Pląsające słowa – tytuły prac Jana Dobkowskiego pod lupą

Autonomy of the Artwork

Pląsające słowa – tytuły prac Jana Dobkowskiego pod lupą

Kornelia Starczewska 

 

"Staram się dużo podróżować, aby poznać świat przyrody i różnych kultur, gdyż jedno i drugie to natchnienie dla mojej sztuki".

– Jan Dobkowski

 

"Ciepłe miejsce", "Pączkująca", "Niepotrzebny ukłon" – tytuły prac Jana Dobkowskiego brzmią jak wersy poezji wizualnej. Są krótkie, sugestywne i pełne znaczeń. Tak jak jego obrazy o wibrujących przed okiem barwami, tak i język, którym je opisuje, jest żywy i pełen rytmu. Tytuły są nie tylko podpisem, lecz także integralnym elementem kompozycji. Tworzą napięcie, kierują wyobraźnię i uruchamiają emocje. Jak zaznaczał Dobkowski, punktem wyjścia do powstania kompozycji są farba i myśl.

 

Czy malarz może być także poetą jednego słowa? Językoznawczyni i krytyczka literatury dr. Agnieszka Waligóra wnika pod warstwę malarską języka, którym posługuje się artysta:

"W tytułach prac Jana Dobkowskiego pierwsze skrzypce grają opis i ruch: artysta opisywał swoje dzieła poprzez struktury epitetowe, opatrując rzeczownik - głównego bohatera czy bohaterkę dzieła, zwykle należącego do klasy abstrakcji: sen, radość, miejsce, ukłon - przymiotnikiem, zwykle zmysłowym, synestezyjnym: ciepły, wiosenny, australijski. Czasem ograniczał się wyłącznie do epitetu, odsuwając na bok przedmiotowość obrazu i skupiając na możliwych opisach jego jakości. Sugestię na temat głównej figury obrazu oddaje wówczas rodzaj przymiotnika, zazwyczaj żeńskiego, subtelnie tworzący skojarzenie z kobiecością: eteryczna, rozkoszna. Czasem jednak Dobkowski szedł krok dalej i zamiast tradycyjnego przymiotnika wykorzystywał imiesłów - część mowy, która zasadniczo jest czasownikiem, posiada jednak formę i funkcję przymiotnika (lub przysłówka). Imiesłowy, od dawna fascynują poetów i poetki - w tym nieodżałowaną mistrzynię polskiej poezji nowoczesnej, Krystynę Miłobędzką - podkreślają ruch wykonywany przez podmiot lub czynność wywieraną na tym podmiocie".

Kolorystyka prac Dobkowskiego, często oparta na kontraście, ma swój odpowiednik w języku. Dobkowski zestawia ze sobą słowa jak barwy: ostre z łagodnymi, konkretne z abstrakcyjnymi. "Pączkująca" to tytuł jednej z utrzymanych w czerwieni i zieleni prac będących pewnego rodzaju sygnaturą artysty, który przywodzi na myśl biologiczny proces wzrostu i rozwoju. W podobnej palecie i atmosferze utrzymana jest zogniskowana wokół figury koła kompozycja "Ciepłe miejsce". Dobór słów stwarza dodatkowe pole manifestacji artystycznej:

"W pracach takich jak "Pączkująca", "Tańcząca" czy "Zdegustowany" główna figura obrazu jest dzięki temu opisywana przez pryzmat wykonywanej aktywności lub stanu wytworzonego przez czynniki zewnętrzne; zastosowanie imiesłowu sprawia ponadto, że cechy przypisywane podmiotom czy bohaterom nie są stałe, esencjonalne: imiesłowy oddają jakości ulotne, przemijalne, wydarzające się tu i teraz. Radykalizując ten gest, artysta decydował się czasem na kolejny krok w stronę zaprzeczenia trwałych cech podmiotu, a nawet samego podmiotu jako składnika dzieła: tytuły takie jak "Pląsanie", stanowiące bezosobowe nazwy czynności, odsuwają z naszego pola widzenia tych, którzy wykonują dany ruch, koncentrując się na ruchu jako niepodległej jakości"

– zauważa Waligóra.

 

Twórczość Dobkowskiego wyróżnia także przemyślana struktura tytułów w obrębie cykli. W seriach prac funkcjonujących pod nazwami: "Karnawał w Rio", "Nokturny", "Australijski sen" artysta stosuje numerację rzymską. Ten porządkujący zabieg podkreśla również cykliczność i rytm, a także spójność tematu ze stylistyką prac. Ostatni z wymienionych cykli był inspirowany podróżą do Australii i powstał w pierwszej dekadzie XXI wieku. Anegdotyczny i narracyjny tytuł naprowadza na fragmentaryczność wpisaną w naturę snu. Abstrakcyjna i oparta na powtarzalnych wzorach i nielinearnej narracji sztuka ludów aborygeńskich znajduje swoje odbicie w "Australijskim śnie IX", "Australijskim śnie XVII" i "Australijskim śnie XVIII".

Dobkowski nie stroni też od języka klasycznego. W myśl renesansowej idei ad fontes – powrotu do źródeł – posługuje się łaciną, by nadać twórczości ponadczasowy wymiar. Jak w przypadku "Psyche Physis", gdzie tytuł to znaczeniowa zagadka. Psyche, czyli to, co duchowe, związane z ludzką świadomością splata się z physis – tym, co fizyczne i osadzone w świecie materii. Kompozycja w sposób syntetyczny przedstawia synergię między duchowym a materialnym, sugerując jedność i jednoczesne napięcie między tymi sferami.

Szczególne miejsce w jego praktyce zajmują fonetyka: miękkość, rytm, brzmienie. Tytuł "Szepty nieba" uosabia tę dźwięczność. Łagodność słów kontrastuje tu z intensywnym zestawieniem kolorystycznym: czerwienią i elektryzującym błękitem. Ten dysonans nie jest przypadkowy, to element strategii, która łączy przeciwieństwa i wywołuje napięcie zmysłów.

W kreatywnych zestawieniach słów, kolorów i kształtów zaklęty jest fenomen, energetyzujących kompozycji. Dobkowski pokazuje, że słowa (podobnie jak serce) potrafią tańczyć. Są jak pociągnięcia pędzla, intuicyjne, tętniące życiem i pełne znaczeń.