Bo rzeźba żyje

Artykuł

Bo rzeźba żyje

Dlaczego jestem rzeźbiarzem? Bo rzeźba żyje.
Żyje w stałym związku ze światłem i cieniem. Ciągle bawią się razem. Cień jest jej dzieckiem, a światło ojcem cienia. Żyje też deszczem. Śniegiem. Żyje z całym otoczeniem. Żyje z tłem neutralnym lub trudnym. Raz jest to związek szczęśliwy. Innym razem zdecydowanie nie, ale żyją na dobre i na złe. Pokrywa się patyną. Pożądaną lub nie. Rdzą. Nalotem. Dla niektórych się niszczy. Dla mnie dojrzewa. Ciągle się zmienia. Rzeźba jest żywa.
Dlaczego jestem rzeźbiarzem? Praktycznie urodziłem się w pracowni rzeźbiarskiej i to nie byle jakiej, bo po Alinie Szapocznikow. Moja mama Zofia Wolska i mój ukochany ojczym Tadeusz Łodziana, oboje rzeźbiarze, przejęli tę pracownię, gdy Alina, ich przyjaciółka, wyjechała z Polski. Tam się wychowywałem. W gipsie i w glinie. Wśród form i dłut.
Zawsze wiedziałem, że będę tworzył. Na studiach wybrałem grafikę. Mama zawsze powtarzała mi, że powinienem rzeźbić. Ja na przekór jej nie rzeźbiłem. Prawie natychmiast po jej śmierci zacząłem rzeźbić. Mama miała rację. Rzeźba to moja prawdziwa miłość. Bo rzeźba żyje. 

 

- Marek Bimer
 

Paulina Dzikowska, Michał Szczepański / W_SRODKU, fot. dzięki uprzejmości artysty

Marek Bimer to artysta wszechstronny – pracuje jako rzeźbiarz, rysownik i projektant. Pochodzi z rodziny o silnych tradycjach artystycznych. W 1989 roku ukończył grafikę na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, był uczniem Haliny Chrostowskiej. Po skończonych studiach, w obliczu niepewnej sytuacji artystów, rozpoczął pracę w reklamie i był jednym z pionierów rozwoju tego obszaru w Polsce. Rzeźbić zaczął w 2015 roku, po śmierci rzeźbiarki Zofii Wolskiej. Jednak doświadczenie zbierał już od najmłodszych lat obserwując jej warsztat. Artysta ma wielka ciekawość, pęd do poszukiwań nowych rozwiązań, wciąż eksperymentuje z technikami. Jedną z ciekawszych jest użycie żywicy w której zatapia nieoczywiste obiekty. Wykorzystuje przedmioty niepotrzebne, porzucone, pozaartystyczne i daje im nowe życie. Unieruchomione w masie żywicznej przypominają tajemnicze, zastygłe ławice. Inny obszar zainteresowań artysty to minimalistyczne obiekty o obłych kształtach i gładkiej powierzchni. Są wśród nich formy ze świata organicznego i uproszczone części ciała. Do tej grupy należy prezentowana na aukcji rzeźba "Liar". Na pierwszy rzut oka abstrakcyjna kompozycja, okazuje się być oszczędnym portretem bohatera popularnej powieści Carlo Collodi'ego Pinokia, najsłynniejszego kłamcy. Bimer skupia się na formie, wydobywając jedynie najistotniejsze szczegóły. Powierzchnia jego prac jest spokojna, uładzona, często odbijająca otoczenie niczym lustro.

Analizując prace Marka Bimera trudno znaleźć jednoznaczne analogie. Artysta bowiem jest świadomym twórcą, który swobodnie porusza się między estetykami. Minimalistyczne kompozycje korespondują z formami Constantin'a Brâncuși'ego czy Barbary Hepworth. Niewątpliwie wyjątkowe miejsce, jakim była pracownia matki odziedziczona po Alinie Szapocznikow, miało wpływ na twórczość Bimera, który dorastał w otoczeniu prac wielkich artystek. Później sam poszukiwał inspiracji podróżując i zgłębiając historię sztuki. Wszystko to, co doświadczył i zobaczył znajduje odzwierciedlenie w kształcie jego prac. Tym bardziej ciekawe gdzie dalej zaprowadzą go eksperymenty z formą, która, jak mówi rzeźbiarz, ciągle żyje.