Gdynia. Marzenie o nowoczesności

5 minut z...

Gdynia. Marzenie o nowoczesności

Nie ma w Polsce drugiego miasta, którego tożsamość byłaby tak silnie związana z modernizmem jak Gdynia. W przeciwieństwie do Warszawy, Krakowa czy Łodzi nie rozwijała się wokół średniowiecznego rynku ani historycznego centrum, lecz powstawała niemal od podstaw równolegle z budową portu. Dlatego też nowoczesność była punktem wyjścia. Modernizm okazał się nie tyle stylem architektonicznym, ile językiem opowieści o państwie, które chciało patrzeć w przyszłość.

 

Narodziny Gdyni przypadły na moment, w którym Europa fascynowała się nowoczesnością. Bauhaus, funkcjonalizm, styl międzynarodowy i Art Déco zmieniały sposób projektowania budynków, wnętrz, mebli i przedmiotów codziennego użytku. Polska, budując port nad Bałtykiem, nie tylko uczestniczyła w tej przemianie, ale stworzyła jeden z jej najbardziej konsekwentnych przykładów. Modernizm w Gdyni objął nie tylko architekturę, lecz również sztukę, design, grafikę, fotografię i kulturę wizualną całego miasta.

Najbardziej rozpoznawalnym symbolem gdyńskiej nowoczesności pozostaje styl okrętowy. Zaokrąglone narożniki kamienic, długie balkony przypominające pokłady statków czy tarasy dachowe przywoływały estetykę transatlantyków przecinających Atlantyk. W innych europejskich miastach była to jedynie moda. W Gdyni natomiast architektura mówiła językiem miejsca, miasta żyjącego portem, żeglugą i morzem. Już w 1937 roku publicysta Henryk Chudziński pisał o tych modernistycznych budynkach: "Buduje się w Gdyni okręty z cegły i cementu na lądzie!"

 

To właśnie transatlantyk stał się jednym z najważniejszych symboli epoki. Oznaczał nie tylko postęp techniczny, ale również luksus, mobilność i aspiracje II Rzeczypospolitej. Estetyka statków przenikała do architektury, wzornictwa przemysłowego i sztuki użytkowej, a wnętrza legendarnych MS "Piłsudski" i MS "Batory" projektowali najwybitniejsi polscy artyści: od Wojciecha Jastrzębowskiego i Stanisława Brukalskiego po Zofię Stryjeńską, Bolesława Cybisa, Julię Keilową czy Antoniego Kenara. Statki te miały być pływającymi ambasadami polskiej kultury i nowoczesności.

 

Modernizm Gdyni nie kończył się jednak na architekturze. Port szybko stał się jednym z najważniejszych tematów polskiej sztuki XX wieku. Betonowe nabrzeża, żurawie, magazyny i kadłuby statków fascynowały artystów jako rytm form, konstrukcji i światła. W twórczości Kazimierza Ostrowskiego industrialny pejzaż przestawał być dokumentem rzeczywistości, stając się polem nowoczesnych eksperymentów malarskich inspirowanych doświadczeniami europejskiej awangardy.

To właśnie ta wielowymiarowość sprawia, że dziś mówi się o Gdyni nie jako o zbiorze pojedynczych budynków, lecz jako o jednym z najciekawszych projektów modernistycznych w Europie. Gdynia przestała być jedynie świadectwem ambicji II Rzeczypospolitej. Wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO potwierdza, że miasto należy dziś do grona najważniejszych przykładów modernizmu w skali światowej, a jego architektura, urbanistyka i kultura wizualna stanowią dziedzictwo o ponadnarodowym znaczeniu.

 

Zmienia się również rynek sztuki. Jeszcze kilkanaście lat temu zainteresowanie kolekcjonerów koncentrowało się przede wszystkim na malarstwie marynistycznym. Dziś coraz większą uwagę przyciągają również projekty związane z historią polskich transatlantyków, plakaty żeglugowe, wzornictwo przemysłowe oraz przedmioty użytkowe powstające dla Gdynia America Line. Cukiernice, imbryki czy serwisy projektowane dla Polskich Linii Oceanicznych osiągają na aukcjach wielokrotnie wyższe ceny niż jeszcze dekadę temu, stając się świadectwem rosnącego zainteresowania estetyką międzywojennego modernizmu.

 

Modernizm Gdyni okazuje się więc czymś znacznie więcej niż stylem architektonicznym. Jest opowieścią o kraju, który poprzez sztukę, design i architekturę chciał zbudować własny obraz przyszłości. I właśnie dlatego, sto lat po narodzinach miasta, pozostaje jednym z najbardziej fascynujących rozdziałów historii polskiej kultury.