam obrazy i rysunki z ciekawości, dla zabawy, dla poprawy sytuacji finansowej, jednak nie stanowiło to nigdy wcześniej mojego głównego źródła dochodów. Ale cóż, jak to powiedział kanadyjski hokeista Wayne Gretzky: "Pudłujesz 100% strzałów, jeśli w ogóle ich nie wykonujesz". A więc zawsze warto spróbować!

 

JP: Jakie są w takim razie Pani największe marzenia artystyczne?

 

AK: Moje największe marzenie artystyczne to możliwość nieprzerwanego tworzenia i tak jak wspomniałam, to marzenie już się spełniło. Za swój największy sukces uważam osiągnięcie takiego poziomu malarstwa, że nie muszę już martwić się o godzenie go z pracą niezwiązaną ze sztuką. Gdy praca staje się pasją, to człowiek czuje się tak, jakby w ogóle nie pracował. Uważam przy tym, że sukcesu nie należy mierzyć rozpoznawalnością, czy ilością pieniędzy. Jeśli kochamy naszą pracę i uwielbiamy poświęcać na nią czas, to to właśnie można uznać za sukces. I to cenię sobie w życiu najbardziej – pasje, które nas definiują.

 

JP: Czy są jacyś pasjonaci, artyści, których twórczość Panią szczególnie interesuje lub inspiruje?

 

AK: Moim ulubionym malarzem jest John James Audubon, a za najwspanialszy obraz na świecie uważam "American Flamingo" ("Flaming karmazynowy"), autorstwa tegoż malarza, ornitologa i przyrodnika. Ten obraz uważam za arcydzieło. Ja, tak jak on, też mam słabość do ptaków. Mam też bardzo wielu innych ulubionych malarzy, w tym takich, których obrazy są całkowicie odmienne od moich, ale mimo tego ich twórczość niezwykle mi się podoba. Są to na przykład Frida Kahlo, Rene Magritte, Henri Rousseau, Edward Okuń, Jessie Arms Botke, Edvard Munch, Jerzy Ryszard Zieliński i wielu, wielu innych.

 

Najnowszą pracę artystki "Liszka i liszkojad" mogą Państwo obejrzeć w naszej siedzibie przy ul. Pięknej 1A w Warszawie. Serdecznie zapraszamy do udziału w aukcji, a w szczególności do osobistych licytacji we wtorek 27 sierpnia o godzinie 19.

praca Adelajdy Kot, fot, dzięki uprzejmości artystki