Kanon sprzeciwu

Spotkanie z ekspertem

Kanon sprzeciwu

Dorota Monkiewicz

 

W 1984 roku odbyła się jubileuszowa konferencja szacownego Stowarzyszenia Historyków Sztuki pod tytułem "Sztuka Polska po 1945 roku", na której z gwałtownością trzęsienia ziemi doszło do zakwestionowania dotychczasowego konsensusu w sprawie kanonu polskiej sztuki powojennej. Na fali emocji politycznych spowodowanych rewolucją "Solidarności", a następnie wprowadzeniem dyktatury "stanu wojennego", historycy sztuki, krytycy i artyści zadali sobie niestawiane od lat pytania: czy sztuka może być ideowa? Czy może reagować na rzeczywistość tu i teraz?

 

Po niechlubnych doświadczeniach socrealizmu – sztuki tworzonej na zamówienie partyjne – po połowie lat pięćdziesiątych artyści "nowocześni" uznali, że sztuka abstrakcyjna, autoteliczna, dotycząca samego statusu dzieła sztuki jest gwarancją wolności twórczej i niezależności od władzy. Na konferencji w 1984 roku uznano jednak, że w ten sposób artyści awangardy wpisali się w propagandę komunistycznego państwa, które –szczególnie w latach siedemdziesiątych, kiedy pierwszym sekretarzem Partii był Edward Gierek – chciało uchodzić za nowoczesne i liberalne. W świecie sztuki przewrotu dokonali artyści Gruppy, którzy swoim ekspresyjnym językiem malarskim starali się mówić nie tylko o okropnościach stanu wojennego (por. Jarosław Modzelewski, "Szturmujące delfiny", 1981; Ryszard Woźniak, "Naród patagoński przed główną trybuną", 1983; Paweł Kowalewski, "Ja zastrzelony przez Indian", 1982) ale także o zakazanych przez cenzurę tematach z najnowszej historii Polski, jak np. na obrazie Włodzimierza Pawlaka "Stanisław Ignacy Witkiewicz podrzynający sobie żyły po wkroczeniu Niemców do Polski", czy Pawła Kowalewskiego "Mon cheri bolsheviq".

W latach osiemdziesiątych istnieje drugi i trzeci obieg niezależnej kultury. Nad tym trzecim historycy sztuki się wówczas nie pochylają, chociaż Jacek Kryszkowski zamyka ich wówczas w sali, w której obradują i ukrywa klucz. Z jednej strony rozwija się system wystaw i twórczość artystów w ramach sztuki "przykościelnej", symbolizowanej przez takie postacie jak Tadeusz Boruta i Jan Rylke, w którym bierze udział wielu modernistycznych klasyków malarstwa starszego pokolenia, z drugiej – działają środowiska trzeciej drogi – antykomunistyczne, ale i zarazem antykościelne lub co najmniej indyferentne w tym względzie, jak Łódź Kaliska wraz z Jackiem Kryszkowskim oraz Grupa LUXUS we Wrocławiu i uczestnicy środowiska alternatywnego w Gdańsku (m.in. Grzegorz Klaman, Jacek Staniszewski, Sławomir Witkowski).

 

Malarze Gruppy inspirowali się twórczością Andrzeja Wróblewskiego, ale mieli także swoich poprzedników w nurcie "nowej figuracji", z połowy lat sześćdziesiątych. Każdy kierunek, który zamiast abstrakcyjnego wzoru pragnie portretować rzeczywistość, niesie w sobie krytyczny potencjał polityczny. Koniec lat sześćdziesiątych w Polsce obfitował w dramatyczne wydarzenia – nagonkę antysemicką, tłumienie protestów studentów na uczelniach, a w końcu masakrę robotników w Gdańsku w grudniu 1970. W reakcji na te wydarzenia powstały obrazy Wiesława Szamborskiego "Tragiczne wydarzenia" i "Okrutne wydarzenia" z lat 1968-69. W latach siedemdziesiątych metaforami politycznymi zapełniał swoje obrazy także Jerzy "Jurry" Zieliński, chociażby malując kompozycję z zasznurowanymi ustami "XXX" (1974), kojarzącą się nieodmiennie z peerelowską cenzurą. W środowisku warszawskim malarstwo "nowej figuracji" uprawiali Marek Sapetto i Wiesław Szamborski, natomiast w Krakowie w tym duchu działała Grupa "Wprost" w składzie Maciej Bieniasz, Zbylut Grzywacz, Leszek Sobocki i Jacek Waltoś. Wprostowcy przeciwstawiali się awangardzie, ale i krakowskiemu koloryzmowi, podejmując w swych dziełach aktualne treści o wymowie społecznej. Całkowitym novum w uniwersalnym świecie sztuki była religijna problematyka twórczości Macieja Bieniasza, głęboko wierzącego i praktykującego katolika, który sięgając do ikonografii czasów biblijnych, pragnął w malarstwie odwoływać się do wartości metafizycznych, do sacrum. To z już z samej natury komunistycznego państwa, promującego agresywny ateizm, było przyjęciem postawy politycznej. Z kolei Zbylut Grzywacz przedstawiał w obrazach drastyczne sceny z życia w zdegradowanym totalitarnym kraju, jakim była Polska Ludowa. Materią jego rzeczywistości były kolejki – poniżająca walka o przetrwanie i ludzie pozbawieni prawa do indywidualności ("Kolejka jeszcze trwa", 1972-73). Degradację moralną i cywilizacyjną społeczeństwa w czasach PRL-u obrazował także Edwarda Dwurnik w cyklu "Sportowcy" i Jerzy Duda-Gracza w "Motywach i Portretach Polskich".

Po zmianie politycznej 1989 roku, około połowy następnej dekady, pojawia się radykalna sztuka krytyczna. Inspirowana koncepcjami biopolityki Michela Foucaulta, postrzega władzę polityczną jako instytucję kontroli ludzkich ciał. Sztuka krytyczna wprowadza do debaty publicznej kwestie płci kulturowej, równouprawnienia różnorodnych tożsamości seksualnych, epidemii AIDS, a z drugiej strony refleksję dotyczącą konsumpcjonizmu, nowej obrazkowej kultury medialnej, zatracenie wszelkich wartości humanistycznych w pogoni za dobrami materialnymi. Na gruncie biopolityki dochodzi do konfliktu z triumfującą po 1989 roku instytucją Kościoła Katolickiego. Szczególnie silnie ta tematyka wybrzmiewa w twórczości Roberta Rumasa i Grzegorza Klamana. W latach dziewięćdziesiątych Katarzyna Kozyra, Artur Żmijewski i w pewnym stopniu także Paweł Althamer zmagają się z problematyką obsceniczności ludzkiego ciała.

 

W kolejnej dekadzie, po wejściu na scenę sztuki nowego pokolenia artystycznego, dla którego PRL był czasem romantyzowanego dzieciństwa, polityczność polskiej sztuki zmienia kierunek. W 2002 roku wychodzi pierwszy numer lewicowego magazynu "Krytyka Polityczna"; w 2004 roku Polska wstępuje do Unii Europejskiej. Dopiero wtedy artyści poddają rewizji i krytycznemu oglądowi skutki transformacji ustrojowej, która dokonała się po 1989 roku. W projektach twórców, odnoszących się do materii społecznej, mowa jest o bezrobociu, zniszczeniu miejsc pracy, eksploatacji pracowników, wykluczeniu społecznym, a wreszcie pozostawieniu własnemu losowi kultury i sztuki. Rewaloryzacji podlegają osiągniecia doby PRL-u: architektura socmodernizmu, polski konceptualizm lat siedemdziesiątych, lewicowe poparcie dla Edwarda Gierka i również późniejsza jego kontestacja w wykonaniu duetu KwiekKulik. Powraca się do twórczości innych kontestatorów z tego okresu – Anastazego Wiśniewskiego i Leszka Przyjemskiego (Nieistniejącej Przytakującej Galerii "Tak") oraz Andrzeja Partuma. Po dziesięciu latach doświadczeń z systemem parlamentarnym, pojawią się artyści, którzy czujnie ten system obserwują, (por. obrazy Marcina Maciejowskiego). Jest to ze wszech miar słuszne, gdyż w XXI wieku los artystów i instytucji kultury w Polsce zmienia się przy każdej zmianie koalicji rządzącej i wpływa na przekaz sztuki. Nie bez związku ze zmianami na scenie politycznej obok sztuki "lewicowej", wartościującej pozytywnie demokratyczne społeczeństwo otwarte, równouprawnienie mniejszości, ekologiczny styl życia, pojawia się sztuka "prawicowa", opowiadająca się po stronie wartości konserwatywnych, narodowych, katolickich i szczególnie rozumianej polityki historycznej.