Aukcja charytatywna Kolekcji mBanku dla WOŚP (wyniki)
12 stycznia 2020 godz. 18:00

Cena wylicytowana: 850 000 zł
Numer obiektu na aukcji
205

Cena wylicytowana: 850 000 zł

olej/płótno, 81 x 198 cm
sygnowany, datowany i opisany p.d.: 'Jul Fałat | Kraków 1898'
ID: 80886
Więcej informacji
„Sceny myśliwskie stały się jednym z najważniejszych tematów w twórczości Juliana Fałata. Indywidualnie zinterpretowane budziły zachwyt publiczności i krytyków” – stwierdza Anna Król (Anna Król, Julian Fałat, Stalowa Wola 2009, s. 54). Fałat powracał do tego tematu w różnych momentach kariery, natomiast pewne polowanie stało się prawdziwym przełomem w jego karierze. Na początku 1886 roku malarz wyprawił się do Nieświeża, na kresy dawnej Rzeczpospolitej, gdzie odbyły się łowy zorganizowane przez Antoniego Radziwiłła (wzorowane na królewskim polowaniu z 1784 roku, w którym uczestniczył Stanisław August Poniatowski), ówczesnego pana na tamtejszym zamku. Książę, przywracający wówczas miejscowości rangę magnackiej stolicy, zapraszał do siebie europejską arystokrację. Szerokim echem odbił się w rzeczonym roku przyjazd do dóbr Radziwiłłów księcia Wilhelma Pruskiego, dwa lata później koronowanego na cesarza niemieckiego jako Wilhelm II. Fałat wyruszył wówczas z Warszawy, aby zdać relację z polowania na łamach warszawskiej prasy jako malarz i ilustrator, zaopatrzony w listy polecające. W swoich pamiętnikach barwnie opisał artystyczne przeobrażenie, jakie dokonało się w nim po wizycie w Nieświeżu dzięki tamtejszej dzikiej przyrodzie. Przyniosło mu ono sukces w świecie sztuki. Twórca zaczął się cieszyć uznaniem Antoniostwa Radziwiłłów, którzy zapraszali go na włości także w kolejnych latach, a nawet samego księcia Wilhelma. O spotkaniu z nim pisał w ten sposób: „Kiedy zostałem mu przedstawiony dnia 15 lutego 1886 roku na polowaniu u skuzynowanego z Hohenzollernami księcia Antoniego Radziwiłła w Nieświeżu, uderzyła mnie jego pogodna twarz, patrząca niebieskimi oczyma, pełna młodzieńczej radości i podziwu dla niezwykłej zimy i dziewiczych lasów” (Julian Fałat, Pamiętniki, wyd. II, Katowice 1987, s. 192). Jeszcze w tym samym roku Fałata powołano na prestiżowe stanowisko: książę uczynił go nadwornym malarzem, przez co artysta rezydował w Berlinie do 1895. W tym okresie jego dorobek wzbogacił się o przedstawienia polowań w łowieckich dobrach Hohenzollernów w Schorfheide, na północ od stolicy, w których od połowy XIX wieku znajdował się pałacyk łowiecki Hubertusstock. Twórca bywał tam rokrocznie, ostatni raz w 1900. Często towarzyszył monarsze w cesarskich polowaniach w Romintach Wielkich w Prusach Wschodnich. Pojawiał się także na łowach w majątkach arystokracji, by uwieczniać w akwareli lub technice olejnej powroty myśliwych, nagonki czy powaloną zwierzynę. Nie odstępował od weryzmu obserwacji, lecz jego warsztat ulegał przemianom dzięki zaadoptowaniu środków impresjonizmu i nowych tendencji sztuki europejskiej. Krytyka odnotowywała: „Sceny te tętnią życiem, są jakby żywcem przeniesione ze świata, wycięte i ręką czarodzieja przeniesione na płótno” (Czesław Jankowski, Ze sztuki i teatru, „Kraj” 1895, nr 13, s. 31). W okresie berlińskim artysta cieszył się wielkim uznaniem. Eksponował swoje dzieła w Europie Środkowej – w Warszawie, Krakowie, Pradze, Berlinie czy Monachium, a także poza nią, w Paryżu, Madrycie i Chicago. Prezentowana kompozycja powstała w krakowskim okresie twórczości malarza. W 1895 roku Fałat został mianowany dyrektorem Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie i odtąd pozostawał silnie związany z rodzimy środowiskiem artystycznym. Pracował zarówno w akwareli, jak i, często bliżej 1900 roku, technice olejnej wykonując wielkoformatowe pejzaże i sceny z polowań. Prezentowany „Wyjazd na polowanie” nawiązuje schematem kompozycyjnym do akwareli „Nagonka – polowanie w Staszowie” z 1894 roku (Muzeum Narodowe w Warszawie). Artysta, wykorzystując technikę olejną, zachował spontaniczność dyspozycji tkanki malarskiej. Szczególnie widoczne jest to w partii pejzażu leśnego. Kilkudziesięciopostaciowa kompozycja została ujęta pasowo, z misternie opracowanymi kolorystycznie śladami w śniegu, które kreślą linie z wolna zbiegające się na przekrytym postaciami myśliwych horyzoncie.