Kolekcjonowanie 3.0
Projekt aukcji "Sztuka Dzisiaj. Wybór Kuratora" jest pionierskim przedsięwzięciem na polskim rynku sztuki. Październikową ofertę stworzyliśmy wraz z Sebastianem Kustrą - kolekcjonerem sztuki, kuratorem i redaktorem naczelnym pisma ART MONITOR.
W świecie, w którym wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki, zdigitalizowane, możliwe do wypożyczenia lub zwyczajnie już opatrzone w mediach społecznościowych, potrzeba kolekcjonowania dzieł sztuki wydaje się osobliwą aberracją. Dodatkowo nie pomaga fakt, że samo kolekcjonowanie w ostatnich dekadach obrosło wieloma mitami i często trudno o nim myśleć w kategorii ekscytacji, raczej – kalkulacji. Co się opłaca kupić? Co wypada mieć? Czym warto się pochwalić? Na szczęście najmłodsze pokolenie osób kolekcjonerskich zaczyna znów zadawać sobie kluczowe pytanie przed podjęciem decyzji o zakupie. A to pytanie brzmi: "Czy to mi się podoba?".
Dla nowych osób kolekcjonerskich sztuka jest dziś odzwierciedleniem ich przekonań, emocji oraz elementem budowania marki osobistej – jedynym, który jest w stanie ich wyróżnić. Na równi stawiają oni sztukę zaangażowaną społecznie, tę czysto estetyczną oraz tę operującą wyłącznie na poziomie memów. Ich wyborów nie determinuje (jeszcze?) kalkulacja, a szczera reakcja na konkretną pracę. Artystyczne i sprzedażowe sukcesy Tycjana Knuta, Armana Galstyana czy Moniki Drożyńskiej pokazują, że dzisiejszy odbiorca jest uważny, wrażliwy i otwarty na nowe.
Na aukcji "Sztuka dzisiaj. Wybór kuratora" udało się zebrać prace osób artystycznych z różnych światów, ale tworzących razem zaskakująco spójne uniwersum. Dzieła Magdaleny Abakanowicz i Jana Baszaka idealnie zagrają w jednym wnętrzu, podobnie jak te Anety Grzeszykowskiej i Tomka Barana. Wilhelm Sasnal jest zawsze bezpiecznym wyborem, ale już dziś warto zainteresować się fotografiami Mike'a Bony czy medytacyjną sztuką Dobrawy Borkały. Nowoczesne myślenie o budowaniu kolekcji powinno być organiczne, otwarte na różne media, nieszablonowe. Bycie więźniem własnego pomysłu na kolekcję to nie jest najszczęśliwszy moment na jej rozpoczęcie.
Polski rynek sztuki jest wciąż w fazie rozwojowej. Istniejące kolekcje prywatne – choć z wieloma imponującymi pracami – są w większości pozbawione właściwości. Brak im charakteru, bo, za sprawą wciąż tych samych nazwisk, wszystkie znaczące kolekcje zlewają się w jedną płynną całość. Najmłodsze pokolenie osób kolekcjonerskich zdaje się odwracać ten trend: chce być osobne, autentyczne, wyraziste. I taką sztukę chce wybierać.
Zanim to jednak nastąpi, to – według raportu Art Basel i UBS – w wyniku sukcesji pokolenie millenialsów w najbliższym czasie będzie rozdawać karty. Jako najbogatsza generacja w historii odziedziczy majątki warte prawie 70 bilionów dolarów, a w tym także zbierane latami kolekcje sztuki. Czy uzna, że warto je zachować, czy może lepiej przekazać je instytucjom? A może zdecydują o wprowadzeniu ich na rynek? Pewne jest jedno: w kolejnych latach na rynku sztuki czeka nas jeszcze niejedna rewolucja.
Sebastian Kustra