Kobiety Dwurnika
Edward Dwurnik malował nie tylko miasta, weduty i podróże autostopem, ale również swoje miłosne przygody i relacje z kobietami. Wątek erotyczny w jego twórczości należy do stosunkowo częstych, zwłaszcza jeśli uwzględni się fakt, że niektóre z obrazów malarza – powstające w długich seriach – to zawoalowane, "ukryte" dla nieuprzedzonego oka przedstawienia o treści erotycznej czy wręcz otwarcie seksualnej.
Jeśli chodzi o swoje liczne relacje z kobietami, Dwurnik nie oddzielał życia prywatnego od sztuki. Wiele kobiet, z którymi łączyły go rozmaite związki, stało się bohaterkami jego malarstwa. Dwurnik poświęcił im przykładowo duży obraz namalowany w 1999 roku, na którym przedstawił je, we właściwym sobie stylu, w kilku rzędach, jedna obok drugiej, jakby tworząc retrospektywny katalog wspólnych przeżyć i relacji. "Obraz ten został jednak po kilku latach całkowicie przekształcony przez artystę, a mianowicie… pocięty na kawałki."
W historii sztuki polskiej znany jest też inny, znacznie sławniejszy, fakt publicznego pocięcia obrazu przedstawiającego kobietę przez malarza, który sam to dzieło wcześniej namalował. Mowa tutaj o słynnym "Szale uniesień", który stworzył na przełomie 1893 i 1894 roku Władysław Podkowiński. Na sam koniec wystawy w warszawskiej Zachęcie, gdzie obraz był eksponowany wiosną 1894 roku, artysta pociął płótno nożem, a zwłaszcza jego fragment przedstawiający nagą kobietę. Według jednej z wersji wydarzeń, funkcjonującej obecnie jako legenda, miał być to desperacki akt malarza, którego odrzuciła zobrazowana na płótnie kobieta, nie odwzajemniająca jego uczuć. W kontraście do tamtego wydarzenia, cięcie płótna przez Dwurnika nie miało tak afektywnego charakteru. Było efektem przyjętej artystyczno-rynkowej strategii, nie pozbawionej humoru. Tnąc swój obraz Dwurnik występował jako świadomy swojej społecznej oraz rynkowej pozycji artysta, który z jednej strony tworzy obrazy, a z drugiej musi zadbać o własny wizerunek i dostępność swojej sztuki dla widzów oraz potencjalnie zainteresowanych nią kolekcjonerów i kolekcjonerek.
Prezentowana praca Edwarda Dwurnika, która trafi na aukcję ART OUTLET – Sztuka Współczesna 24 marca, posiada szczególną historię, jest to bowiem kilka mniejszych fragmentów płótna, które powstały w wyniku pocięcia na kawałki wcześniej powstałego, obszernego obrazu tegoż autora. Dwurnik pociął go własnoręcznie, na oczach zdziwionych widzów. Miało to miejsce w warszawskiej galerii Raster w grudniu 2003 roku. Akcja malarza miała charakter nieco prześmiewczy, a jednocześnie dojmująco dosłowny. Celem artysty było wówczas stworzenie sztuki dostępnej, którą można nabyć w galerii w niewygórowanej cenie. Dlatego też pociął on swoją wcześniejszą pracę na kawałki, a każdy z widzów mógł nabyć jedną lub więcej części. Zdziwienie publiczności spowodowane było również tematyką płótna: dotyczyć miało ono licznych romansów artysty. Przedstawił on na obrazie kolejne kobiety, z którymi łączyły go rozmaite relacje. Tak wydarzenie relacjonowano w prasie:
"Później już na kolanach i z wielkimi nożycami Edward Dwurnik ciął obraz na mniejsze części, z których każda przedstawiała jedną z ‘kobiet jego życia'. – Naprawdę tyle ich było? – z niedowierzaniem pytali zebrani. – Oczywiście - odpowiadał Dwurnik i jakby na potwierdzenie słów, co jakiś czas przerywał cięcie, popadając nad niektórymi obrazkami w lekką zadumę. Przypomniawszy sobie damę, ciął dalej. Aż wielki obraz zamienił się na wiele małych, pięknych portretów"
(Łukasz Kamiński, cyt. za: https://wyborcza.pl/1,75248,1821841.html).
Treść erotyczną, jednak w zupełnie innym wydaniu, przedstawia również kolejny obraz Dwurnika. Są to prezentowane tutaj "Pomarańczowe tulipany" z 2018 roku, które również zostaną zlicytowane na aukcji ATR OUTLET – Sztuka Współczesna. Motyw tulipanów jest jednym z bardziej rozpoznawalnych w twórczości Edwarda Dwurnika. Artysta malował je pojedynczo lub wypełniał nimi gęsto całe pole obrazowe, przedstawiając je w równych rzędach, jeden pod drugim. Najczęściej malowane były w intensywnych kolorach: w czerwieni, rzadziej w odcieniach żółcieni oraz okazjonalnie w błękitach. Niekiedy malarz posługiwał się dodatkowo impastową fakturą za pomocą której podkreślał sensualny charakter motywu. Artysta przez wiele lat przedstawiał wybrane kwiaty na różne sposoby i prezentował ich kolejne warianty.
Tulipany w twórczości Dwurnika nie były jednak wyłącznie dekoracyjnym motywem czy oznaką zainteresowania artysty światem flory. Ten bardzo konwencjonalny temat, jakim jest w malarstwie przedstawienie kwiatów, u Dwurnika uzyskał aspekt erotyczny, a nawet seksualny. Tulipan w jego obrazach przedstawiony jest w umowny sposób, jedynie za pomocą uproszczonego kształtu kielicha z zaznaczonymi płatkami, a przy bliższym oglądzie może przypominać kobiece genitalia. Takie odczytanie tulipanów sugerował sam Dwurnik. Fakt powtarzania tego motywu przez malarza, powiązany z jego świadomością o przekazywaniu takiego sensu przez obraz, można uznać zatem za intencjonalność tego znaczenia. Jak tłumaczył sam Dwurnik:
"A to kielich kwiatka przypomina waginkę, a to kieliszek"
(Edward Dwurnik, Matejko Polski współczesnej, "Newsweek", 05.12.2010, dostępny na https://www.newsweek.pl/edwarddwurnik-poznaj-jego-sztuke/86gm2em).
Delikatny, subtelny, erotyczny wydźwięk tych prac czyni tulipany swojego rodzaju grą z widzem i jego zdolnościami percepcyjnymi. Różnią się one w znacznym stopniu od obrazów Dwurnika, które w otwarty sposób emanują seksualnością. Był to przykładowo obraz ukazujący "Sześćdziesiąt polskich kobiet masturbujących się na przystanku autobusowym". Dwurnik wykonywał również znacznie mniej prowokacyjne wizerunki nagich kobiet, wpisujące się w wielowiekową tradycję żeńskiego aktu. Przedstawienia aktów kobiecych w różnorodnych pozach, skonfrontowane z motywem tulipanów pokazywały, że artysta jest w stanie podejmować zagadnienie erotyki na wiele sposobów: obrazoburczo, tradycyjnie, ale też nieco żartobliwie, aluzyjnie - jak w przypadku tulipanów.