Astralografie Romana Opałki
Na temat grafiki Romana Opałki dotychczas powstało kilka krótkich tekstów, jednak w dużej mierze ten epizod w karierze artysty pozostaje niezbadany. Opałka zaczynał jako grafik pracując dla Ludowego Wojska Polskiego i przygotowując plakaty wykonywane w technice litografii. Wiele z jego wczesnych prac, takich jak na przykład ‘Studia dotykowe' z końca lat 50. nosiły cechy graficzności, czyli były ‘odbijane' lub powielane. Były to prace na papierowym podłożu pokrywane tuszem.
Ten sposób wykonania przypomina oczywiście tradycyjną dla techniki rysunku metodę lawowania, jednak o ile zwykle lawowanie było dodatkiem dla właściwej kompozycji, o tyle tutaj gradacje rozwodnionego koloru oraz jego zmienna intensywność stają się głównym zagadnieniem obrazu. Bożena Kowalska, historyczka sztuki, autorka monografii twórczości Romana Opałki, ale też jego przyjaciółka, porównała te prace – ze względu na ich pionowy format – do dawnego malarstwa japońskiego. Opałka wykonywał "Studia dotykowe" poprzez pokrycie pewnej powierzchni tuszem, a następnie odciśnięcie jej na papierze. W ten sposób praca stawała się czymś na kształt stempla, odcisku, w którym uwidaczniała się aktywność artysty. Opałka bardzo mocno zaangażowany był w pracę z różnego rodzaju matrycami, jednak największe sukcesy odnosił w dziedzinie litografii.
Choć Opałka kształcił się na wydziale malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, zajmował się w swoim życiu nie wyłącznie malarstwem, z którym jest zwykle kojarzony. Praktykował także inne dziedziny twórczości, takie jak na przykład projektowanie graficzne, fotografia, medalierstwo czy grafika warsztatowa. Multiplikacja była jednym z najważniejszych motywów przewodnich w twórczości Romana Opałki. Nie tylko powielane obrazy liczone, ale przede wszystkim prace graficzne stanowiły na początku o międzynarodowym sukcesie artysty. Pierwsze laury Opałka zaczął zdobywać za grafiki z cyklu “Opisanie świata". Za kwasoryt zatytułowany "Adam i Ewa" otrzymał Grand Prix na 7. Międzynarodowym Biennale Grafiki w Bradford. Jego działalność graficzna została również doceniona w 1969 roku na rodzimym 3. Międzynarodowym Biennale Grafiki w Krakowie. Aż do 1972 roku, do wystawy w londyńskiej William Weston Gallery, grafika była swoistym drogowskazem na jego drodze twórczej. Podczas tej wystawy, Opałka symbolicznie zerwał z dotychczasową działalnością graficzną. Manifestacyjnie rozłożył swoje ryciny na podłodze galerii, a na ścianie zawiesił jeden ze swoich “Obrazów liczonych", jako swoisty ideał, do którego artysta miał zamiar podążać.
Niezwykła rzadkością na polskim rynku są astralografie Romana opałki, pochodzące z połowy lat 60. XX wieku. Astralografie powstały na początku drogi Opałki, jeszcze w okresie eksperymentów formalnych związanych z metodami multiplikacji i stanowią bardzo rzadki przykład poszukiwań artystycznych tego artysty. Opałka stworzył wówczas serię abstrakcji geometrycznych i graficznych przedstawień żołnierzy, które wykonał w stworzonej przez siebie i sobie tylko właściwej technice. Nie są znane tajniki wykonywania astralografi i sam Opałka niewiele o tym procesie wspominał. Wiadomo jednak, że do ich stworzenia artysta stosował klisze fotograficzne i prawdopodobnie powiększalnik. Astralografie swoją fakturą i charakterystycznym ziarninowaniem przypominają litografię, jednak od litografii różnią się charakterystyczną szarą barwą i bardzo niską saturacją koloru. Astralografie odbijane były na cienkim białym papierze i nie były sygnowane. Zachowało się dosłownie tylko kilka prac wykonanych w tej technice, a na polskim rynku aukcyjnym dotychczas pojawiło się tylko kilka egzemplarzy.