Mikroświat w obrazach Marleny Mosior

Artyści mówią

Mikroświat w obrazach Marleny Mosior

W ramach nadchodzącej Aukcji Młodej Sztuki serdecznie zapraszamy do bliższego zapoznania się z twórczością Marleny Mosior. Ta utalentowana malarka czerpie inspirację z lasu i jego ukrytych zakamarków. Artystka z niezwykłą uwagą obserwuje to, co najmniej dostrzegalne – mikroświat, który często pozostaje niezauważony, przenosi na wielkoformatowe płótna, ukazując niezwykłość swoich spostrzeżeń i znalezisk.

 

Marlena Mosior jest absolwentką Niepublicznego Liceum Plastycznego Talens w Lesku (2010) oraz Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego, gdzie w 2015 ukończyła studia na kierunku grafika. Jej twórczość to nieustanna próba uchwycenia piękna i złożoności natury w skali mikro, które przekształca w organiczne kompozycje.

 

Jagienka Parteka: Co chciałabyś wyrazić poprzez swoje obrazy?

 

Marlena Mosior: Natura odgrywa w moim życiu niezwykle istotną rolę. Poprzez malarstwo mogę oddać jej hołd, podkreślając nieoczywiste piękno i harmonię, które w sobie kryje. W swoich pracach skupiam się na elementach często niedostrzeganych lub uznawanych za marginalne, a które, według mnie, zasługują na należne im miejsce w sztuce. Lubię wierzyć, że nawet najdrobniejsze szczegóły przyrody są odbiciem czegoś większego i głębszego. To właśnie te subtelne elementy stają się głównymi motywami moich obrazów. Pragnę, aby odbiorcy mojego malarstwa również dostrzegli piękno tych pomijanych detali i przeoczonych motywów, które składają się na jej niezwykłość.

Marlena Mosior, fot. Krzysztof Gładysek, zdj. dzięki uprzejmości artystki

JP: Jak wygląda Twój proces twórczy?

 

MM: Podczas spacerów po lesie czerpię inspiracje, fotografuję otaczającą mnie przyrodę, a niekiedy zabieram do pracowni interesujące znaleziska. Wnikliwie się im przyglądam, a następnie przenoszę na płótno, skalując i uwydatniając najciekawsze detale, które w nich dostrzegam.

 

JP: Czy jest coś, bez czego nie możesz malować?

 

MM: Mam wrażenie, że bez lasu nie powstałby żaden z moich obrazów. Spędzam w nim wiele czasu, zanurzając się w jego atmosferze wszystkimi zmysłami. Choć inne ekosystemy również mnie fascynują, to właśnie w lesie czuję się najlepiej – jakbyśmy byli dla siebie stworzeni. Cisza i samotność, które tam znajduję, pomagają mi odnaleźć się w malarstwie. Staram się ograniczać zewnętrzne bodźce, aby móc w pełni oddać się procesowi twórczemu.

 

JP: Z czego czerpiesz najwięcej inspiracji?

 

MM: Inspirują mnie naturalne struktury, wzory i organiczne kształty. Mikroświat kryje w sobie gotowe krajobrazy, które fascynują swoją różnorodnością. Odkrywam je w grzybach, śluzowcach, fragmentach roślin czy zwierząt, ale równie często znajduję inspirację w otaczającym mnie pejzażu.

JP: Czy malarstwo jest jedyną dziedziną sztuki, w której się wyrażasz?

 

MM: Malarstwo zawsze było i nadal jest dla mnie najważniejsze, choć w przeszłości wiele uwagi poświęcałam grafice warsztatowej, zwłaszcza linorytowi, a także projektowaniu graficznemu i ilustracji. Wszystkie te dziedziny miały znaczący wpływ na mój warsztat malarski. Wciąż korzystam chociażby z rysunku, fotografii czy grafiki cyfrowej podczas tworzenia koncepcji do obrazów.

 

JP: Kiedy więc nastał moment, w którym sztuka stała się dla Ciebie powołaniem?

 

MM: Od zawsze lubiłam zajęcia wymagające skrupulatności i skupienia. W dzieciństwie budowałam konstrukcje z klocków, kolorowałam czy rysowałam. Później pojawiło się szydełkowanie, ręcznie robiona biżuteria, a także rozwiązywanie zadań matematycznych. W wieku siedemnastu lat zamieniłam zbiór matematycznych zadań na pędzle i płótna. W leskim plastyku, dzięki inspirującym nauczycielkom, odkryłam miłość do malarstwa. Wyjścia z pracowni w poszukiwaniu inspiracji w przyrodzie sprawiły, że pokochałam również naturę. Od tamtej pory motywy przyrodnicze stały się nieodłącznym elementem mojej twórczości.

 

Nie jestem jednak pewna, czy nazwałabym sztukę swoim powołaniem. Dla mnie to przede wszystkim forma rozmowy – zarówno z otaczającym światem, jak i z samą sobą. Sztuka pozwala mi praktykować uważność i dostrzegać piękno w tym, co pozornie zwyczajne. Bywały momenty, kiedy rozważałam rezygnację z tworzenia, ale potrzeba zawsze brała górę. Tak, w moim przypadku to bardziej potrzeba niż powołanie.

 

JP: Jakie są w takim razie Twoje największe marzenia artystyczne?

 

MM: Spełnienie odnajduję w samym procesie malowania, dlatego każde spotkanie z płótnem jest dla mnie realizacją artystycznych marzeń. Moja twórczość jest silnie związana z naturą, dlatego jednym z moich największych pragnień jest powstrzymanie katastrofy klimatycznej. Na bardziej lokalnym poziomie marzę o tym, by las, który jest mi szczególnie bliski i po którym spaceruję niemal codziennie, przestał być niszczony.

Marlena Mosior, fot. Krzysztof Gładysek, zdj. dzięki uprzejmości artystki

JP: Czy są jacyś pasjonaci, artyści, których twórczość Cię szczególnie interesuje/inspiruje?

 

MM: Przyroda pozostaje dla mnie najbardziej fascynującą i inspirującą twórczynią. Są jednak artyści oraz ich dzieła, które z pewnością wywarły na mnie wpływ lub budzą mój podziw niemal równy temu, który czuję wobec natury. Należą do nich pejzaże Gustava Klimta, linearność obrazów Egona Schielego, ilustracje Daniela Mroza, "Kuropatwy na śniegu" Józefa Chełmońskiego czy symboliczny "Śnieżny krajobraz" Cuno Amieta. Współczesne prace, które mnie zachwycają, to monumentalne rzeźby Ursuli von Rydingsvärd oraz świetliste malarstwo Marka Haby. Niezmiennie też doceniam twórczość artystów ludowych zajmujących się koronczarstwem, hafciarstwem i wycinanką.

 

Najnowszą pracę artystki "Sekwoja 2" mogą Państwo obejrzeć w naszej siedzibie przy ul. Pięknej 1A w Warszawie. Serdecznie zapraszamy do udziału w aukcji, a w szczególności do osobistych licytacji w poniedziałek 27 stycznia o godzinie 19.